

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościMoniuszko z Czarnogóry
Strona 3 z 3
Skoncentrujmy się więc teraz na tych składnikach spektaklu, które mogłyby mieć wartość artystyczną, gdyby zostały lepiej przygotowane i pozwolono im „dojść do głosu”. Jeśli uznalibyśmy Dionisio de Sarno-San Giorgio (1856-1937) za czarnogórskiego Stanisława Moniuszkę, a więc ojca czarnogórskiej opery narodowej, to uzdolniony literacko książę Mikołaj Petrovic-Njegos byłby kimś w rodzaju Włodzimierza Wolskiego, librecisty naszej Halki. Tak się bowiem składa, że tytułowa bohaterka Bałkańskiej Carycy – niedoszła władczyni, podobnie jak Halka skacze ze skały i tonie w nurtach wodnych. Wspomniany już Sylwester Kostecki wynalazł jeszcze jedno pokrewieństwo – tym razem geograficzne i etniczne, łączące czarnogórską operę z dziełem muzycznym Franza Lehára Wesołą wdówką, choć trudno porównywać operową tragedię z lekką i komiczną operetką.
Z pewnością jednak muzyka de Sarno San Giorgia nie była utworem bezwartościowym, zawierała pewne motywy bałkańskie, tańce i melodyjne pieśni, a bardzo interesującym muzycznie epizodem była scena, w której Guślarz, czy też Prorok przepowiada przyszłość głównej męskiej postaci – księciu Stanko – na tle ostinatowego, niemal atonalnego akompaniamentu zostaje zarysowany mroczny i tragiczny los tego bohatera. Spektaklem dyrygował starannie Mihajlo Miletic, zaś opracował rzecz muzycznie występujący też w partii tenorowej Stevan Karanac, doktorant sztuki muzycznej, solista serbskiej narodowej opery w Nowym Sadzie. Niestety kameralny skład – smyczki plus elektroniczne pianino – dalekie były od intonacyjnej precyzji – prawdopodobnie byli to studenci lub uczniowie szkoły muzycznej w Cetynii. W takiej sytuacji akustycznej wyjątkowo trudne zadanie postawiono przed solistami. Co prawda lepiej, przynajmniej pod względem intonacji, przedstawiała się obsada śpiewaków, z których wszyscy dysponowali postawionymi głosami. Oczywiście można było im wytknąć kilka wad – tenor nie miał wyrównanej góry, sopranistka – Milica Lalosevic, która brała udział w wielu międzynarodowych kursach i występowała zarówno w Belgradzie jak i Lublanie, dysponowała nośnym głosem, ale śpiewała forsując i zbytnio usztywniając szczękę, co powodowało niezbyt ładną barwę i nie zawsze dobrą słyszalność. Mniej utyskiwań wywoływali wykonawcy ról drugoplanowych – bas Tamas Kis, jako król (do roli ojca księcia Stanko był zdecydowanie za młody i jeszcze musi pozbyć się przerażenia na twarzy podczas śpiewania). Baryton Lazar Kindic w roli Guślarza oraz Proroka wykonywał swoje partie przyjemnym tembrem i dobrą szkołą, zaś służąca – mezzosopranistka Nevena Goranova – całkowicie spokojnie śpiewała swoje kwestie ciepłym, dobrze postawionym głosem, jakby nic jej nie przeszkadzało – brawo. W spektaklu wystąpiła też tancerka, której nazwiska nie podano; ona kreowała rolę symboliczną, niosła przesłanie, utożsamiała lud Czarnogóry. O reżyserii Niny Martinovic, jak też oprawie scenograficznej można powiedzieć, że było to koncertowe wykonanie z elementami delikatnej reżyserii i symbolicznej scenografii. Interesujące natomiast były kostiumy głównych bohaterów, robiące wrażenie twórczo przetworzonych autentycznych strojów historycznych pochodzących z tego regionu. Była to zresztą jedyna całkowicie niezakłócona i wartościowa składowa przedstawienia. Nie popisał się autor projekcji wideo na zmianę wyświetlający dwa albo trzy górskie pejzaże z Czarnogóry, zresztą bardzo słabo widoczne. O całości przedstawienia, które można by określić mianem „spektaklu straconych szans”, dałoby się więcej dobrego powiedzieć, gdyby zniknęły te nieprzyjemne „zakłócacze” utrudniające śpiew. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||