Przegląd nowości

„Makbet” Verdiego w Opéra Royal de Wallonie w Liège

Opublikowano: wtorek, 29, wrzesień 2026 20:41

Opéra Royal de Wallonie w Liège, na której czele stoi od 2021 roku Stefano Pace, prowadzący ambitną i atrakcyjną politykę artystyczną, zainaugurowała bieżący sezon nową inscenizacją Makbeta Verdiego. Za pulpitem stanął Giampaolo Bisanti, szef muzyczny tej belgijskiej placówki, zaś warstwę wizualną słynnego arcydzieła opracował włoski reżyser Stefano Poda.

 

Makbet,Liege 1

 

Otóż jest on znany z tego, że umieszcza swoje operowe wizje w perspektywie koncepcji sztuki totalnej, po raz pierwszy wcielonej w życie przez Richarda Wagnera (Gesamtkunstwerk). Oznacza to, iż podążający za ideami niemieckiego twórcy Poda wykorzystuje w każdym z kolejnych spektakli różnorodne artystyczne środki, biorąc odpowiedzialność nie tylko za grę sceniczną, ale także za scenografię, oświetlenie, kostiumy i choreografię. 


W pełni kontrolując wszystkie elementy składowe teatralnej realizacji, nadaje jej dość rzadko obecnie spotykaną na scenie spójność wizualną i znaczeniową. Jedną z charakterystycznych cech jego pracy jest monumentalizm scenograficzny, który i w tym przypadku nie pozostawia widza obojętnym. Po podniesieniu kurtyny ukazuje się przytłaczająca konstrukcja, złożona z trzech wysokich ścian wypełnionych białymi sylwetkami nakładających się na siebie martwych ciał z wykrzywionymi twarzami.

 

Makbet,Liege 2

 

Wydaje się, że mamy tu do czynienia z symbolicznym przywołaniem historii ludzkości, naznaczonej bólem, cierpieniem i śmiercią. Z kolei wznoszące się lub opadające wzdłuż owych ścian schody, z widocznymi w paru miejscach i nie wiadomo dokąd prowadzącymi drzwiami, ilustrują szaleńcze dążenie do wznoszenia się za wszelką cenę na szczyty władzy oraz jej utratę, często powiązaną z upadkiem moralnym i śmiercią.

 

Makbet,Liege 3

 

O tym, iż zdobycie dominacji i niczym nieograniczonego panowania często wiąże się z uwięzieniem jednostki w samotności i obsesjach oraz jej odcięciem od prawdziwego życia wymownie świadczy widok regularnie opuszczanej z góry klatki, wyraźnie zamykającej Makbeta w jego urojonym i naznaczonym przelaną krwią świecie. W centrum przestrzeni sceniczej widnieje obszerna szczelina, jakby prowadzące do tajemniczej krainy wrota. To z niej wyskakują lub do niej wpadają czarownice, wykonujące też niekiedy spektakularne ewolucje na zwisających z góry linach. 


Ich czarne i pochodzące jakby z gier fantasy stroje nadają wielu epizodom wymiar przerażającego koszmaru. Ale jeszcze bardziej do wytwarzania tego ponuro-onirycznego klimatu przyczyniają się gwałtowne, wręcz rytualne i niemalże hipnotyzujące swoim powtarzanym bez wytchnienia rytmem tańce owych czarownic, do których niekiedy przyłączają się także chórzyści.

 

Makbet,Liege 4

 

Niektóre sekwencje tego swoistego danse macabre zostają ukazane w zwolnionym tempie, jak pod koniec wypełnionego naśladowaniem morderczych gestów aktu drugiego, co dodatkowo wzmacnia niesamowity charakter całej wizji. W jej kreowaniu trudny do przecenienia udział mają zróżnicowane, kunsztowne i osobliwe kostiumy, zjawiskowo prowadzona reżyseria świateł oraz przemyślana w najdrobnieszych szczegółach i bezbłędnie realizowana gra sceniczna. Bodajże najbardziej porywający talent aktorski demonstruje utożsamiający się bez reszty z postacią Makbeta Luca Micheletti.

 

Makbet,Liege 5

 

Za pomocą umiejętnie kształtującego emocje ciemną barwą barytona odsłania on zgubną metamorfozę słabego, niestabilnego wewnętrznie bohatera, manipulowanego przez krwiożerczą żonę. Sugestywnie przezeń oddana środkami wokalnymi i aktorskimi scena szaleństwa podczas uczty (Va, di l’abisso in seno...) stanowi jedną z mocniejszych sekwencji omawianego przedstawienia. Głębokiej przemianie ulega także Lady Makbet, której swego dramatycznego i dysponującego doskonałą techniką koloraturową sopranu użycza wzniecająca w tej wymagającej partii aplauz Ewa Płonka. 


W jej ujęciu ta cyniczna, diaboliczna i bezwzględna władczyni, ostatecznie popadająca w obłęd, znajduje doprawdy poruszające odzwierciedlenie. Szlachetny bas Gianluca Buratto idealnie służy budowaniu wizerunku mądrego i lojalnego Banco, któremu włoski artysta nadaje przejmujący wymiar, zwłaszcza w wykonanej z dużą wrażliwością i zapowiadającej nadchodzące nieszczęścia arii Come dal ciel precipita.

 

Makbet,Liege 6

 

W jego młodego syna Macduffa z powodzeniem wciela się ujmujący lirycznym tenorem Matteo Desole, zaś drugoplanowe postacie, Damę dworu i Lekarza, celnie portretują rumuńska mezzosopranistka Aleksandra Grigoras oraz bas Luca Dall’Amico. Obsadę z powodzeniem dopełniają Lorenzo Martelli (Malcolm, syn Duncana), Bruno Silva Resende (Morderca), Barnard Aty Monga Ngoy (Sługa) i Marc Tisson (Herold). Imponującym zaangażowaniem scenicznym i jednorodnym brzmieniem cechują się interwencje chóru, przygotowanego przez Denisa Segonda.

 

Makbet,Liege 7

 

Nieustannie przykuwająca uwagę intensywną dramaturgią i nabierająca uniwersalnej wymowy realizacja Stefano Pody wiele zawdzięcza nasyconej emocjami dyrekcji Giampaolo Bisantiego, zdradzającego głęboką znajomość partytury Verdiego i niezawodne rozumienie jej wszelkich tajników. Pod jego batutą pełna napięcia i teatralności potoczystość narracji, fantastycznie kształtowana dynamika i dbałość o nieustanne integrowanie warstwy muzycznej z akcją sceniczną złożyły się na niezapomniany wieczór, godnie rozpoczynający wyjątkowo ciekawie się zapowiadający sezon.

                                                                                           Leszek Bernat