Przegląd nowości

Sopot 2008 - IX festiwal Kalejdoskop Form Muzycznych.

Opublikowano: środa, 03, wrzesień 2008 02:00

Pojęcie sezon ogórkowy już od dawna przestało istnieć. Świeże ogórki kupujemy przez cały rok, a szeroki wachlarz imprez kulturalnych na stałe zagościł w letnim okresie niemal we wszystkich miastach, miasteczkach i kurortach. Sopot, niewielkie miasto znane nie tylko z słynnego molo i festiwali piosenki pięknieje z dnia na dzień. Wszechobecną zieloną urodę miasta i złocistych plaż od dziewięciu lat urozmaicają wydarzenia kulturalne festiwalu Kalejdoskop Form Muzycznych, podkreślający wyjątkową atmosferę trój miejskiej perły.. Z roku na rok festiwal poszerza ofertę programową, prezentuje coraz to ciekawszych wykonawców z polski i z zagranicy. W 2008 roku zaprezentowano ogromną różnorodność form muzycznych. IX edycję rozpoczęto 2 sierpnia koncertem Od Bacha do współczesności oraz wystawą III - Ome Trium Perfektum eksponowaną w Sopocie w Sali Dobory Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. W programie Bialistok majn hajm przedstawiono popularne pieśni żydowskie. Także Motywy żydowskie były tematem innego, równie interesującego wokalno - instrumentalnego koncertu. Muzyka cerkiewna oraz znane i lubiane ludowe pieśni rosyjskie dominowały podczas wieczoru zatytułowanego Wieczorny dzwon. Przeboje muzyki klasycznej w opracowaniu na fortepian, gitarę i perkusję gościły na koncercie Klasyka na jazzowo. Z kolei warszawscy śpiewacy Beata Wardak i Leszek Świdziński zaprezentowali program Melodie południowych winnic, składający się z gorących rytmów rodem z Hiszpanii, Włoch, Węgier i Meksyku. Najpiękniejsze kwartety smyczkowe, także były przebojami muzyki klasycznej opracowanej na kwartet smyczkowy. Ciekawie przedstawiono węgierską i arabską muzykę folkową podczas koncertu zatytułowanego Muzyka z różnych stron świata.

Image

Osobiście do Sopot pojechałem na koncert finałowy 31 sierpnia 2008 roku pt. Sztuka pieśniarstwa. Nie ukrywam, że dla mnie magnesem była znakomita polska śpiewaczka operowa Agnieszka Wolska, obecnie mieszkająca w Kopenhadze. Występuje na wielu renomowanych scenach i estradach koncertowych Europy, Ameryki Południowej (Brazylia, Urugwaj), a nawet dalekiej Azji. Omawiany koncert w Sali Herbowej Urzędu Miasta Sopotu z niebywałym wdziękiem prowadzili: gdańska dziennikarka i publicystka, Stanisława Grażyńska oraz dyrektor artystyczny festiwalu Dariusz S. Wójcik. Solistce przy fortepianie świetnie towarzyszył chciałoby się powiedzieć mistrz klawiatury, Rafał Lewandowski.


Nasza reprezentacyjna sopranistka, dysponująca anielskim w barwie, a pod względem techniki wokalnej perfekcyjnie ustawionym głosem recital podzieliła na dwie, odmienne stylistycznie części. W pierwszej swój urok interpretacyjny zaprezentowała w pieśniach włoskich kompozytorów. Na początek wybrała pieśń Lungi dal caro bene Giuseppe Sarti'ego. Ujmowała w niej cierpieniem miłości, boleścią kochania i tęsknotą. Podobną szczerość wypowiedzi artystycznej przedstawiła w pieśni Malinconia Vincenzo Belliniego. Jakże różniącym klimatem odznaczały się oba utwory. Nie inaczej też było z trzecią pieśnią Me voglio fa' na casa Geatano Donizettiego, traktującej o wyznaniu gospodyni domowej. W następnej pieśni Ideale Franco Paolo Tost'iego śpiewaczka nastrojem powróciła do atmosfery tęsknoty, aby w następnym utworze A Vucchella, tego samego kompozytora, główny punkt ciężkości położyć na kształtowaniu melodyki pieśni. Mimo, że było to dopiero pierwsze pięć pieśni recitalu, śpiewaczka nie pozostawiała najmniejszych wątpliwości, iż kunszt interpretacyjny opanowała w najwyższym stopniu. Następne dwie pieśni Giacomo Pucciniego Terra e mare oraz Sole e amore, z których pierwsza mówiła o przydrożnych topolach wyginających się od wiatru, pochylających swe głowy ku ziemi, by usłyszeć pulsujący głos morza. Trafny wybór tematu, jako że i w Sopocie czuć wszechobecny oddech Bałtyku, dla pani Agnieszki był inspiracją do ujawnienia faktu, iż najsubtelniejszymi odcieniami głosu treści każdej pieśni potrafi nadać genialny wyraz. Ostatnim utworem przed przerwą była brawurowo zaśpiewana pieśń La Danza Gioacchino Rossiniego. We wszystkich pieśniach włoskich kompozytorów artystka, pomagając sobie wyborną grą twarzy i subtelnych gestów, imponowała fantastyczną dykcją. Ujmująco szczerze docierała do rzeczywistych wartości śpiewanego tekstu. Także w ostatniej pieśni śpiewając o nadejściu chwili zabawy zabawnie zapraszała piękne dziewczęta i pięknych chłopców do przetańczenia całej nocy. Słowa identyfikowała z warstwą muzyczną tak, jakby flirtowała z własną duszą i to, co usłyszeliśmy było odbiciem wewnętrznych emocji wielkiej śpiewaczki. 
           
Drugą część artystka poświęciła polskiej twórczości. Usłyszeliśmy po trzy popularne pieśni Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki i Mieczysława Karłowicza. W każdej z nich ujawniała najwyższej klasy kunszt wokalny, należny polskiej pieśni salonowej. Wydawało się, że lirykę wokalną posiada w samym środku serca. Bogactwem głosu i całą gamą jego pastelowych odcieni. Licznie prezentowanym subtelnym pianissimo wszystkim utworom nadawała pełnię blasku wzbogacanego delikatnym wdziękiem. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu programu publiczność domagała się bisów. Artystka uległa i w pierwszym fenomenalnie powtórzyła Taniec Rossiniego. Ale uparci słuchacze długotrwałym aplauzem domagali się drugiego bisu. Wobec tego zniewalająco pięknie zaśpiewała słynna arię Visi d'arte, visi d'amore z opery Tosca. Interpretacji nadała wstrząsający wyraz modlitwy stroskanej aktorki. I tu, tak jak w pieśniach każda pauza, każdy oddech miał niebagatelne znaczenie. Chciałoby się pomarzyć żeby któryś z dyrektorów polskich teatrów operowych Agnieszkę Wolską zaprosił do wykonania całej partii Toski na polskiej scenie.

Sopocki festiwal obok gwiazd pierwszej wielkości do udziału w regularnie poszerzanej ofercie programowej zawierającej różnorodne formy muzyczne, promuje młodych adeptów sztuki. Jedną z najcenniejszych inicjatyw dyrektora artystycznego festiwalu, Dariusza Wójcika jest realizowany cykl Promocja młodych kilku koncertach. Dzięki temu publiczność miała okazję posłuchać troje młodych i wielce utalentowanych muzyków: Aleksandrę Denga (skrzypce), studenta Akademii Muzycznej w Gdańsku Esmaeil'a Salari (santor - irański instrument ludowy), oraz Tomasza Zająca (fortepian).

                                                                                Wilfried Górny