Na najnowszej wystawie prac Adolpha Menzela w Muzeum Narodowym w Warszawie (Adolph Menzel (1815-1905). Niestrudzony obserwator) wśród licznych grafik, rysunków i gwaszy można przeoczyć niewielką, skromną litografię niemieckiego artysty, która odnosi się do polskiej kultury, a konkretnie do twórczości Adama Mickiewicza.

Wiadomo, że Polski nie było wówczas na mapie, a nasi zachodni sąsiedzi stosowali wobec polskiej ludności z upodobaniem zabiegi germanizacyjne, jednak polski poeta był także tłumaczony na język niemiecki. Berliński artysta urodzony we Wrocławiu otrzymał wówczas zamówienie od oficyny wydawniczej Carla Friedricha Naucka (1801-1867), działającego w Berlinie i Szczecinie. Co więcej, rok wcześniej właśnie w szczecińskiej filii firmy (Naucksche Buch-, Musikalien- und Kunsthandlung) zostały wydane kompozycje muzyczne Karla Löwe (1796-1869) do ballad Mickiewicza, cieszące się ogromną popularnością.
Właściciel firmy zamówił więc oprawę graficzną u artysty znanego już z ilustracji do dzieł Goethego, zaś tłumaczenia utworów Adama Mickiewicza podjął się polsko-niemiecko języczny pisarz Carl von Blankensee mieszkający właśnie w Szczecinie. Pierwotnie miała to być edycja dzieł wszystkich naszego wieszcza, jednak ukazał się tylko tom pierwszy z dwiema dużymi przedmowami Mickiewicza, Balladami i romansami, Farysem, fragmentami Konrada Wallenroda, Sonetami i z obszernym posłowiem.

Ilustracja znajdująca się na wystawie w Muzeum Narodowym jest jakby streszczeniem podstawowych wątków drukowanej poezji. Nie wiemy, czy Adolph Menzel przeczytał wszystko, co zmieściło się w pierwszym tomie, ale wybrał do owej ilustracji najbardziej mu bliskie, bo interesował się militariami, w tym wypadku krzyżackie wątki. Centralną postacią na grafice jest więc bard z harfą pojawiający się w powieści poetyckiej o Konradzie Wallenrodzie. Wajdelota Halban to klasyczny przykład litewskiego barda, który za pomocą śpiewu i gry na harfie podtrzymuje pamięć o ojczyźnie i budzi w głównym bohaterze, Walterze Alfie, narodową tożsamość. To on wypowiada słynne słowa: „Płomień rozgryzie malowane dzieje, Skarby mieczowi spustoszą złodzieje, Pieśń ujdzie cało ...". Gdy Konrad stanie się krzyżackim mistrzem i umrze po wypiciu trucizny, będzie w pieśniach opiewać jego czyny i zwycięstwo Litwy.
Na opisywanej grafice nad głową Halbana unosi się triumfalnie postać Konrada Wallenroda w stroju krzyżackim, a nad Wallenrodem – orzeł. Po lewej stronie inny rycerz, Farys na koniu, który symbolizuje walkę o nieograniczoną wolność, po prawej zaś dziwny, bo niewidoczny jeździec, który porywa młodą kobietę. To zapewne duch, bohater ballady Ucieczka. Trudno rozszyfrować, kim są inne liczne postacie na litografii.

Jest tutaj kilka kobiet, nawet nimfa wodna, może to Świtezianka (?), są zwarci w zapasach dwaj mężczyźni, co może być aluzją do sceny z Pana Tadeusza, czyli bójki w jadalni, gdzie w zaciętym uścisku zmagają się Maciej Chrzciciel (Rózga) oraz rosyjski major Płut. To już należy pozostawić domyślności widzów. Ważne, że podstawowe informacje o wystawie można znaleźć w katalogu, a także w Archiwum Cyfrowym Zbiorów Muzeum Narodowego, gdzie każdy obiekt można zobaczyć na zdjęciu w wysokiej rozdzielczości.
Joanna Tumiłowicz