Przegląd nowości

Od Popiołu do Harnasia

Opublikowano: czwartek, 17, wrzesień 2026 22:57

Trójka solistów ozdabiała koncert na otwarcie sezonu i 20. lecie Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus: pianista Ignacy Lisiecki, skrzypaczka Gaja Wilewska oraz wokalista (powstrzymam się od tytułu śpiewak) Marcin Franc, któremu dopisano – tenor. Wykonano trzy kompozycje, wszystkie bardzo mocne, chociaż każda zdecydowanie w innym stylu. Koncert na fortepian i orkiestrę Tomasza Skweresa miał rozbudowany tytuł: Popiół. Hommage a A.W. Pod tymi inicjałami kryje się nasz znakomity reżyser Andrzej Wajda, który obchodziłby 100 urodziny.

 

Od popiołu 1

 

Pomysł, aby wspomnienie o nim nazwać Popiół wyraźnie kierował naszą wyobraźnię do dwóch filmów nawiązujących do narodowych tragedii. Popiół i diament jest arcydziełem pokazującym jeszcze jedną niepotrzebną śmierć z historii najnowszej XX wieku, Popioły zaś symbolizują spalone nadzieje całego pokolenia początków XIX wieku, zniszczone ludzkie życie oraz krwawe ślady pozostawione przez wojenną pożogę w całej Europie. Muzyka Tomasza Skweresa wymagająca wielkiego, wręcz fizycznego zaangażowania pianisty, pieczętuje owe tragedie narodowe używając brutalnego, ekspresjonistycznego języka dźwiękowego, opartego na krótkich, ostinatowo powtarzanych motywach, najpierw mała tercja, potem mała sekunda i liczne przetworzenia w dialogach z orkiestrą.


Kompozycja w założeniu trzyczęściowa grana jednak bez wyraźnej przerwy zawierała rodzaj kadencji pasażowo akordowej i liczne, dosyć mroczne dialogi solisty z instrumentami orkiestry np. z fletem piccolo. Zawieję dziejowych losów mogły symbolizować glissandowe pochody smyczków i puzonów. Pojawiały się tutaj nawet ukryte akcenty rytmu walca, a może nawet błagalnej pieśni kościelnej. Kolejnym mocnym akcentem było wykonanie jednego z najtrudniejszych technicznie Koncertów w klasycznej literaturze skrzypcowej – Henryka Wieniawskiego fis-moll op. 14. Solistka doskonale przygotowana wygrywała karkołomne pasaże i popisywała się grą akordową, choć być może na tym ucierpiała nieco słodko-romantyczna śpiewność kojarzona z koncertami tej epoki. Zarówno tematy I części Allegro, jak i drugiej będącej w założeniu modlitwą, nie zachwyciły pięknem i ciepłem dźwięku.

 

Od popiołu 2

 

Może to wina instrumentu, a może po prostu koniecznością lepszego „ogrania” tej pozycji na estradzie. Finał w rytmie Krakowiaka nie zmienił specjalnie nastawienia do bardzo poprawnego występu. Soliści pierwszej części wieczoru nie zdecydowali się na bisowanie, może nie chcieli nadużywać cierpliwości sali szczelnie wypełnionej „krewnymi i znajomymi królika”, a były nawet dwa takie gryzonie. Pierwszy związany był z kolegami i koleżankami świeżo przyjętych do orkiestry Iuventus 28 instrumentalistami. Drugą grupę przyciągnąć mogli członkowie Chóru Akademickiego Uniwersytetu Warszawskiego. Dyrygent całości Wojciech Rodek zaprosił do wykonania Harnasi Karola Szymanowskiego fantazyjnie przebraną w podhalańskie elementy stroju wspólnotę muzyczną kierowaną i przygotowaną przez Irinę Bogdanovich. To dodało animuszu i energii całej kompozycji, dało też upust i świadectwo genialnej wyobraźni folklorystycznej Karola z Atmy. Jedynym słabym punktem występu było powierzenie solowej rólki Górala zaproszonemu z Teatru Roma artyście. Musiał śpiewać do mikrofonu swoim nieco jasnym, delikatnym, musicalowym głosem, a nie mocnym, tonem górala pewnego swojej wartości i siły. Wystarczyło wziąć przykład z co bardziej zawadiackich chłopaków z chóru. Aby podsumować koncert Irina Bogdanovich zainicjowała tradycyjny toast – Vivat! Sto lat!, co odnosiło się z pewnością do obchodzącej 20 urodziny młodzieżowej Polskiej Orkiestry Silfonia Iuventus, a nie przyjętych przez Sejm obchodów roku najwybitniejszego polskiego reżysera.

                                                                               Joanna Tumiłowicz