Premiera baletowa w Łodzi to nie tylko otwarcie nowego sezonu, ale także inauguracja nowej dyrekcji Rafała Kłoczko. Klasyczny spektakl baletowy został oddany realizatorom zagranicznym, głównie z Francji. Bo choreograf Julien Guerin, scenograf Roland Fontaine oraz kostiumolog Charles de Vilmorin, będący też projektantem mody, są związani z Paryżem. Dyrygent Luis Gorelik ma nieco inne korzenie, ale jego dorobek, także jako prowadzącego spektakle baletowe, wskazuje, że współpracował nawet z Maurice Bejartem.
Duch Paryża jest więc widoczny od początku do końca, bo tył sceny zajmuje monumentalna mapa stolicy Francji z XIX wieku, są też zamarkowane budowle miasta, ze słynnym wiatrakiem Moulin Rouge. W drugim akcie jesteśmy w wysoko położonej nad ulicą pracowni magika i fantasty, doktora Coppeliusa, gdzie znajdują się mechaniczne lalki i tytułowa zachwycająca Coppélia. Fabuła tej opowieści wypowiadanej tańcem i pantomimicznym ruchem jest zabawna, więc przedstawienie określa się podtytułem – balet komiczny.

Klasyczne są niektóre układy taneczne wykonywane na puentach, ale w sumie mamy tu świeże spojrzenie na klasykę, może nawet inspirowane rozwojem sztucznej inteligencji. Co do muzyki, jest ona grana z nerwem i wyczuciem, zwłaszcza mazur na początku przedstawienia i polonez, który zdradza z kolei polskie losy kompozytora Léo Delibesa. Miał bowiem żonę Polkę i jakiś czas mieszkał w Polsce, znajdującej się jeszcze pod zaborami. Muzyka baletowa do Coppélii jest bardzo melodyjna, typowo romantyczna, dająca artystom okazję do wielu popisów, zarówno w rutynowych tańcach solowych, jak też pas de deux czy scenach zbiorowych.
W stosunku do tradycyjnej fabuły tego niezmiernie popularnego spektaklu baletowego realizatorzy wprowadzili drobne zmiany, ale to w niczym nie zakłóca przebiegu akcji, żywej, wesołej, choć nie pozbawionej sytuacji konfliktowych. Poza głównymi bohaterami widowiska, a więc parą zakochanych Swanildą i Franzem, Coppeliusem, lalką Coppélią i Burmistrzem mamy tutaj liczne postacie epizodyczne pojawiające się w krótkich solówkach lub scenkach komicznych.
Zajęcie więc mają zarówno renomowani soliści, jak też koryfeje i cały zespół baletowy bardzo barwnie i gustownie ubrany w bogate kostiumy, stylizowane na stroje etniczne. Najbardziej pstrokate odzienie ma rzecz jasna postać charakterystyczna – doktor Coppelius – świetny Nazar Botsiy, najelegantszą suknię balową zaś Coppélia, która jednak tańczy stosunkowo niewiele – jest przecież tylko mechaniczną lalką, podobnie jak liczne grono innych skonstruowanych przez Coppeliusa „humanoidów”.
Najbardziej popisowe role przypadły Swanildzie – Riho Okuno, która przebiera się za Coppélię, oraz Franzowi – Joshua Legge. On jest też absolutnym mistrzem w podnoszeniu i podrzucaniu swej partnerki. Poważniejszą rolę ma także Dominik Senator jako Burmistrz. Spektakl odbierany jako zdecydowanie „paryski” ma w sobie coś jeszcze, uroczą atmosferę i pewną dozę tajemniczości, której dostarczają główni bohaterowie. Udało się im zasugerować jak między Swanildą i Franzem powoli rodzi się uczucie, które w końcowej scenie ślubu młodej pary znajduje swoje apogeum. W ten sposób przedstawienie baletowe może dostarczyć wielu wrażeń zarówno dorosłym jak też dzieciom.
Joanna Tumiłowicz