Festiwal Musica Varmia odbył się w sierpniu tego roku w Lidzbarku Warmińskim po raz dwudziesty drugi, ale po raz pierwszy w mieście, które 1 stycznia br. uzyskało status uzdrowiska (drugiego na północy Polski po Gołdapi).
Spiritus movens festiwalu są muzycy związani z tym 14-tysięcznym miastem: prof. dr hab. Marek Niewiedział, nauczyciel gry na oboju barokowym z Akademii Muzycznej w Poznaniu i Anna Mikołajczyk-Niewiedział, sopranistka, wieloletnia solistka Warszawskiej Opery Kameralnej, Opery Bałtyckiej i Wrocławskiej oraz wykładowczyni Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Od wielu lat zapraszają oni do Lidzbarka na Świętą Warmię dużą grupę muzyków i studentów na koncertowanie i warsztaty, a melomanów do słuchania barokowej muzyki. W tym roku w podtytule festiwalu znalazło się znaczące określenie dotyczące doboru repertuaru: Musica Amoris – Muzyka miłości. Mnie udało się dotrzeć na dwa ostatnie dni festiwalu. W sobotę 8 sierpnia br. w kaplicy na zamku w Lidzbarku wysłuchałem koncertu instrumentalnej muzyki barokowej.
Grało trio: Marcin Szelest organista z Krakowa (na małych, rokokowych organach Christopha Heinricha Obucha z Morąga) oraz dwie znakomite solistki z Niemiec – Anna Schall na cynku i Veronika Skuplik na skrzypcach. W programie były utwory kompozytorów barokowych, głównie włoskich. Najbardziej docenionym twórcą został Salomone Rossi od którego dzieł zaczął się i zakończył koncert.
Po raz pierwszy usłyszałem na żywo barokowy instrument - cynk, który z wyglądu przypomina cienką, lekko zakrzywioną rurkę długości około 70 cm z otworami, wykonaną z ciemnego drewna i zakończoną ustnikiem podobnym do tych wykorzystywanych w instrumentach dętych blaszanych. Jego piękny dźwięk skojarzył mi się z trąbką, ale wydającą tony bardziej matowe i łagodne. Pięknie też zabrzmiały organy. To mały, zaledwie 8-głosowy instrument tylko z jednym manualem i bez klawiatury nożnej (pedału).

Jego niedawny remont nadzorował prof. Krzysztof Urbaniak z Krakowa. Największe oklaski w czasie koncertu zebrał właśnie organista Marcin Szelest po solowym wykonaniu Toccaty settina Michelangelo Rossiego. Publiczność nie chciała wypuścić wykonawców i doczekała się dwukrotnego bisu. Przed południem w niedzielę 9 sierpnia wysłuchałem koncertu uczestników warsztatów. W Kaplicy Zamkowej zaprezentowali się dwaj organiści - jako pierwszy Belg Eric Van Ransbeeck i jako ostatni Marcin Szelest, klawesynistka Elżbieta Ziarnik z wirtuozowskim Marszem Scytów Pancracego Royera, dwa duety dawnych instrumentów: historyczny fagot i kontrafagot o długości ponad 2 metry oraz dawne, drewniane flety poprzeczne. Był to bardzo przyjemny poranek z muzyka barokową.
Natomiast wieczorem słuchałem w przepięknym refektarzu zamkowym wykonania opery Venus & Adonis Johna Blowa. Jest to pierwsza w historii muzyki angielskiej opera w formie tzw. masque z 1683 roku, czyli poprzedzającej właściwą operę. Jej libretto jest bardzo proste. Bogini miłości Wenus namawia swojego kochanka, ziemskiego Adonisa, do udziału w polowaniu. Ten się opiera, ale w końcu ulega bogini. Kończy się to tragiczną śmiercią Adonisa rozszarpanego przez dzika i lamentem Wenus.

Operę zaśpiewano w języku angielskim, ale słuchacze mieli w programach wydrukowane całe libretto w tłumaczeniu na język polski. Wykonawcami dzieła byli uczestnicy warsztatów Festiwalu Varmia Musica, uczniowie i profesorowie, którzy w ciągu zaledwie tygodnia przygotowali tę barokowa operę do wystawienia. Solistom i chórom towarzyszyła ponad trzydziestoosobowa orkiestra składająca się z licznej grupy smyczków z violami da gamba oraz lutniami i gitarami barokowymi, dwoma klawesynami tudzież dużą grupą instrumentów dętych drewnianych - fletów, obojów, fagotów (nie było instrumentów dętych blaszanych).
Tytułową partię Wenus śpiewały dwie sopranistki – Monika Trzaskowska studentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, która uczy się tam w klasie prof. dr Anny Mikołajczyk-Niewiedział oraz Katarzyna Tekielska z Chóru Filharmonii Łódzkiej. W roli Adonisa wystąpił Tymoteusz Cyrkun, baryton, także student prof. Anny Mikołajczyk-Niewiedział.

Dyrektor artystyczny festiwalu prof. Marek Niewiedział, grał w orkiestrze na dawnym instrumencie zwanym taille, czyli oboju altowym, a przedtem, jak zwykle, bardzo rzeczowo i dowcipnie zapowiadał przedstawienie. W rolach Kupidyna, gracji, pasterek, pasterzy i myśliwych śpiewało kilkunastu innych uczestników warsztatów. Całość energicznie prowadził od skrzypiec Radosław Kamieniarz, muzyk specjalizujący się w historycznych praktykach wykonawczych.

Cały Festiwal Varmia Musica odbywał się - jak to określił Marek Niewiedział - „w okowach muzyki barokowej, pozwalającej na rozładowanie napięć i przywrócenie poczucia ładu”. To rzeczywiście jest przepiękna muzyka z ponad trzystuletnią historią, ale łatwo trafiająca do słuchu i wyobraźni współczesnych melomanów. Nic dziwnego, że wyklaskali oni na bis powtórzenie instrumentalnego wstępu do opery. Po dzisiejszym przedstawieniu spektakl Venus & Adonis będą mogli wysłuchać już w zbliżający się wtorek i środę, melomani w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie oraz w Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach pod Warszawą.
Wacław Bielecki