Raj utracony - opera Krzysztofa Pendereckiego powstała na zamówienie Lyric Opera of Chicago. Utwór zamówiono dla uczczenia dwóchsetnej rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jest jednocześnie jedynym dziełem polskiego kompozytora wystawionym w tym teatrze. W obecności kompozytora swoje prawykonanie miała 29 listopada 1978 roku. Do 17 grudnia zagrano 7 spektakli. Kierownictwo muzyczne sprawował i wszystkie spektakle prowadził maestro Bruno Bartoletti. W obsadzie solistów nie znalazło się ani jedno polskie nazwisko, chociaż Chicago uchodzi za bastion polskości w USA. W głównych partiach wystąpili: Arnold Moss (Milton), William Stone (Adam), Ellen Shade (Eva), Peter van Ginkel (Satan). W przeciwieństwie do oceny krytyki muzycznej moja opinia o nowym dziele Polaka pozostawała wręcz entuzjastyczną. Przedsięwzięcie było kooperacją z mediolańskim Teatro alla Scala, w którym europejskie prawykonanie, pod batutą Krzysztofa Pendereckiego miało miejsce 21 stycznia 1979 roku. Opera przez kompozytora ujęta w formę sancta rappresentazione była również prezentowana w Stuttgarcie, Kolonii i Wiedniu. W Polsce pierwsze wykonanie miało związek z obchodami 60 rocznicy urodzin kompozytora. Na taki gest pozwolił sobie Teatr Wielki w Warszawie, 21 listopada 1993 roku. Kierownictwo muzyczne polskiej prapremiery objął Andrzej Straszyński, który również został zaproszony do przygotowania wrocławskiej premiery 9 maja 2008 roku, mającej związek z obchodami, tym razem, 75. rocznicy urodzin Krzysztofa Pendereckiego. Na spektakl premierowy przybył Dostojny Jubilat wraz z małżonką Elżbietą Penderecką. Na widowni zasiadł również minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski, marszałek województwa Dolnośląskiego Marek Łapiński, prezydent miasta Wrocław Rafał Dutkiewicz i inni goście.


Opera Wrocławska już nas przyzwyczaiła do wysokiego poziomu artystycznego swoich produkcji. Ale nad pierwszą sceniczną prezentacją Raju utraconego - zgodnie ze swoim zwyczajem - poprzeczkę postawiła jeszcze wyżej. Andrzej Straszyński, czołowy polski dyrygent wnikając w bogaty arsenał dojrzałych środków muzycznego wyrazu, ponownie bardzo starannie przygotował wybitną pozycję. Pod jego batutą monumentalne dzieło zabrzmiało bez zbędnego patosu i z każdym nowym taktem tworzyło narastającą atmosferą wielkiej sztuki. Dawało też gwarancję idealnych współbrzmień, delikatnie przemienianych w różnorodność i wieloznaczność odpowiadającą treści libretta. Orkiestra zaczynając od mrocznych tonów grała bajecznie pięknie. Każdy dźwięk brzmiał ujmująco i niesamowicie, wręcz przepięknie stapiał się z partiami chóru (ustawionego w lożach, po obu stronach widowni), oraz występujących na scenie solistów. Solo saksofonowe w interpretacji Władysława Kosendiaka zabrzmiało z intensywną wiarygodnością.

Libretto opracowanie na podstawie, poematu Johna Miltona w angielskiej wersji językowej napisał Christopher Fry. Dla potrzeb warszawskiej produkcji było przetłumaczone na język polski, ale we Wrocławiu spektakl zagrano w języku niemieckim. Waldemar Zawodziński, w niekwestionowany i klarowny sposób, do treści libretta dostosował inscenizację, dekoracje i wszystkie sytuacje sceniczne. Uczynił to z wielkim wyczuciem smaku, a zatem ruchem i gestem solistów wybornie eksponował treści zbiorowe oraz różnorodność muzycznych i biblijnych symboli.
Reżyser sięgnął po tematy wieczne i uniwersalne, mówiąc o biblijny rajskim ogrodzie, stającym się sceną dramatu wypędzenia, jednocześnie znakomicie obcuje z współczesnością. Wielka to sztuka, tym bardziej, że rewelacyjnie opracowana gra świateł wspaniale korespondowała z atmosferą przedstawianych wydarzeń. Była to prawdziwa poezja dźwięku i obrazu! Pomocnymi w kreowaniu tła były różnorodne, zawsze śliczne i najczęściej barwne kostiumy projektu Małgorzaty Słoniowskiej. Autorką wybornej choreografii i ruchu scenicznego została Janina Niesobska. Jest doskonale znaną z wysokich jakościowo produkcji, a w przypadku Raju utraconego, chyba była jeszcze lepszą od samej siebie. Sceny taneczne realizowanie przez solistów baletu: pochodzącą z Japonii balerinę Nozomi Inoue - Ewa, oraz Grzegorza Pańtaka - Adam, śmiało można zaliczyć do najwybitniejszych pokazów sztuki baletowej. Ujmujące szczerością wypowiedzi artystycznej narodziny człowieka i Ewy powstałej z jego żebra to tylko jedna z licznych scen, wzruszających doznania estetyczne. Podobne gratulacje należą się Szatanowi, w którego taneczną postać z powodzeniem wcieliła się Zofia Knetki.

Słyszanym z nad sceny Głosem Boga olśniewał Olgierd Łukaszewicz, a genialnym sposobem prezentacji monologów Miltona dosłownie i w przenośni na kolana rzucał aktor - Jerzy Trela. Imponował ujmującą dykcją tekstu mówionego podawanego w rytm muzyki dochodzącej z kanału orkiestry. W głównych partiach zaprezentowano mniej znanych solistów, w zasadzie zaliczanych do młodego pokolenia, nie posiadających większego doświadczenia scenicznego. Magdalena Barylak, znana z gościnnych występów na kilku operowych scenach, dysponuje ładnej barwy sopranem i poprawnie wywiązała się z zadań prezentujących partię Ewy. Stanisław Kierner, baryton, kształcił się w Studiu Operowym w Chapelle Musicale Reine Elisabeth w Brukseli. Debiutował w projekcie operowym "Opera Istand" (Bornholm), partią Don Alfonsa w Cosi fan tutte. Jako odtwórca partii Adama poza pierwsza sceną w raju dobrze kontrolował emisję ładnie brzmiącego głosu, aczkolwiek powinien pokusić się o wiele większą, bardziej wyrazistą kreację wokalną. Bez większych problemów budował sceniczną postać. Centralna postać opery - Nabil Suliman, baryton urodził się w Syrii studia muzyczne ukończył w Damaszku i Brukseli i tam jako członek zespołu opery La Monnaie debiutował niewielką partią Antonia w Weselu Figara.

We Wrocławiu zarówno głosem jak i aktorstwem stworzył bardzo ciekawą, dynamiczną i wielowymiarową postać Szatana. Równie godną uwagi, w imponującym wokalnie stylu rolę Chrystusa zaprezentował miejscowy bas, Damian Konieczek. Świetna wokalnie i aktorsko Barbara Bagińska jako Grzech przedstawiła całą gamę detali dostosowanych do nieco rubasznie przedstawianej postaci. Bez zarzutu losy pozostałych bohaterów kreowali: Iryna Zhytynska - Śmierć, Edward Kulczyk - Belzebub, Wiktor Gorelikow - Moloch, Taras Ivaniv - Belial, Maciej Krzysztyniak - Mammon, Joanna Moskowicz - Zefon, Rafał Bartmiński - Gabriel, Dorota Dutkowska - Ituriel oraz Karol Kozłowski - Archanioł.


Premierze towarzyszyła wystawa interesująco skomponowanych prac fotograficznych Juliusza Multarzyńskiego. Znany i wielce ceniony w Polsce artysta fotografik jest autorem indywidualnych wystaw fotograficznych w wielu krajach Europy, Azji i Ameryki Północnej. W foyer Opery Wrocławskiej zaprezentował, poprzednio realizowane w Polsce sceniczne dzieła Krzysztofa Pendereckiego. Dzięki temu podczas antraktów wrocławską publiczność spotyka przyjemność zapoznania się z nieznanymi sobie realizacjami oper: Czarna maska (Warszawa, 1986; Kraków 1998), Diabły z Loudun (Łódź, 1990; Poznań, 1998), Król Ubu (Kraków, 1993; Łódź, 1993; Warszawa, 2003) oraz Raj utracony (Warszawa, 1993). Dla tych widzów, którzy mieli już okazję podziwiania sztuki scenicznej Wielkiego Polaka, w tym i dla mnie, piękne, wielkiego formatu fotografie dają okazję do urealniania wspomnień o minionych doznaniach.

Jednakże na wrocławskiej premierze nie kończą się operowe uroczystości z okazji 75. rocznicy urodzin Krzysztofa Pendereckiego. Opera Krakowska jeszcze w bieżącym roku zacznie grać w nowo wybudowanym gmachu przy ulicy Lubicz. W nim, na otwarcie 14 grudnia 2008 roku zapowiedziano nową produkcje opery Ubu Rex (Król Ubu).
Wilfried Górny