Przegląd nowości

Jesteś jednym z dwunastu gniewnych

Opublikowano: środa, 30, wrzesień 2026 21:16

Czy można zmienić swój ściśle ugruntowany pogląd w dowolnej kwestii? To trudne zadanie, ale zdarza się. Jeszcze trudniej dokonać takiego przewrotu, gdy sprawa dotyczy jakiegoś drastycznego czynu , np. morderstwa. To już nie są przelewki - musi być winny czyli ten, który zabił, zwłaszcza jeśli są świadkowie, którzy widzieli. Do klasyki filmowej, z Henry Fondą w roli głównej, odwołuje się teatralny „remake” wyreżyserowany przez Piotra Ratajczaka  na scenie przy ul. Mokotowskiej.

 

Dwustu 1

 

Celowo lub tylko przypadkiem spektakl z 12 aktorami staje się rodzajem trzymającego w napięciu seansu psychoterapeutycznego, gdzie każdy może znaleźć swojego mentalnego sobowtóra. To, co się idealnie udało reżyserowi i aktorom, to zróżnicowanie charakterów całej grupy przysięgłych dyskutujących nad wyrokiem śmierci dla podejrzanego. Jednak nie szczegóły dyskusji owych 12 gniewnych, nie próby stopniowego podważania kolejnych dowodów winy i rozsiewanie rozmaitych wątpliwości co do  stwierdzeń zawartych w akcie oskarżenia są największą wartością przedstawienia. 

 

Dwustu 2

 

Bowiem na czoło widowiska wybija się sam proces łamania zatwardziałych przekonań poszczególnych osób, które krok po kroku „miękną” w danej sprawie, zaczynają się wykręcać, nabierają wątpliwości, albo kapitulują pod pręgierzem innych opinii. Charakterystyka poszczególnych bohaterów sztuki teatralnej została tak skonstruowana, aby ich osobiste poglądy, i w związku z tym wygłaszane opinie w kwestii: winny czy niewinny, wypływały, przynajmniej po części, z ich własnego życiowego doświadczenia albo przynależności do społecznej „bańki”.


Są więc tutaj radykałowie i dogmatycy, są wątpiący i liberałowie, są żartownisie, którzy starają się wszystko przyjmować lekko i z humorem, są wreszcie osobnicy ciężko zranieni przez swoją nieudolność albo czynniki zewnętrzne. Trudno jedynie opatrzyć jakąś etykietką granego przez Leona Charewicza przewodniczącego grupy sędziów przysięgłych. On od strony psychologicznej jest kompletnie „nijaki”, wypełnia jedynie narzucony przez przepisy prawa obowiązek przewodniczącego.

 

Dwustu 3 

 

Dobrze, iż nikt z pozostałych nie próbuje go ośmieszyć, zdezawuować, nawet obrazić, choć ten „pierwszy” przysięgły też zmienia w kolejnym głosowaniu swój pogląd w omawianej kwestii, ale nie tłumaczy powodu swojej decyzji. Głosowania? Ile ich było? I za każdym razem wynik był inny.

 

Dwustu 4

 

Czy to nam nie podsuwa drugiego dna całej historii 12 gniewnych ludzi? Wszak niemal każdego dnia pasjonujemy się różnymi słupkami poparcia, stosunkiem głosów „za” do „przeciw”, co stanowi tylko pewną próbę przed czekającym nas „wielkim wyborem” dotyczącym być może przyszłości każdego z nas. Mamy silne grupy święcie przekonanych o „winie pana „X”, a także społeczność  gotową pogrążyć w niebycie pana „Y”. Komu uda się przeciągnąć na swoją stronę większą ilość zwolenników? Jakimi metodami podważyć wiarygodność wygłaszanych opinii? Okazuje się, że bardziej skuteczne są argumenty emocjonalne niż racjonalne, choć w omawianym przedstawieniu rzecz jest potraktowana bardziej rozumowo. A może to także kłamstwo? Dobrze jednak, by każdy z oglądających przedstawienie wytypował w tym scenicznym „treningu” swojego współplemieńca.

                                                                                    Joanna Tumiłowicz