Przegląd nowości

Symfonia na temat „Roty"

Opublikowano: niedziela, 30, sierpień 2026 15:01

Olsztyńskie Koncerty Organowe, w tym roku już XLVIII, jak zwykle odbywają się w miesiącach wakacyjnych w Bazylice Konkatedralnej św. Jakuba Apostoła. W bieżącym roku zaplanowano dziesięć koncertów. Mnie do wyjazdu do miasta nad Łyną w niedzielę 23 sierpnia 2026 roku pociągnęła informacja o programie jednego z nich.

 

Bazylika Olsztynie 1

 

Miał to być bowiem koncert improwizacji, a na dodatek tematami improwizacji miały być utwory Feliksa Nowowiejskiego, którego 80 rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku. Koncert o takiej treści zaproponował prof. dr hab. Tomasz Orlow, uczeń profesora Juliana Gembalskiego w Akademii Muzycznej w Katowicach, a obecnie kierownik Katedry Muzyki Kościelnej w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy i nauczyciel improwizacji organowej. Artysta wykonał trzy utwory. Zaczął od krótkiego Preludium chorałowego w stylu barokowym na temat z III sceny oratorium Quo vadis Nowowiejskiego.


Jak wiadomo ta scena odbywa się w rzymskich katakumbach. Muszę wyznać, że chociaż dość dobrze znam to dzieło, to nie udało mi się rozpoznać jakiejś melodii pochodzącej z niego. Szkoda, że organista nie zagrał na początku tematu improwizacji. Natomiast nie miałem żadnego problemu, aby śledzić improwizacje na temat Pieśni do Bałtyku. Podobnie było z Rotą. Improwizacji na jej temat słyszałem bardzo wiele w wykonaniu wybitnych organistów, np. Juliana Gembalskiego, Ireneusza Wyrwy, Filipa Presseisena, Krzysztofa Urbaniaka, Karola Mossakowskiego, czy kilkunastu uczestników konkursu improwizacji organowych im. J. P. Sweelincka odbywających się w Gdańsku. Wszystkich ich „przebił” dzisiejszy wykonawca, który na temat Roty stworzył improwizowaną symfonię składającą się z czterech części o nazwach: Introduzione (Misterioso-Allegro), Scherzando, Fugato per orchestra, Toccata modale. 

 

Bazylika Olsztynie 2

 

Utwór ten trwał prawie 35 minut. Była to bardzo nietypowa symfonia, a moim zdaniem, usłyszeliśmy po prostu cztery improwizacje na temat Roty, bardzo różniące się między sobą stylem. Pierwsza, bardzo patetyczna, druga mieniąca się licznymi, zaskakującymi brzmieniami, trzecia polifoniczna, i ostatnia bardzo burzliwa, zagrana w zawrotnym tempie i najgłośniejszej dynamice. Tak się złożyło, że kolejne części były coraz krótsze. Różnie też bywało z eksponowaniem głównego tematu Roty. W Introdukcji pojawił się on po dłuższej chwili i został powtórzony może trzy razy, natomiast w Scherzando powtarzany był nieustannie, podobnie było w Fugato. W ostatniej części – Toccacie – bardzo burzliwej i głośnej, temat pojawił się dopiero na  końcu. Mnie najbardziej spodobała się, wręcz zachwyciła, część druga, owo delikatniejsze od pozostałych i bardzo zróżnicowane sonorystycznie Scherzando. Trzeba przyznać, że Tomasz Orlow znakomicie wykorzystał najróżniejsze głosy olsztyńskich organów. A miał w czym wybierać, bo instrument ten ma 42 głosy i ponad trzy i pół tysiąca piszczałek, 3 klawiatury ręczne i klawiaturę nożną. Zbudowany został niedawno, bo w 2008 roku przez niemiecką firmę Siegfrieda Sauera, aby zastąpić zużyte, XIX-wieczne organy Maxa Terletzkiego z Królewca. Brzmi on krystalicznie. Profesor Tomasz Orlow dziękując publiczności po koncercie powiedział, że był on niepowtarzalny i że nie jest w stanie zagrać go w taki sam sposób jeszcze raz, bo była to muzyka improwizowana, komponowana na klawiaturze na żywo w jednym, jedynym momencie. 

                                                                         Wacław Bielecki