

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości"Phantom" w Operze Śląskiej Bytomiu
Strona 2 z 2 Mamy więc iskrzące wybuchy, tajemnicze światła, dymiące trujące mikstury, spadający żyrandol i ruchome lustro. Udało mu się też stworzyć, na niewielkiej bytomskiej scenie, sugestię przepastnych głębi operowych lochów, gdzie od dzieciństwa żyje oszpecony Eryk, wielki esteta i miłośnik pięknego śpiewu. Równie sprawna jest reżyseria tej inscenizacji, Daniel Kustosik za pomocą opuszczanych kurtyn płynnie przenosi akcję z jednego miejsca w inne zapewniając całemu przedstawieniu właściwą dramaturgię i klimat. Podbudowuje je lekka mgiełka tajemnicy przykuwająca uwagę widza od pierwszego do ostatniego momentu akcji. Uznanie budzi konsekwentne prowadzenie postaci i sprawne operowanie tłumem w scenach zbiorowych. Sukces bytomskiego Upiora to nie tylko sprawna reżyseria i efektowna scenografia, ale przede wszystkim dobra obsada z powodzeniem prezentująca przeżycia swoich bohaterów. Z prawdziwą przyjemnością słuchałem i obserwowałam Joannę Kściuczyk-Jędrusik, która lekko przerysowując tworzyła z pasją obraz swojej bohaterki. Jej Carlotta jest pełnym obrazem primadonny w dawnym stylu. Wsłuchana we własny głos i siebie nie dostrzega niczego i nikogo, no chyba, że to potencjalna konkurentka, a wtedy idzie w ruch cały zestaw sztuczek mający ją unieszkodliwić.
Przekonała się o tym młodziutka Christine Daaé, której głos tak bardzo urzekł Eryka, że oddał jej serce. W tej niełatwej roli wystąpiła z pełnym powodzeniem Justyna Dyla. W pierwszych piosenkach (jednak bardziej właściwe byłoby użycie określenia ariach, bo jednak kompozytorowi nie udało się uciec od operowego zadęcia) musi pokazać, że ma piękny głos, ale wyraźnie niedoszkolony. To bardzo trudne zadanie, z którym sobie dobrze poradziła. Równie dobrze jak z ewolucją śpiewu poradziła sobie z przemianą z szarego Kopciuszka w primadonnę. Sugestywny i wiarygodny obraz upiornego Eryka udało się stworzyć Tomaszowi Urbaniakowi, któremu brakuje co prawda aktorskiego szlifu, ale nadrabia go autentycznym emocjonalnie zaangażowaniem w kreowaniu swojego bohatera, który zakochał się nie tylko w pięknym głosie. On uczynił go jeszcze piękniejszym, a wszystko dlatego, że fascynacji głosem towarzyszyła wielka miłość do pięknej i wrażliwej Christine. Przedstawienie, które oglądałem (sobota 26 luty) prowadził Łukasz Wojakowski, którego w orkiestrowym kanale spotkałem pierwszy raz. Niestety, nie było to spotkanie w pełni satysfakcjonujące, bo dyrygent nie zawsze był precyzyjny w prowadzeniu orkiestry i śpiewaków. Adam Czopek |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||