Przegląd nowości

Wakacyjna przygoda...

Opublikowano: wtorek, 06, październik 2026 20:10

Znudzeni długimi wakacjami w nadmorskim kąpielisku i dotychczasowymi związkami, dwie pary postanawiają je ożywić w duchu osiemnastowiecznego libertynizmu. W tym celu urządzają maskaradę w formie rekonstrukcyjnych larp, w ramach której wymieniają się partnerami. A Don Alfonso mógłby przedzierżgnąć się w doradzającego im to seksualnego terapeutę?

 

Cosi fan tutte,MET 1

 

Być może taki obrót powinna była przybrać uwspółcześniona wersja Così fan tutte KV 588, tej operowej psychodramy Lorenza Da Pontego i Wolfganga Amadeusa Mozarta, rozwijając pomysł inscenizatorów w nowojorskiej Metropolitan Opera przeniesienia akcji do lat 50. ubiegłego stulecia i nadając mu dalszy bieg zgodnie ze scenariuszem filmu Jana Hřebejka Święta czwórca? Jeśli takie rozwiązanie w ogóle byłoby potrzebne w odniesieniu do tego dzieła?


Już w trakcie uwertury wprowadzono hałastrę wszelkiego rodzaju igrców i histrionów (kobieta z brodą, tubylec z antypodów z nagim torsem i w pióropuszu z liści, liliputy), która skutecznie odwróciła uwagę od muzyki. A potem obecną w przełomowych momentach akcji. Niby wiele się działo: wciąż obracały się ruchome ściany, pomiędzy którymi krążyły postacie, a mimo to ciążyło poczucie statyczności, wynikające być może z nadmiaru działań i bezładnej bieganiny?

 

Cosi fan tutte,MET 2

 

Przedstawienie inaugurujące nowy sezon transmisji do kin (obejrzane 3 października w krakowskim kinie Kijów, należącym do sieci Apollo Film) stało natomiast na wysokim poziomie wokalnym. „Rzucał się w uszy“ wyrównany poziom solistów. Może jedynie przeszkadzała nieco mała różnica tembru głosów pomiędzy odtwórczyniami partii Fiordiligi (Federica Lombardi) i Dorabelli (Samantha Hankey), gdyż były to właściwie dwa soprany i to niewiele różniące się od siebie także pod względem barwy.

 

Cosi fan tutte,MET 3

 

Obydwie artystki posiadają za to dobrze opanowaną technikę koloraturową, pozwalającą swobodnie wykonywać wirtuozowskie arie, na przykład tej pierwszej: nr 14 Come scoglio czy rondo nr 25 Per pietà, ben mio (z solami waltorni, które nie do końca idealnie stroiły). Znakomitym Ferrandem, zarówno pod względem muzycznym, jak i scenicznym, był koreański tenor Duke Kim, dysponujący dobrze ustawionym głosem i bez trudu koloryzujący linię śpiewu efektownymi ozdobnikami.


Wywarł duże wrażenie w lirycznej inwokacji nr 16 Un'aura amorosa, jak i w brawurowej arii gniewu nr 27 Tradito, schernito, a także w poprzedzającym ją recytatywie akompaniowanym Ei parte... senti, w którym zaprezentował całą paletę zróżnicowanych środków wyrazu, w tym fil di voce czyli ekspresyjne ściszanie śpiewu. Trzydziestoczteroletni artysta stoi niewątpliwie u progu wielkiej kariery.

 

Cosi fan tutte,MET 4

 

Andrey Zhilikhovsky, bas-baryton z Mołdawii, bardziej przyciągał uwagę pod względem aktorskim, tworząc żywy wizerunek Guglielma. Dużym temperamentem odznaczała się portorykańska śpiewaczka Ana Maria Martínez w roli subretki Despiny. Gerald Finley jako Don Alfonso wydobył wszelkie możliwości z solowych ariosów, w które niezbyt obfituje jego partia.

 

Cosi fan tutte,MET 5

 

Ale wszystkiemu temu brakowało iskry szczerej inwencji, która ożywiłaby przebieg muzyczny całości. Być może była to wina dyrygenta. Braku większego zróżnicowania przez niego temp, nadania właściwego dla dzieł klasycystycznych pulsu? Odczuwało się to zwłaszcza w dość monotonnie rozwijającym się łańcuchowym finale pierwszego aktu, pozbawionym wszelkiego dramatycznego napięcia. Nieoczekiwanie zajmującymi i przykuwającymi uwagę okazały się zazwyczaj przeczekiwane recitativi secchi, co było w równym stopniu zasługą śpiewaków i klawesynisty Jonathana C. Kelly'ego.

                                                                  Lesław Czapliński