Przegląd nowości

Obchody 150. rocznicy urodzin Marcelli Sembrich-Kochańskiej w USA

Opublikowano: niedziela, 05, październik 2008 02:00

Polska śpiewaczka Marcella Sembrich-Kochańska (1858-1935) wybudowała w 1922 roku rezydencję "Bay View" w miasteczku Bolton Landing nad Lake George - najpiękniejszym bodaj, długim i krętym jeziorem górzystego okręgu Saratoga w stanie Nowy Jork, z Rajską Zatoką (Paradise Bay) pełną maleńkich zielonych wysp. Sembrich oddana już wtedy  pracy pedagogicznej w filadelfijskim The Curtis Institut i nowojorskiej Julliard School zapraszała tam studentki na muzyczne wakacje. Z rozległej posiadłości z hangarem na łodzie, punktem widokowym, domkami: chińskim, kąpielowym, szofera i ogrodnika ostał się budynek Studia, gdzie dawała lekcje śpiewu. Tam mieści się od ponad sześćdziesięciu lat Muzeum Marcelli Sembrich. Tyleż lat działa Stowarzyszenie Pamięci Marcelli Sembrich. Ten rok ogłosiło Rokiem Sembrich, wyznaczając mu ramy od 15 lutego 2008 - dnia, w którym 150 lat temu na Podolu przyszła na świat - do 6 lutego 2009, gdy przed 100 laty w nowojorskiej Metropolitan Opera, podczas legendarnego wieczoru z partnerami, jak Enrico Caruso i Adam Didur, i z dyrygującym Gustawem Mahlerem, pożegnała się ze sceną.

Image 

Artystyczny program Muzeum był więc tego lata bogaty, ze szczególnym uwzględnieniem wątków polskich. Ponieważ Sembrich w latach kariery przy każdej okazji śpiewała Życzenie Chopina, pod tym hasłem, The Maiden's Wish, urządzono mały festiwal poświęcony Chopinowi (23-27 VII). Listy i fotografie, nie mówiąc o odpowiednich utworach, ilustrowały miłość Chopina i George Sand. Wyświetlono film Impromptu z Hughem Grantem w roli Chopina. Pokazano spektakl sztuki Chopin i Słowik. Jej autorzy, Cecilia i Jens Jorgensenowie, potraktowali serio domniemany romans i niedoszły mariaż (!)  Chopina ze sławną śpiewaczką Jenny Lind, nazywaną "szwedzkim słowikiem". Domieszali do tego jeszcze baśń Andersena Słowik, pisaną ponoć z myślą o Lind. W repertuarze chopinowskim wystąpiły pianistka Diana Flemming z wiolonczelistką Dieuwke Davydov.  Recital wysoko cenionego w USA  Christophera Johnsona zatytułowany Chopin i tradycja bel canta urozmaiciły stosownie dobrane arie z oper Belliniego i Donizettiego w wykonaniu Megan Weston. Pianistom dobrze służył historyczny instrument Marcelli Sembrich: odrestaurowany wysokim kosztem steinway z 1905 roku.


 

Tydzień Polski (Sembrich Heritage Week - 3-9 VIII) podobnie był różnorodny. Mezzosopran Justyna di Biaggio (koncertująca również w Polsce) i bas Walerian Rumiński, solista renomowanych amerykańskich scen, śpiewali arie i pieśni Chopina i Moniuszki.

Image 

Przy fortepianie towarzyszył im Jarosław Gołembiowski, kompozytor i pianista od dłuższego czasu działający w USA; grał m.in. utwory własne. Profesorowie okolicznych uczelni prezentowali poezję Adama Zagajewskiego, Zbigniewa Herberta, Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza; pianistka i skrzypaczka ubarwiły to miniaturami Marii Szymanowskiej, Chopina, Bacewicz, Paderewskiego i Moszkowskiego, a między muzealne obiekty Sembrich wpleciono ekspozycję exlibrisów Krzysztofa Kmiecia, na których można było odnaleźć rysy wielu znanych polskich muzyków, jak Urszuli Kryger i Jerzego Maksymiuka... Odbył się pokaz filmu Romana Polańskiego Pianista, i sympozjum, na którym Stephen Herx mówił o wpływie Sembrich na amerykańską scenę wokalną, Joseph Herter - mieszkający stale w Warszawie - o patriotycznym zapale, jaki ogarnął Polaków w Ameryce, w tym Sembrich i Paderewskiego podczas I. wojny, a niżej podpisana o wydanej właśnie własnej biografii Marcelli Sembrich-Kochańskiej. Nie zabrakło muzycznej kody: w wykonaniu polskiej skrzypaczki Maliny Sarnowskiej i Stephena Gallucciego zabrzmiały utwory Emila Młynarskiego, Bacewicz i Wieniawskiego.

Image 

Warto odnotować serię koncertów kameralnych - kwartetu i tria - czerpiących z twórczości kompozytorów, których Sembrich znała: Brahmsa, Cui, Rachmaninowa, Klary Schumanna, Pucciniego, Kreislera. Zainteresowanie wzbudził film Franco Zeffirellego Traviata (Violetta należała do koronnych ról Sembrich), a także przypomnienie sztuki i postaci innych primadonn. Komentowane dokumenty  video ukazały świetną Beverly Sills, i  "najgorszą śpiewaczkę świata", Florence Foster Jenkins. Ten sensacyjny, i dramatyczny zarazem przypadek osoby, która nie mając słuchu, talentu, umiejętności wokalnych ani dobrego smaku występowała w Carnegie Hall i nagrała płyty, był też tematem dobrego przedstawienia o niej, jakie nowojorscy aktorzy pokazali w Hudson. (Polscy widzowie znają sprawę: warszawski Teatr Polonia ma w repertuarze Boską!, sztukę Petera Quiltera o Florence, z Krystyną Jandą  w roli tytułowej).


 

W listopadzie koncert symfoniczny w  Glenn Falls wypełnią utwory kompozytorów, których osoby i muzyka Sembrich były bliskie: Verdiego, Moniuszki, Mahlera, Rachmaninowa, Straussa i Gounoda.

Image

W teatrze w tym mieście cieszył się już powodzeniem koncert muzyki operowej (1 VIII). Jacqueline Noparstak (sopran), laureatka Konkursu Wokalnego im. Marcelli Sembrich, jaki odbył się wiosną 2008 r. w Fundacji Kościuszkowskiej, oraz tenor Eric Fennell śpiewali arie i duety z oper Verdiego, Charpentiera, Catalaniego, Pucciniego, Bizeta, Richarda Straussa, Donizettiego i Weilla z towarzyszeniem nowojorskiego pianisty Michaela Fennelly'ego. Wystąpiła również Malina Sarnowska wykonując skrzypcowe transkrypcje z Thais Masseneta, Porgy i Bess Gershwina, i Pieśń Roksany z Króla Rogera. Richard Wargo, dyrektor artystyczny koncertowej aktywności Muzeum Sembrich,  sam - kompozytor, stwierdził z satysfakcją, że po raz pierwszy w Saratodze zadźwięczała muzyka Karola Szymanowskiego.     

Image 

W tym roku nowojorska Metropolitan Opera obchodzi 125-lecie istnienia. Ma w repertuarze Łucję z Lammermoor Donizettiego, w obsadzie której bryluje zresztą, jako Enrico, polski baryton Mariusz Kwiecień. W operze tej - po otwarciu MET Faustem -   24 października 1883 roku wystąpiła w roli tytułowej 25.letnia Marcella Sembrich, i przez cały sezon 1883/1884 była primadonną słynnego teatru, nie mówiąc już o latach późniejszych (1901-1909). Pięknie by było, gdyby w bieżącym jubileuszowym sezonie Metropolitan Opera jedno z przedstawień Łucji poświęciła pamięci swojej dawnej gwiazdy.  

                                                                                 Małgorzata Komorowska

 

(Tekst powyższy jest częścią artykułu napisanego dla dwutygodnika Ruch Muzyczny.)