Proteusz jest greckim bóstwem morskim posiadającym zdolność do przeistaczania się. Również urodzony przed osiemdziesięciu laty, a zmarły przed dziesięciu ukraiński artysta wizualny Jewhen Petrenko na przestrzeni swej działalności zmieniał styl, a nawet tworzywa artystycznej wypowiedzi.

U zarania, w czasie studiów w Moskiewskiej Wyższej Szkole Artystyczno-Przemysłowej i po nich dają znać o sobie fascynacje i inspiracje istniejącymi twórcami i kierunkami. W przypadku tego malarza będzie to kubizm, a więc skłonność do geometryzacji i zestawianie w ramach jednej płaszczyzny różnych ujęć czasowych tego samego obiektu, a także osoba i obrazy niezależnego artysty Iwana Marczuka, w których dominuje ludowa dekoracyjność. Bardzo szybko wyzwala się jednak od tego rodzaju zależności i kształtuje własny, indywidualny styl.
W Związku Radzieckim odejście od figuralności stanowiło nie tylko gest artystyczny, ale i polityczny, co ściągnęło na Artystę szykany ze strony władz. W latach 80. zbliżył się do nieformalnych grup twórczych, których pierwszą publiczną manifestacją stała się pod koniec lat 80. niezależna, moskiewska Galeria Mars.
Na przykładzie Petrenki potwierdza się zasada, iż dla malarza jednym z najistotniejszych czynników jest światło, które determinuje jego widzenie świata, określa wrażliwość na otaczającą rzeczywistość. W jego życiu i twórczości spotykają się dwa różne związane z tym doświadczenia, gdyż poza rodzinnym krajem spędził wiele lat w Grecji, na Krecie. Stąd w świecie jego obrazów występują dwie przeciwstawne tonacje kolorystyczne: ponure i zimne kontrastujące z jasnymi i ciepłymi zestawieniami barwnymi, których jednorodność przełamują dysonansowe plamy: czerwień w pierwszym przypadku, błękit i zieleń w drugim.
A pomiędzy tymi okresami są lata pobytu w Krakowie w pierwszej połowie lat 90., którego mieszkańcom dane było zapoznać się z jego dorobkiem w szerokim przekroju podczas wystawy w Muzeum Przyrodniczym w styczniu 1995 roku, gdy przejmowało ono pomieszczenia po dawnej Łaźni przy ulicy Sebastiana. Czy na podobieństwo nieprogramowej muzyki absolutnej mówić można o malarstwie absolutnym, w którym czysta wizualność i związany z nią wyraz przeważają nad czynnikiem przedstawiającym?

Przede wszystkim za sprawą ekspresyjnej kolorystyki, choć zarazem odnaleźć można rudymenty tego drugiego w postaci nieoczekiwanie wyłaniających się odniesień do materii ożywionej i nieożywionej, prześwitujących konturów pejzaży czy przedmiotów codziennego użytku. Skądinąd muzyka jako taka zawsze towarzyszyła Petrence w postaci płyt z utworami nowoczesnych kompozytorów jak Sznitke, Lutosławski czy Penderecki, a także jazzowymi improwizacjami.
Na obrazach pozostawiał ślady ściekającej farby, będące zapisem procesu twórczego, a zarazem wprowadzające do nich pierwiastek temporalny. Potrafił też odnosić się do konkretnych wydarzeń bez bezpośrednich do nich odniesień ikonograficznych jak w przypadku płótna zatytułowanego 27 kwietnia 1986, a więc wybuchu w Czarnobylu, dla elektrowni, i w której zaprojektował w młodości niezachowane witraże.

Ważną rolę w życiu i twórczości Artysty odgrywała szeroko rozumiana duchowość, znacznie wykraczająca poza konkretne wyznania. Za Witkacym można zaryzykować twierdzenie, że przeżycia metafizyczne znajdowały u niego urzeczywistnienie poprzez sztukę zbliżoną do czystej formy, przejawiającą się w napięciach pomiędzy barwami oraz zgeometryzowanymi liniami a mniej regularnymi kształtami w ramach abstrakcyjnych kompozycji.
Nie tworzył ikon, choć wzorem Jerzego Nowosielskiego, którego znał i podziwiał, przymierzał się do dekoracji jednej z cerkwi na Ukrainie, do czego ostatecznie nie doszło. Sprawiał wrażenie człowieka poważnego i nieco wycofanego, ale nieobce mu było poczucie humoru, gdy niektórym postaciom ze swego otoczenia domalowywał na obrazach aureole, na przykład Fedirowi Tetianyczowi zwanemu Frypulia, performerowi związanemu z kijowskim podziemiem artystycznym.

Jak Antoni Radziwiłł wygrywał na wiolonczeli melodie i ich przetworzenia, które stanowiły podstawę jego muzyki do Fausta Goethego, a które jego współpracownicy zapisywali i instrumentowali, tak pod koniec życia Artysta nucił pomysły dźwiękowe do pisanych przez siebie wierszy, a znajomi muzycy przekładali je na nuty. Porównałem Petrenkę do Proteusza. Jego malarstwo wymaga bowiem czynnego zaangażowania ze strony widza, dialogującego z obrazami i wypatrującego w nich tylko dla siebie przeznaczonego oblicza Artysty.
W niedzielę 30 sierpnia odbył się wernisaż poświęconej mu retrospektywnej wystawy w Galerii Uniwersytetu KEN w Krakowie. Jest to przekrojowa ekspozycja przywołująca wszystkie okresy jego twórczości. Od wczesnej młodości po ostatnie lata przed śmiercią, dając wszechstronny pogląd o sztuce Petrenki. Dzięki temu zrewidować można wiele dotychczasowych sądów o niej, odkryć jej nieznane dotąd cechy.

Pojawia się znacznie więcej czynnika figuralnego, a nawet dają znać o sobie stylizowane motywy ludowe. Oprócz tego zgromadzono w specjalnej gablocie dokumenty i rodzinne pamiątki (zdjęcia przodków i bliskich, metryki i świadectwa z różnych etapów edukacji). Na koniec warto odnotować, że dokonano reprezentatywnego wyboru zgromadzonych prac w ilości nieprzytłaczającej zwiedzających, lecz odpowiadającej ich zdolnościom percepcyjnym, a co za tym idzie pozwalającej zanurzyć się w tym świecie bez poczucia zagubienia i dezorientacji.
Lesław Czapliński