Przegląd nowości

Angielski paszkwil na Szkocję

Opublikowano: wtorek, 20, październik 2026 20:49

Za takowy uznać można Makbeta, tragedię Williama Shakespeare'a. Mac Bedhad mac Findlaích, historyczny pierwowzór jej bohatera, i Duncan (Donnchad mac Crinain) byli ciotecznymi braćmi. W świetle faktów historycznych pierwszy był zasadniczo dobrym władcą, a uzurpatorem raczej drugi.

 

Makbet,MET 1

 

Na scenie nowojorskiej Metropolitan Opera najnowsza inscenizacja dzieła Giuseppe Verdiego jest widowiskiem kostiumowym, choć jego historyczność, jak to w tym rodzaju artystycznym bywa, pozostaje dość umowna (transmisja obejrzana 17 października w krakowskim kinie Kijów należącym do sieci Apollo Film). Stroje na przykład w znacznym stopniu są wytworem wyobraźni Montany Leviego Blanca. W czasie uczty w drugim akcie pojawia się z kolei trzech tancerzy pod względem kostiumów i wykonywanych figur jakby przeniesionych z Kaukazu, co okazuje się faktem, gdyż są oni Gruzinami. Na samym początku i w finale w formie układów choreograficznych rozegrano też sceny walk, natomiast zajadłość z jaką skrytobójcy po wielokroć zadają ciosy Bankowi wywołuje raczej komiczne wrażenie. 


Za sprawą odtwórców głównych ról można było skupić się przede wszystkim na poruszającym dramacie protagonistów. Zwłaszcza tytułowy bohater w ujęciu hawajskiego barytona Quinna Kelseya okazał się postacią głęboko tragiczną, mogącą nawet budzić współczucie. Za pomocą zmian artykulacji dźwięku oraz barwy i siły głosu potrafił wyrazić całe bogactwo uczuć targających Makbetem w bardziej już jego monologach niż kawatynach: Mi si affaccia un pugnal! przed królobójstwem oraz Perfidi! All'anglo contro me v'unite! przed ostateczną, rozstrzygającą o jego losach bitwą.

 

Makbet,MET 2

 

Tym razem Lise Davidsen z różnym skutkiem mierzyła się z partią Lady Makbet, której rozległa tessytura łączy rejestr sopranu dramatycznego z koniecznością posiadania rozwiniętej techniki ornamentacyjnej. W arii „z listem“ Vieni! t'affretta! artystka zaledwie prześlizgiwała się po koloraturach.

 

Makbet,MET 3

 

Dramatycznym wyrazem odznaczała się romanza La luce langue, efektownie zaś zabrzmiało brindisi (toast) Si colmi il calice, w którym i ozdobniki przybierały tym razem pożądaną potoczystą postać. Scena lunatyczna Una macchia è qui tuttora zaśpiewana została z dużym wyczuciem, ale ja wciąż mam w uszach wielką kreację być może Abigail i Lady Makbet stulecia, a mianowicie Moniki Swarowskiej, a zwłaszcza zakończenie z wyrazistym, stopniowo ściszanym trylem. Poczucia sytuacyjnej grozy w pełni dostarczali tej scenie Marcy Stonikas i Bradley Garvin jako odpowiednio Dama i Doktor. 


Partia Makduffa to właściwie jednej kawatyny Ah, la paterna mano, bo już cabaletta La patria tradita jest podwójna i dzielona z Malcolmem, a cała scena z chórem wygnańców Patria oppressa! il dolce nome nawiązywała do ówczesnej sytuacji Włoch doby Risorgimenta, dążących do wyzwolenia spod obcych zaborów i zjednoczenia.

 

Makbet,MET 4

 

Tenor Freddie De Tommaso w pełni sprostał swojemu popisowemu numerowi, choć w zwieńczeniu skutecznie utrudniał mu zadanie Jonathan Burton, nie najczyściej śpiewający nie najszlachetniej brzmiącą odmianą tego głosu.

 

Makbet,MET 5

 

Ansambl solistów z powodzeniem uzupełniał bas Ryan Speedo Green jako Banko, również pod względem aktorskim wywierający duże wrażenie. Wiedźmy poprzez obwiedzenie czernią ust sprawiały wrażenie jakby były ich pozbawione, co czyniło je tym bardziej odrażające. Z kolei Yannickowi Nézet-Séguinowi, jak zawsze dostosowanemu strojem do treści dyrygowanej opery, demonicznej grozy, niczym przywoływanemu przez moce piekielne Szatanowi, przydawały czarnego koloru paznokcie. W niczym to jednak nie umniejszało nadaniu przezeń całości dramatycznej zwartości, a zarazem dostarczaniu akcji wyrazistego i sugestywnego tła orkiestrowego, nie wysuwającego się wszakże przed śpiewaków i ich pierwszoplanową rolę.

                                                                       Lesław Czapliński