Okres lwowski 1881-1915
W bogatym zbiorze librett znajdziemy m. in.: Konrada Wallenroda Zygmunta Sarneckiego i Władysława Noskowskiego. Libretto wydane we Lwowie w 1885 roku zawiera odręczne notatki Jakuba, m.in. zmiany obsad w prapremierze lwowskiej w Teatrze Skarbkowskim z 26 lutego 1885, którą recenzował teść Jakuba – Edward Webersfeld, i z 17 maja 1930 we Lwowie w reżyserii Adolfa Popławskiego, którą z kolei recenzował sam Jakub. Filharmonia Lwowska zainaugurowała swoją działalność 27 września 1902 w gmachu Teatru Skarbkowskiego.

Poświęcenie Sali Koncertowej odbyło się o godzinie 11 rano – co wiemy z zaproszenia, jakie otrzymał Jakub od pierwszego dyrektora filharmonii. Powołanie do życia tej instytucji było wielkim marzeniem Ludwika Hellera. Wcześniej miasto nie miało filharmonii, a koncerty symfoniczne odbywały się w kilku salach, m.in. w gmachu Teatru Wielkiego. Kartę wolnego wstępu do Filharmonii Lwowskiej posiadał Jakub (jako korespondent „Echa Muzycznego i Teatralnego”) od sezonu 1902/1903.
Podobna karta wstępu z Teatru Miejskiego we Lwowie zachowała się dopiero od sezonu 1913/1914. Na początku nowego stulecia we Lwowie dokonała się prawdziwa rewolucja architektoniczna. Miasto, które żegnało wiek XIX z klasycystycznymi gmachami wzniesionymi w latach 40-tych (jak wspomniany Pałac hrabiego Stanisława Skarbka) pragnęło modernistycznej odnowy, czego symbolami stały się Pasaż Mikolascha, secesyjny gmach dworca kolejowego i nowy gmach teatru i opery.
Inauguracja Teatru Wielkiego w gmachu, jaki znamy z dzisiejszego lwowskiego krajobrazu, miała miejsce 4 października 1900. Filharmonia nie miała tyle szczęścia. W latach 1902-1905 zajmowała scenę po teatrze dramatycznym w Pałacu Skarbkowskim, a od roku 1906 działała w gmachu Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego. Z końcem sezonu 1902 roku Helena Zboińska-Ruszkowska napisała do Jakuba pożegnalny liścik.

Opuszczała Lwów, gdyż otwierały się dla niej nowe perspektywy w Warszawie. Przeczuwała najprawdopodobniej, że do Grodu nad Pełtwią już nie powróci. Kilka lat wcześniej zmarł we Lwowie jej ojciec – Marceli Zboiński, aktor, przyjaciel Edwarda Webersfelda.

Teraz dobiegały końca jej artystyczne związki z miastem. Rok 1908 upływa Bylczyńskiemu na pracy nad przekładem na potrzeby opery libretta Hedwig Lachman do dramatu muzycznego Salome Richarda Straussa. Opera jest bowiem wystawiona w języku polskim. Powstaje też osobny szkic o muzyce Straussa. W 1909 roku z okazji rocznicowych obchodów Słowackiego publikuje Bylczyński swój modernistyczny w wymowie szkic o Zawiszy Czarnym. Bylczyński nie ograniczał się do obecności w filharmonii, teatrze i konserwatorium. We Lwowie przełomu wieków odbywało się wiele koncertów i spotkań w salonikach muzyczno-kulturalnych.
Miasto tętniło życiem artystycznym. W zbiorach Jakuba zachwyca ta wielość instytucji, towarzystw, klubów, inicjatyw, adresów. 4 grudnia 1911 Jakub zaproszony został na wieczór pieśni Stanisławy Argasińskiej, wówczas młodziutkiej, ale bardzo dobrze się zapowiadającej śpiewaczki.

Organizatorem koncertu był Maksymilian Türk, prezes Galicyjskiego Biura Koncertowego. 22 października 1913 ma miejsce koncert na cele dobroczynne Adama Didura w Sali Towarzystwa Muzycznego we Lwowie z udziałem Stanisławy Korwin-Szymanowskiej, Ireny Trapszo, prof. Wacława Kochańskiego i innych. Natomiast 9 czerwca 1914 roku z okazji 50-tej rocznicy urodzin odbył się we Lwowie wieczór Richarda Straussa.
Koncert przygotowała Sekcja Kameralna „Lutni Lwowskiej Macierzy” w sali miejskiego kasyna. Odczyt o Straussie wygłosił Jakub Bylczyński, który poznał Straussa w czasie jego pobytu we Lwowie i bardzo go cenił. Pieśni i arie operowe wykonywali na wspomnianym koncercie m.in.: Natalia Loewenhoff-Kwiecińska, Zofia Bandrowska, Malwina Fischerówna, Zofia Fluhrówna i Władysław Sokołowski.
Dzięki notatkom Jakuba wiemy zaś, że na przykład Zofia Elektorowiczówna odwołała swój udział w tym koncercie. Miłośnikiem Richarda Straussa był kompozytor – Paolo Litta. Włoch, który często bywał we Lwowie. Jakub był zafascynowany jego werystycznymi poematami symfonicznymi: Jeziorem miłości (1909), Nagą Boginią (La Deesse Nue, 1912) i Śmiercią Kleopatry (1914).
Był w tych poematach niepokój fin de siècle’u, namiętność i szaleństwo… Jakuba Bylczyńskiego, będącego „dzieckiem” epoki nowego stylu, bardzo zajmowały te zagadnienia. Zresztą już w okresie studiów uniwersyteckich pozostawał pod wyraźnym wpływem prof. Kazimierza Twardowskiego. Twardowski zaś był nie tylko filozofem.
Zajmował się również teorią muzyki, komponował (m.in. modernistyczną z ducha Pieśń jesienną do słów Lucjana Rydla), a przede wszystkim ogłosił kilka prac psychologicznych, z których najbliższe weryzmowi i Wagneryzmowi były: Metafizyka duszy i Nieśmiertelność duszy (Wiedeń 1895) i Psychologia wobec filozofii i fizjologii (1897).
Prace te Bylczyński znał. Kształtowały jego poczucie estetyki i rozumienie sztuki przełomu wieków. „Naga Bogini” … to historia Psyche poszukującej swojej nieśmiertelności. Każdy z trzynastu tańców (połączonych ze sobą) reprezentuje próbę, ale i porażkę… czy to przez pijaństwo, magię, ezoteryzm, czy nawet przez zmysłowość…

Jedyną pewnością jest w końcu przenikliwy krzyk skrzypiec, to spotkanie, które w końcu dokonuje [się] ze śmiercią... Wszystko się wtedy zmienia, atmosfera, kolor powietrza: nie ma już czasu na udrękę, na daremne poszukiwania... Przez kilka niskich akordów , w równoległych harmoniach, fortepian ustawia się i narzuca spokój wystroju... […].
W przejmującym momencie śmierci Psyche nie upadnie na ziemię. Swoich słuchaczy-widzów wprowadzi w tajemnicę śmierci, która jest przede wszystkim symboliczna! Będzie więc stała, nieruchoma, sztywna, z uparcie zamkniętymi oczami do końca spektaklu. Ręce będą skrzyżowane na klatce piersiowej, głowa odrzucona do tyłu, jakby czekała na uniesienie w powietrze przez tajemniczą i okultystyczną siłę: jakby chciała całkowicie oddać się temu, „Inicjacji Śmierci!”! Będzie więc przypominać prawdziwą ziemską statuę podniesioną do „Najwyższego i Boskiego piękna szybującej duszy!””.

W latach 1905-1909 i 1910-1913 pierwszym dyrygentem i kierownikiem artystycznym opery lwowskiej był Wagnerysta, Hiszpan – Antonio Ribera y Maneja. Maneja był twórcą towarzystwa wagnerowskiego w Barcelonie. Jego lwowska prapremiera tetralogii Pierścień Nibelunga była wielkim wydarzeniem muzycznym. W roku 1913 wrócił do Barcelony. Myślę, że obecność Richarda Straussa i Richarda Wagnera na lwowskiej scenie zawdzięczamy pośrednio właśnie jemu.

Czołową postacią lwowskiego świata muzycznego był Franciszek Neuhauser – kompozytor, krytyk muzyczny i pedagog, m.in. Magdaleny Bylczyńskiej (pierwszej żony Jakuba), która kończyła jego klasę fortepianu w szkole Mikulich. Sam Neuhauser też wywodził się ze szkoły Karola Mikulego.
Na przełomie wieku kierował Filharmonią Lwowską. W roku 1901 obchodził jubileusz 40-lecia, w którym swój skromny udział miał także Jakub Bylczyński. Bliskie kontakty Bylczyńskiego z Neuhauserem zapoczątkowały wzajemne spotkania redakcyjne, bowiem to Neuhauserowi zawdzięczał Jakub (wówczas młody gimnazjalny nauczyciel) wprowadzenie na „redakcyjne salony” i debiuty pisarskie we wszystkich ważnych lwowskich czasopismach: „Dzienniku Polskim”, „Słowie Polskim” i „Gazecie Lwowskiej”.

Zapewne nie bez znaczenia były też tutaj kontakty literackie i dziennikarskie teścia Jakuba, przywoływanego już przeze mnie, Edwarda Webersfelda. Wśród zachowanych biletów wizytowych i korespondencji znajdziemy również słowa (z maja 1904) drugiego z najzdolniejszych uczniów Karola Mikulego - Stanisława Niewiadomskiego, na temat swojej nowej kompozycji.
Niewiadomski był wybitną postacią lwowskiego, a następnie warszawskiego życia muzycznego, autorem pięknych pieśni (które wykonywała też jego uczennica Magdalena Bylczyńska), pedagogiem i krytykiem muzycznym „Gazety Lwowskiej” (tej samej, w której zamieszczali teksty m.in. Adolf Chybiński i Jakub Bylczyński) i pism warszawskich, dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego we Lwowie.
Pierwszym kapelmistrzem opery lwowskiej był wówczas Piotr Stermicz-Valcrociata (Piotr Stermich von Valcrociata, właściwie Pietro Strmić), zmarły w roku 1935 w Berlinie. Chorwat z Zary (dzisiejszego Zadaru), osiadły w Galicji. Dyrygent o niezwykłym talencie.
Dyrygował m.in. Mefistofelesem Arrigo Boito na prośbę samego kompozytora i prowadził prawykonanie Goplany Władysława Żeleńskiego. Był także dyrektorem Teatru Wielkiego w Poznaniu, gdzie przygotował prapremiery m. in. Legendy Bałtyku Nowowiejskiego i Konrada Wallenroda Żeleńskiego.
Jego żoną była lwowska, później wiedeńska śpiewaczka operowa Jadwiga Dębicka-Stermich. W archiwalium Bylczyńskiego zachował się też szczególny list, będący zaproszeniem na prapremierę, z dnia 25 kwietnia 1905 roku, od Mieczysława Sołtysa (1863-1929), dyrygenta i kompozytora.

Swoje portrety ofiarowali Jakubowi Adam Didur (z dedykacją datowaną na 15 kwietnia 1908 roku), włoski „król barytonów” Mattia Battistini i wielu innych. Na scenie Teatru Miejskiego we Lwowie występował mediolańczyk Enrico Collona. Innym Włochem osiadłym we Lwowie i przyjacielem teścia Jakuba był tenor August Dianni. W Rzymie kreował tak ważne role, jak Cavaradossiego w Tosce, Alfredo w Traviacie, Canio w Pajacach, Rodolfo w La Bohème.
We Lwowie najpierw śpiewał, a od 1919 uczył śpiewu w konserwatorium. Ożenił się z Polką, nauczycielką gimnazjalną. Zmarł we Lwowie w roku 1938. Kilka lat później zmarł we Lwowie inny profesor konserwatorium w latach 1898-1919 – czeski pianista Vilém Kurz. Lwów czasów austro-węgierskich był splotem wielonarodowym. Z zachodu, Pragi czy Wiednia przyjeżdżali artyści tacy jak Luise Botsiber, która występowała zwłaszcza w repertuarze oratoryjnym.

Prywatnie była żoną znajomego Jakuba, Hugo Botsibera, muzykologa, wiedeńskiego krytyka muzycznego, sekretarza Gesellschaft der Musikfreude. Botsiberom udało się w połowie lat 30-tych opuścić nazistowską Austrię i dzięki temu uniknęli zagłady. Zmarli w Anglii. Ciekawymi bywalcami lwowskich koncertów byli (co wiemy dzięki archiwaliom) Frederic Bon de Michaelis, hrabia de Saint Hilairé i Władysław Zalewski – dyplomata.

Dyrektorzy teatru i filharmonii lwowskiej dbając o poziom artystyczny i starając się urozmaicić publiczności repertuar zapraszali artystów zagranicznych, takich jak choćby wiedeński basbaryton Joseph Schwarz (1880-1926). Schwarz śpiewał u boku Enrico Caruso w Volksoper, w Rydze, Berlinie i Teatrze Wielkim w Petersburgu. Po 1921 roku wyjechał na podbój Stanów Zjednoczonych.
Śpiewał w Metropolitan Opera i Covent Garden w Londynie. Zmarł nagle w Berlinie w 1926 roku. Jego śmierć była wielką stratą dla świata operowego. Z Wiednia przyjeżdżała na koncerty oratoryjne Adele Reissenberger-Umling, a Isabella Orbellini partię Mimi w Cyganerii. Ta ostatnia, żona barytona Alfredo Costy, odwiedzała w latach 1907-1913 miasto na Pełtwią wielokrotnie.

Sylwestrowe koncerty spędzali państwo Bylczyńscy również w filharmonii lub teatrze. Dla Jakuba było one nierzadko połączone z pracą… zwłaszcza gdy spotykał solistów, którzy zabiegali o jego uwagę prosząc o słowo ciepłej recenzji, jak Maryla Borkowic (Maria Wolbrom) czy Kornelia Parnasowa (pianistka, uczennica Mikulego, najwybitniejsza Chopinistka polska tamtego czasu, zgromadziła wielką kolekcję pamiątek po Chopinie, którą przed śmiercią zdążyła przekazać do zbiorów muzeum lwowskiego).

Borkowic nie tylko śpiewała, ale też próbowała sił w kompozycji, zwłaszcza po wyjeździe w roku 1906 do Paryża. Skomponowała na fortepian m.in. modernistyczny poemat Daphnis et Chloe, którego nuty podarowała Bylczyńskiemu. Bywało też, że na wieczory sylwestrowe zapraszały aktorki, i wówczas można było czuć się swobodniej. Jedną z artystek ze świata Melpomeny była Wanda Siemaszkowa. Będąc przewodniczącą lwowskiego oddziału Towarzystwa Wzajemnej
Pomocy Literatów i Artystów Polskich (od roku 1907) organizowała koncerty sylwestrowe w mieście. Z solistów przybywających do Lwowa z „wielkiego świata” warto wspomnieć jeszcze Chorwata, solistę berlińskiej Hofoper – Muka de Jari (właściwie Mukoslava Ivo Jarića). Jari poznał w Paryżu naszego polskiego barytona Jana Reszke (1850-1925) i przypuszczalnie za sprawą tej znajomości trafił na sceny Krakowa i Lwowa, gdzie wykonywał tytułową rolę w Parsifalu.
Znakomitymi odtwórcami ról wagnerowskich we Lwowie byli również Modest Męciński, wspaniały Lohengrin, czy Adam Okoński – Wotan w Walkirii i Zygfrydzie, później także profesor śpiewu w konserwatorium. Zmarł nagle w czerwcu 1924 roku, trzy miesiące po premierze reżyserowanego przez siebie w Teatrze Wielkim Proroka. To Okoński jako reżyser wprowadził na scenę lwowską coroczne festiwale wagnerowskie.
Maciej Dęboróg-Bylczyński