Przegląd nowości

Pountney kontra Sikora

Opublikowano: niedziela, 02, sierpień 2026 18:40

Po obejrzeniu dzięki sieci komputerowej i platformie Opera Vison rejestracji przedstawienia opery Elżbiety Sikory Dorian Grey z Teatru Wielkiego w Poznaniu nasuwa się szereg uwag odnoszących się do strony wizualnej, dramaturgicznej i muzycznej, w tym zwłaszcza wokalnej.

 

Dorian Grey 1

 

Generalnie trzeba powiedzieć, że libretto i reżyseria będąca dziełem Davida Pountneya zdecydowanie uratowały operę Elżbiety Sikory, w której warstwa muzyczna jest niesłychanie trudna, nie tylko dla wykonawców, ale zwłaszcza dla odbiorców. Duet Sikora-Pountney ma jeszcze jedną ofiarę na swoim koncie, jest nią jedyna powieść Oscara Wilde'a Portret Doriana Greya.


Davidowi Pountney'owi łatwiej było zaproponować libretto w języku angielskim, jednak nie jest ono złożone z cytatów wziętych z powieści, jak np. Eugeniusz Oniegin z cytatami z poematu Puszkina, lecz autorską adaptacją przenoszącą podstawowe problemy z końca XIX wieku do wieku XXI. I tutaj trzeba jeszcze raz wyrazić podziw dla tego autora, że potrafił przeszczepić literacki pomysł „portretu” głównego bohatera w dosyć skomplikowaną materię mediów społecznościowych, w których prym wiodą różni influencerzy i specjaliści od budowania wizerunku nowoczesnymi metodami.

 

Dorian Grey 2

 

O ile w powieści namalowany portret jest przedmiotem poddanym działaniu sił nieczystych, o tyle w operze jest on po prostu cyfrową fotografią podlegającą wyłącznie różnym filtrom i retuszom (upiększającym lub obrzydzającym), co potrafi dziś zrobić każde dziecko.

 

Dorian Grey 3

 

Problem portretu jest więc widoczny, ale całkowicie zepchnięty na margines, zaś dramat stwarza Basil, właściciel studia fotograficznego, który w celu zdobycia popularności w postaci lajków udostępnia w sieci zdjęcie Doriana, jako „Prince’a Charminga”, wraz z dodatkowymi danymi kontaktowymi, co jest w sumie dość powszechną praktyką. Z tego wynikają nieporozumienia pomiędzy „modelem” a artystą i dalszymi uczestnikami dramatu, Sibyl oraz Jamesem.


Wszystko to od początku do końca widzimy na poznańskiej scenie, gdzie nieustannie prócz bohaterów pojawiają się zrzuty z ekranów komputerowych, gdzie ciągną się scrollowane ciągi komentarzy i postów dających wyraz bądź uwielbienia dla Greya, bądź różnych podejrzeń o niecne postępowanie, albo śmiecie zwykłego hejtu. Cały pierwszy akt jest więc nieustanną relacją z codziennej łączności osób posiadających własną komórkę – dzieło scenografki Doroty Karolczak, reżysera świateł Fabrice Keboura i projekcji Davida Haneke.

 

Dorian Grey 4

 

W adaptacji Pountney'a przepadła też główna myśl towarzysząca Dorianowi, faustowskie marzenie o wiecznej młodości. W powieści istotę tego pragnienia wykłada sam bohater: „Gdyby mogło stać się, abym ja był zawsze młody, a obraz starzał się. Za to, za to – dałbym wszystko!”. W operze zabrzmiałoby to głupio. Za to zgodnie z fabułą powieści także i tutaj giną wszyscy. W scenie śmierci jednego z bohaterów kompozytorka wprowadza na dwie sekundy średniowieczny motyw Dies Irae. Tylko tyle na półtorej godziny muzyki.

 

Dorian Grey 5

 

A teraz o muzyce. Jest to bardzo trudny orzech do zgryzienia. Współczesna faktura orkiestrowa, po modernistycznemu rozchwiana klastrami, raczej nie służy popisom wokalnym, nie skłania śpiewaków do kantyleny. Musi budzić podziw ich zmaganie się z „akompaniamentem”, który niczego nie podpowiada. Zapewne dyrygent Jacek Kaspszyk ustalił z solistami system porozumiewawczych znaków, aby wiedzieli kiedy, co i jak mają śpiewać.


Gęstość orkiestrowej partytury zmienia się w scenach bez śpiewu, wtedy mamy do czynienia jakby z rodzajem łagodniejszego intermezza zapowiadającego dalsze wydarzenia, które wypełniają improwizacje np. fletu czy wiolonczeli. Od czasu do czasu pojawia się wybijający się na prowadzenie dźwięk gitary elektrycznej, zaś w scenie korzystania z „orientalnych wonności” dźwięk lutni arabskiej o nazwie oud.

 

Dorian Grey 6

 

Te drobne ciekawostki nie mają jednak znaczenia dla warstwy wokalnej, którą przez całą operę trzeba śpiewać forte, zarówno recytatywy jak też pełne melizmatów koloratury. Jedynie incydentalnie pojawiające się partie chóralne mają bardziej tradycyjną formę – są śpiewane prostszą fakturą. Wymieńmy więc bohaterów ciężkich zmagań solistycznych: partię Doriana wykonuje Rafał Żurek (tenor). Fotografem Basilem jest Michał Partyka (baryton). Ofiarą internetowego idola nastolatków jest Joanna Freszel – sopran, kreująca znakomicie postać głupiutkiej dziewczyny Sibyl, zaś jej mściwym bratem stał się bas Łukasz Konieczny.

 

Dorian Grey 7

 

Jest wreszcie mezzosopran wykonujący kilka ról scenicznych – Gosha Kowalinska. Przedstawienie aktorsko i reżysersko stoi na bardzo wysokim poziomie. Elżbieta Sikora została nominowana do prestiżowej Nagrody Kompozytorskiej Fundacji Księcia Pierre'a z Monako (Prix de Composition Musicale) za swoją operę Dorian Gray. Polscy kompozytorzy już wielokrotnie otrzymywali to wyróżnienie poparte sporym zastrzykiem gotówki.

                                                        Joanna Tumiłowicz