

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościKoncert Tokyo String Quartet w Łodzi
Strona 2 z 2
Cały koncert wypadł przepysznie. Największe wrażenie zrobił na mnie dźwięk, którym operowali muzycy: miękki, wysublimowany do granic możliwości i niezwykle szlachetny. Nic, tylko zachwycać się. Jeśli zaś chodzi o współbrzmienie poszczególnych instrumentów oraz ich rolę w każdym z wykonywanych utworów, śmiało można by rzec toutes proportions gardées, co skądinąd powinno być pewnym wyznacznikiem kanonicznej interpretacji dzieł klasyków wiedeńskich. Poza tym zaprezentowane w niedzielny wieczór kreacje Mozarta i Beethovena nie epatowały sztucznością nietrafionych pomysłów, lecz, wręcz przeciwnie, okazały się proste i naturalne, co tylko i wyłącznie świadczy o dojrzałym podejściu do tej pięknej i zarazem trudnej wykonawczo muzyki. Miłym ukłonem w stronę polskiej publiczności było z pewnością wykonanie poetyckiego Kwartetu smyczkowego C-dur Szymanowskiego, którego wciąż za mało wykonuje się za granicą.
Jedynym mankamentem wczorajszego wieczoru była niesprzyjająca muzyce kameralnej akustyka sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej. Sala jest bardzo duża i dźwięk czterech instrumentów, choć były to stradivariusy, nie brzmiał dostatecznie głośno, wyraźnie, soczyście, do uszu nie dochodziły wszystkie alikwoty. Bacznie obserwując słuchaczy, zauważyłem, że niektórzy w czasie przerwy przesiadali się do pierwszych rzędów. Jednocześnie dość zrozumiałym jest, że koncertów, podczas których miejscowa publiczność może posłuchać gwiazd światowego formatu, nie ma w Łodzi zbyt wiele, oraz że władze placówki starają się po prostu dać możliwość uczestnictwa w tak wyjątkowych imprezach jak najszerszemu audytorium, co się bardzo chwali. Tym niemniej, i to także stwierdzam z głębokim żalem, łódzka publiczność nie dopisała, mimo że aura była wczoraj iście wiosenna. Sala, która mieści ponad 600 miejsc, wypełniona była zaledwie w sześćdziesięciu procentach - a powinna była pękać w szwach! Powody tej absencji mogą być dwojakie: z jednej strony, niedzielne popołudnie nie jest najlepszą porą na wychodzenie z domu, z drugiej zaś strony zarząd filharmonii nie zatroszczył się dostatecznie o odpowiednią reklamę. Na sam koniec o jeszcze jednym, dyplomatycznym zgrzycie: do teraz nie rozumiem, dlaczego Lech Dzierżanowski, dyrektor filharmonii, nie zdecydował się na uczczenie pamięci ofiar japońskiej katastrofy minutą ciszy. Być może zespół przyleciał z USA, jednakowoż i drugi skrzypek, i altowiolista są z pochodzenia Japończykami i wypadało zrobić ukłon w ich stronę. Kosztowałoby mało, a jednocześnie mogłoby tak wiele znaczyć. Maciej Chiżyński
|
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||