Przegląd nowości

Zeffirelli w Arenie. Teatr, który wciąż żyje

Opublikowano: środa, 30, wrzesień 2026 21:18

3 i 4 września 2026 roku spędziliśmy dwa wieczory w Arenie di Verona. Najpierw Turandot, następnego dnia Aida. Dwa spektakle, dwa różne światy, a jednak oba pozostawiły w nas poczucie, że uczestniczyliśmy w czymś znacznie większym niż tylko w przedstawieniach operowych.

 

Arena di Verona 1

 

Arena, jej skala, tysiące widzów i atmosfera wieczoru pod gołym niebem tworzą bowiem doświadczenie, którego nie da się łatwo porównać z wizytą w tradycyjnym teatrze operowym. Tym bardziej że oba spektakle łączyło nazwisko jednego twórcy – Franco Zeffirellego. Zeffirelli zmarł w 2019 roku, ale w Weronie jego obecność pozostaje niezwykle silna. Jego przedstawienia nie są tutaj jedynie zachowanymi produkcjami z przeszłości. Nadal żyją, wracają na scenę i przyciągają publiczność. Być może wynika to z tego, że Zeffirelli bardzo dobrze rozumiał, czym jest Arena. 


Nie próbował jej pomniejszać ani zamieniać w ogromną wersję teatru kameralnego. Przeciwnie – przyjmował jej skalę i czynił z niej jeden z najważniejszych elementów własnego języka teatralnego. Tłum, architektura, kostiumy, światło, monumentalne dekoracje i ruch setek osób nie są u Zeffirellego jedynie efektownym dodatkiem do muzyki. Tworzą cały świat, w którym dopiero pojawiają się bohaterowie. Właśnie dlatego jego inscenizacje tak dobrze funkcjonują w Weronie.

 

Arena di Verona 2

 

Arena nie jest przecież po prostu dużym teatrem pod gołym niebem. Ma własną dramaturgię, własną pamięć i własną skalę. Tutaj wielki teatr potrzebuje innego języka niż w kameralnej sali operowej. Turandot, którą obejrzeliśmy 3 września, była pod tym względem niemal modelowym przykładem tego sposobu myślenia. Tegoroczne przedstawienia miały dodatkowe znaczenie, ponieważ w 2026 roku przypada setna rocznica pierwszego wykonania opery Pucciniego w La Scali.  

 

Arena di Verona 3

 

Sama opera obecna jest w Arenie od 1928 roku, a więc jej związek z tym miejscem ma już niemal stulecie. Wieczorem 3 września orkiestrę poprowadził Andrea Battistoni – dyrygent szczególnie związany z Weroną i włoskim repertuarem operowym. Zeffirelli stworzył dla tej opery świat, który od pierwszej chwili imponuje swoim rozmachem. Chiny, cesarski pałac, ulice pełne ludzi, rytuał i władza nie są tutaj odległym tłem wydarzeń. Stają się niemal osobnym bohaterem przedstawienia. 


W tym ogromnym świecie poruszają się Turandot, Calaf i Liù, ale ich osobiste dramaty są tym ciekawsze, im bardziej kontrastują z otaczającą ich masą ludzi i architekturą. Zeffirelli potrafi bowiem wykorzystać monumentalność nie tylko po to, żeby stworzyć widowisko. Wielki świat pozwala mu pokazać człowieka, który jest w nim samotny. Następnego wieczoru przenieśliśmy się do starożytnego Egiptu. 

 

Arena di Verona 4

 

Aida w inscenizacji Zeffirellego powstała w 2002 roku i od tamtej pory stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów Areny. Tym razem centralnym elementem scenografii jest monumentalna piramida, która zmienia swoje znaczenie wraz z rozwojem historii. Jest elementem świata władzy i religii, staje się miejscem rytuału, a w finale nabiera zupełnie innego znaczenia.

 

Arena di Verona 5

 

To już nie tylko architektura. Staje się przestrzenią zamknięcia i śmierci, grobem Aidy i Radamesa. Właśnie w Aidzie szczególnie wyraźnie widać paradoks teatru Zeffirellego. Im większe buduje widowisko, tym bardziej interesujący staje się w nim człowiek. Po scenach wypełnionych tłumem, ruchem i monumentalną architekturą przychodzi III akt i „O patria mia” – aria Aidy nad Nilem, w której bohaterka zostaje właściwie sama ze swoją tęsknotą za ojczyzną. W tym momencie ogromna Arena schodzi na dalszy plan. Cała uwaga skupia się na jednej kobiecie i jej głosie. 


Tego wieczoru w roli Aidy wystąpiła Maria José Siri i był to dla niej szczególny wieczór. 4 września 2026 roku zaśpiewała tę partię po raz dwusetny. W pierwszej części festiwalu w Weronie występowała jako Aida w „kryształowej” inscenizacji Stefano Pody, prowadzonej muzycznie przez Daniela Orena, w której zaśpiewała pięć przedstawień.

 

Arena di Verona 6

 

W tym samym festiwalu pojawiła się także jako Abigaille w Nabucco, również w inscenizacji Pody. Później wróciła do roli Aidy w zupełnie innym świecie – w monumentalnej inscenizacji Zeffirellego, tym razem pod batutą Francesco Ommassiniego. Ta sama śpiewaczka, ta sama opera, ale dwa zupełnie różne języki teatralne. U Pody starożytny Egipt zostaje przefiltrowany przez współczesną sztukę, światło, przezroczystość i modę. U Zeffirellego otrzymujemy złoto, kamień, tkaniny, architekturę i ogromny tłum. 


A jednak w obu przypadkach trzeba odnaleźć tę samą Aidę – kobietę uwikłaną między miłością, wojną, władzą a własną tożsamością. W tej samej inscenizacji Zeffirellego wystąpiła w tym sezonie również Aleksandra Kurzak, która zaśpiewała tę partię 30 lipca oraz 9 i 23 sierpnia. W dyskusjach po spektaklach pojawiało się pytanie, którego chyba nie da się uniknąć, oglądając dziś przedstawienia Zeffirellego: czy jego teatr się nie zestarzał?

 

Arena di Verona 7

 

Współczesna opera coraz częściej korzysta z języka oszczędnego, abstrakcyjnego, czasem świadomie odchodzącego od dosłowności. Zeffirelli pozostaje po drugiej stronie tego nurtu. Nie ukrywa świata przedstawionego, lecz przeciwnie – chce go zbudować przed oczami widza z możliwie największą precyzją. Jego teatr jest pełny, kolorowy i monumentalny. 

 

Arena di Verona 8

 

W Weronie ten język nadal działa. Być może dlatego, że Arena sama jest miejscem, w którym skala ma znaczenie. Nie chodzi tylko o liczbę widzów czy rozmiar sceny. Chodzi o doświadczenie wspólnego uczestniczenia w wielkim widowisku. Zeffirelli rozumiał tę potrzebę i potrafił ją wykorzystać, nie rezygnując przy tym z opowiadania historii konkretnych ludzi. Jego teatr może wydawać się dzisiaj nadmiarowy, ale właśnie w Arenie ten nadmiar znajduje swoją przestrzeń. Może więc pytanie o to, czy Zeffirelli jest jeszcze współczesny, nie jest właściwie najważniejsze. Jego przedstawienia nie muszą być współczesne w sensie języka artystycznego. Ważniejsze jest to, czy nadal potrafią działać na widza. 


A kiedy siedzi się na widowni Areny i patrzy na tłum, który wypełnia scenę, na światło odbijające się od monumentalnej architektury, a potem nagle słucha samotnej Aidy, trudno uznać ten teatr za martwy. Jest w tym zresztą pewna ironia. Zeffirelli budował na scenie światy zamieszkane przez setki ludzi, a jego wielkim tematem pozostaje często samotność jednostki.

 

Arena di Verona 9

 

W Turandot człowiek niemal ginie w cieniu cesarstwa i tłumu. W Aidzie zostaje zamknięty wewnątrz świata władzy, religii i wojny. Monumentalność nie jest więc celem samym w sobie. Jest ramą, w której tym mocniej można zobaczyć pojedynczego człowieka. Tegoroczny festiwal był zresztą imponujący nie tylko ze względu na swoją artystyczną skalę. 

 

Arena di Verona 10

 

W 51 wieczorach Arena zgromadziła 416 600 widzów. Publiczność zagraniczna stanowiła 57 procent wszystkich widzów, a przyjechali oni ze 131 krajów. To liczby, które pokazują, że Arena nie jest jedynie ważnym miejscem dla włoskiej kultury. Jest jednym z tych miejsc, w których kultura operowa rzeczywiście przekracza granice państw i języków. Za tym ogromnym przedsięwzięciem stoją również ludzie. Przy realizacji festiwalu pracowało 1458 osób – artystów, muzyków, techników, pracowników sceny, administracji i obsługi. Właśnie ta liczba uświadamia, że monumentalne widowisko oglądane przez ponad dziesięć tysięcy osób każdego wieczoru jest rezultatem pracy całego, niezwykle skomplikowanego organizmu. 


Dla nas te dwa wieczory miały jeszcze jeden ważny wymiar – rozmowy w przerwach i po spektaklach. Każde z nas zwracało uwagę na coś innego, inaczej odbierało scenografię, śpiewaków, dyrygentów czy muzykę. Dzięki tym rozmowom spektakl nie kończył się wraz z ostatnim dźwiękiem, ale trwał jeszcze długo po opuszczeniu Areny.

 

Arena di Verona 11

 

Zuzanna, Jarek – dziękuję Wam za wspólne przeżywanie tych wieczorów, za pytania, zachwyty, wątpliwości i różnice zdań. Wspólnie dzieliliśmy je z ponad dziesięcioma tysiącami widzów, a jednocześnie każde z nas miało w tej ogromnej widowni własną opowieść. Kolejny, 104. Arena di Verona Opera Festival rozpocznie się 11 czerwca i potrwa do 11 września 2027 roku.

 

Arena di Verona 12

 

W programie znalazło się pięć produkcji operowych, wśród nich Carmen w monumentalnej inscenizacji Franco Zeffirellego, prezentowanej od 2 lipca do 10 września. Powrócą również dwie Aidy – historyczna wersja Gianfranco de Bosio, inspirowana pierwszą produkcją Areny z 1913 roku, oraz Aida Stefano Pody, a także Nabucco w jego reżyserii. W 2027 roku Arena zapowiada również powrót wielkiego baletu – po 34 latach do amfiteatru powróci Romeo i Julia Prokofiewa, w nowej produkcji Fondazione Arena di Verona. Bilety są już w sprzedaży.

A więc może do zobaczenia na widowni Areny?

                                                                      Mariusz Grudzień