Przegląd nowości

Szostakowicz i Prokofiew powracają...

Opublikowano: czwartek, 03, wrzesień 2026 08:42

... na afisz krakowskiego teatru Mumerus w wersji plenerowej na Dziedzińcu Muzeum Archeologicznego w Krakowie (Dziś umarł Prokofiew wg sztuki Moniki Milewskiej w inscenizacji Wiesława Hołdysa). Pokofiew napisał na część Stalina, z okazji jego 60. urodzin, kantatę Zdrawica. Ich losy zrosną się na tyle, że umrą tego samego dnia i dzielić będą ze sobą porę pogrzebu. Szostakowicz natomiast nie splamił się takim wiernopoddańczym utworem, choć do partii zapisał się w czasach chruszczowowskich, kiedy nie istniało już bezpośrednie zagrożenie, zwłaszcza dla kompozytora z jego pozycją. V Symfonią jako odpowiedź radzieckiego artysty na słuszną krytykę (Stalina opery Lady Makbet mceńskiego powiatu w zamieszczonej w Prawdzie recenzji Chaos zamiast muzyki), bynajmniej nie była pokajaniem.

 

Umarł Prokofiew 1

 

Wręcz przeciwnie, przemawiające z niej tragizm i beznadzieję można było uznać za rzucone wyzwanie. Podobnie było z IX Symfonią, której niefrasobliwa forma daleka była od patosu oczekiwanego od utworu powstałego po zakończeniu zwycięskiej wojny. Poprzez opowieść Szostakowicza, snutą zanim rozpoczną się uroczystości żałobne władcy i rywala, przywołane zostają dzieje Związku Radzieckiego z uwzględnieniem przede wszystkim twórczej inteligencji. Wszyscy protagoniści tej opowieści zostają bezpośrednio przywołani.

 

Umarł Prokofiew 2

 

A więc Dmitrij Szostakowicz w osobie Jana Mancewicza, przydającego mu rysów żywego człowieka i artysty, niepozbawionego znamion tragizmu. Od czasu do czasu zastygającego w ekspresjonistycznych pozach z charakterystycznym ułożeniem dłoni czy rzucającego na ścianę cień. Dzięki Jackowi Milczanowskiemu również wkraczający raz po raz Stalin nie jest karykaturą dyktatora, figurą z szopki, lecz osobą dramatu. Takiej szansy Szostakowicz, podmiot przedstawienia, a za nim jego autorzy, nie dają rywalowi, Prokofiewowi.


Jest on alegorią jakby wyciętą z propagandowych plakatów. Podobnie pozostałe postacie, których kostiumy stanowią kolaże z prac awangardowego artysty radzieckiego Akeksandra Rodczenki (kost. Dorota Morawetz). Kulminacje przedstawienia stanowią dwie sceny. Orgii opryczników z drugiej części filmu Siergieja Eizensztejna Iwan Groźny z muzyką Prokofiewa, niedopuszczonej na ekrany za życia wszystkich zainteresowanych, oraz prawykonania VII Symfonii w oblężonym Leningradzie, gdy muzykom przychodzi stawić czoła nie tylko wyzwaniom partytury, ale i bezpośrednio dotykającemu ich głodowi.

 

Umarł Prokofiew 3

 

Podobne zderzenie oderwanych od życia rozważań o politycznych powinnościach muzyki z jego nieubłaganymi realiami przywołuje podczas ideologicznej konferencji Wissarion Szebalin, autor komicznej opery Poskromienie złośnicy, kiedy upomina się o przeciekający dach w kierowanym przez siebie konserwatorium. W widowiskach Wiesława Hołdysa ważną rolę odgrywa muzyka.

 

Umarł Prokofiew 4

 

Za Nietschem można by powiedzieć, że powstają z jej ducha. A więc tematów z Prokofiewa (Romea i Julii, Miłości do trzech pomarańczy) i przede wszystkim samego Szostakowicza (I Koncertu fortepianowego, symfonii: V i VII, z jej wzorowanym na Ravelowskim Bolerze tematem pochodu niemieckich wojsk, orkiestrowych interludiów z Lady Makbet mceńskiego powiatu). Przywołanej scenie prawykonania Symfonii „Leningradzkiej“ nie towarzyszy jednak cytat z tego dzieła, lecz jeszcze bardziej dramatyczne, uporczywe ostinato samej perkusji. Kiedy indziej niepokojącą atmosferę współtworzy unoszący się nad miejscem akcji glissandowy dźwięk tereminu, elektronowego instrumentu, poprzednika fal Martenota.

                                                                     Lesław Czapliński