Wydarzenie pod nazwą Gdzie jest Róża? pokazane po raz pierwszy na scenie Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku, z początku trudno było zakwalifikować do konkretnego gatunku. Nie jest to opera, choć firmuje spektakl Warszawska Opera Kameralna, nie jest to przedstawienie stricte dramatyczne, co sugerowało by miejsce owej światowej prapremiery.

Mamy niby rasową śpiewogrę z podtytułem Musical Legend Mazowsza, która nie nawiązuje jednak do klasycznych amerykańskich produkcji. Twórca muzyki i libretta Jerzy Wołosiuk zasugerował w rozmowie z dyrektorką WOK Alicją Węgorzewską-Whiskerd, że działa pod wpływem humoru brytyjskiego z gatunku Latającego Cyrku Monty Pythona, a zatem najwygodniej byłoby zaliczyć całość do przedstawień cyrkowych i tego się trzymajmy. Kilka akrobacji wykonanych na scenie dowodzi słuszności takiej kwalifikacji.
Z drugiej strony podążając za specyfiką brytyjskiej grupy komików, którzy lubili się śmiać z władzy i stworzyli nawet Ministerstwo Głupich Kroków, w spektaklu Gdzie jest Róża głównymi postaciami są dwaj urzędnicy państwowego Urzędu Standaryzacji i Ewidencji Baśni i Legend, którzy wyruszając w służbową delegację są wyposażeni w liczne teczki osobowe i co chwilę próbują dopasować rzeczywistość do formalnych przepisów. Dodajmy, że w przedstawieniu artystom przygrywa zespół pod nazwą Kapela z Urzędu.
Alicja Węgorzewska, zauroczona tym pomysłem, w przerwie spektaklu zacytowała wokalnie i ruchowo wespół z małżonką Marszałka Województw Mazowieckiego Adama Struzika, podstawowy song duetu Konrad i Wiktor zaczynający się od słów: Rubryka, stempel, podpis, data… Mamy więc ogólny opis spektaklu, który po Płocku odwiedzi kilkanaście miejscowości mazowieckich, takich jak Mława, Sokołów Podlaski, Ostrołęka, Iłża, Ciechanów, Siedlce itd. nie pomijając nawet Warszawy.
Przedstawienie jest bardzo atrakcyjne wizualnie i właśnie jego oprawa dowodzi wysokiego artystycznego poziomu przedsięwzięcia. Dekoracje Katarzyny Gabrat-Szymańskiej, bardzo proste i dające się łatwo przestawiać modelując zagospodarowanie sceny, są jednorodnie ozdobione geometrycznymi figurami w stylu Op-Artowym. Współgrają z nimi bogate multimedialne animacje Piotra Szablińskiego, bardzo wysmakowane, w podobnym stylu, gdzie geometryczne łamigłówki nawiązują do słynnych grafik M.C.Eschera, a nawet mogą mieć związek z oprawą nie mniej słynnego filmu Imię Róży – i znowu ta Róża.
Wszystko to razem ogarnął reżysersko Jerzy Jan Połoński, ubrał wymyślne bardzo bogate i kolorowe kostiumy Marcin Łobacz, zaś układami tanecznymi wzbogaciła Paulina Andrzejewska-Damięcka. Teraz już wszystko pozostawiono do realizacji głosowej, ruchowej i aktorskiej wykonawcom. Okazali się bardzo sprawni, perfekcyjnie wyćwiczeni i muzycznie przekonujący.
Podziwiamy ich songi, a każda z postaci miała co najmniej jeden taki numer, gdzie musiała się wykazać dobrym głosem, zaśpiewać do mikrofonu czysto i wyraźnie swoją kwestię i jeszcze przy tym wykonać niekiedy dosyć karkołomne ewolucje. Najbardziej obciążeni takimi zadaniami byli wspomniani już urzędnicy Maciej Pawlak i Rafał Szatan. Musical nie mógłby zaistnieć bez atrakcyjnych i przykuwających uwagę kobiet, które w spektaklu występują pod różnymi pseudonimami, jak Wodnica, Kochliwa Katarzyna, czy tytułowa Róża z Wyszkowa – chyba muzycznie najbardziej wyrazista Małgorzata Chruściel.
Do wyrazistych mężczyzn zaliczyć trzeba autentycznego basa, znanego też z licznych kreacji operowych Karola Marię Skwarę, tutaj w dosyć upiornej roli Diabła Boruty. I właśnie teraz dochodzimy do sedna sprawy, bowiem poza urzędnikami USiEBiL-u wszystkie postacie są jedynie duchami, a osoby astralne mogą, jak wiadomo, pojawiać się i nagle znikać. Tak też jest w spektaklu Gdzie jest Róża. Pojawia się w nim podobno duch Ludwiki z Liwa, zabawia publiczność, kręci się po scenie, a nawet układa w trumnie. Jednak w programie spektaklu nikt taki nie występuje w obsadzie. Zadajemy więc na koniec pytanie – nie gdzie jest Róża, bo odnajdujemy ją na Zamku w Łęczycy, ale GDZIE JEST LUDWIKA?
Joanna Tumiłowicz