Kolejną edycję festiwalu mamy za sobą. Czas na podsumowania. W tym roku, w programie, dominowały duże widowiska. Na inaugurację Warszawska Opera Kameralna wystawiła Czarodziejski flet Wolfganga Amadeusza Mozarta, na zakończenie Opera Krakowska Zemstę nietoperza Johanna Straussa, a w trakcie festiwalu publiczność miała okazję obejrzeć Halkę Stanisława Moniuszki, w wykonaniu artystów Opery Śląskiej.

Dyrektor festiwalu, Artur Jaroń, był z takiego programu bardzo dumny. Przekonywał, że dla publiczności była to niebywała okazja obejrzeć w jednym miejscu widowiska z różnych scen operowych w naszym kraju. Nie mylił się, bo na wszystkich przedstawieniach publiczność wypełniła widownię Buskiego Samorządowego Centrum Kultury niemal do ostatniego miejsca.
Dodatkowym smaczkiem była obecność na festiwalu Rafała Olbińskiego (malarza, grafika, rzeźbiarza i twórcy plakatów), który urodził się i aż do matury w najstarszym w mieście liceum, mieszkał w Kielcach. Przez wiele lat pracował w Nowym Jorku a jego twórczość (m.in. plakaty operowe i teatralne) honorowana była wieloma prestiżowymi nagrodami (m.in. Prix Savignac w Paryżu czy złoty medal Art Directors Club w Nowym Jorku).

To właśnie on jest autorem scenografii do zaprezentowanej w Busku inscenizacji Czarodziejskiego fletu, która miała premierę w 2019 roku. Wyreżyserował ją Giovanni Castellanos a wznowienie przygotował Oskar Winiarski. Zdaniem krytyka muzycznego, Adama Czopka, najbardziej wyraziste piętno odcisnęły na tym przedstawieniu właśnie plastyczne wizje Rafała Olbińskiego, którego baśniowa scenografia świetnie współgrała z pełnymi fantazji kostiumami Marcina Łobacza. Publiczność miała także okazję spotkać się z Rafałem Olbińskim w festiwalowej Kawiarence, gdzie artysta chętnie odpowiadał na pytania.

Owacją na stojąco zakończył się wieczór z najnowszą inscenizacją Halki Stanisława Moniuszki w wykonaniu artystów Opery Śląskiej w Bytomiu, w reżyserii i z choreografią Emila Wesołowskiego, scenografią Macieja Preyera i kostiumami Doroty Roqueplo. Premiera, przygotowana na 80-lecie opery, odbyła się 14 czerwca 2025 roku, w dniu historycznej daty pierwszej premiery Halki (14 czerwca 1945 roku). Było to pierwsze na buskim festiwalu przedstawienie tej opery, na które publiczność od wielu lat czekała.
Brawami nagradzano nie tylko brawurowe sceny baletowe (polonez, mazur a zwłaszcza tańce góralskie) ale także arie i duety. Zachwycająco wypadł zwłaszcza finał z samobójczym skokiem Halki, w którym akcję sceniczną połączono z projekcją wideo. Owacjami przyjęto także kończącą festiwal operetkę Johanna Straussa Zemsta nietoperza, w reżyserii Janusza Józefowicza. Publiczności szczególnie przypadły do gustu wtręty dialogowe nawiązujące do Kielc, Buska-Zdroju czy ziemi świętokrzyskiej. Salwy śmiechu (i oklaski) wywoływały nie tylko regionalizmy tekstowe ale także perypetie głównych bohaterów, znakomicie zaśpiewane solo i w duetach.

Na festiwalu nie mogło zabraknąć koncertu poświęconego pamięci jego patronki Krystyny Jamroz. Tym razem dedykowano jej Requiem Wolfganga Amadeusza Mozarta. Wykonawcami byli: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Świętokrzyskiej, Chór Filharmonii Śląskiej, przygotowany przez Jarosława Wolanina oraz kwartet znakomitych solistów: Ewa Tracz (sopran), Urszula Kryger (mezzosopran), Karol Kozłowski (tenor) i Robert Gierlach (bas). Dyrygował Jacek Rogala, dyrektor Filharmonii Świętokrzyskiej a publiczność nagrodziła artystów owacją na stojąco.

Kolejne, mocne akcenty festiwalu, to pokonkursowe reminiscencje ubiegłorocznego, XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Do Buska przyjechali pianiści, którzy zdaniem Artura Jaronia, odcisnęli na nim swoje piętno i dobrze zapisali się w pamięci melomanów: Kanadyjczyk Kevin Chen (laureat II nagrody), Gruzin David Khrikuli (finalista) oraz Polacy – Piotr Alexewicz (laureat VI nagrody) i Piotr Pawlak.
Ten ostatni, choć nie dotarł do finału, robi ostatnio furorę na scenach w całym kraju, zdobywając serca słuchaczy niezwykłą łatwością nawiązywania z nimi pozamuzycznego kontaktu. Wszystkie recitale przyjmowano entuzjastycznie a publiczność miała okazję porozmawiać z Davidem Khrikuli i Piotrem Pawlakiem w festiwalowych Kawiarenkach. Mnie zachwycił David Khrikuli. Jego wrażliwość i umiejętność przekazywania emocji muzyką Chopina sprawiły, że ciarki chodziły mi po plecach. Komplet scherz w jego wykonaniu to była prawdziwa uczta muzyczna.

Dużym przeżyciem był także koncert Kevina Chena, który mimo młodego wieku zachwycił połączeniem znakomitej techniki z artystyczną dojrzałością. Interesująco wypadł również koncert zatytułowany Mistrz i uczeń, w którym wystąpił Mirosław Herbowski i jego uczeń Mateusz Dubiel, laureat I nagród na 51 i 53 Ogólnopolskim Konkursie im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Ten młody, ale już dojrzały artysta, przepadł wprawdzie w Konkursie Chopinowskim, ale sale koncertowe stoją przed nim otworem, bo jego gry słucha się z prawdziwą przyjemnością.

Fryderyk Chopin był także bohaterem teatralno-muzycznego spektaklu Pani Pylińska i sekret Chopina wyreżyserowanego przez Roberta Glińskiego a opartego na autobiograficznej powieści Erica Emmanuela Schmitta. Autor opisuje w niej swoje zmagania z muzyką naszego kompozytora i oryginalne lekcje u ekscentrycznej, polskiej emigrantki.
Zamiast rutynowych ćwiczeń, kobieta uczyła go słuchania natury, afirmacji życia i własnej drogi do świata dźwięków i własnego rozumienia świata. Przedstawieniu, które znakomicie wpisało się w cykl chopinowskich reminiscencji, towarzyszyła „na żywo” muzyka Chopina w wykonaniu pianistki Leny Ledoff.
W tym roku na festiwalu swoje 90. urodziny świętował Henryk Kuźniak, znakomity kompozytor muzyki do ponad 150 filmów (animowanych, dokumentalnych, fabularnych oraz seriali telewizyjnych), prywatnie zięć Krystyny Jamroz, patronki festiwalu, a mąż jej córki Krystyny. Najpierw w Muszli Koncertowej, w Parku Zdrojowym, licznie zgromadzona publiczność (mimo upału!) wysłuchała jego muzyki w wykonaniu Kwintetu Jerzego Cygana.
Wieczorem, w Buskim Samorządowym Centrum Kultury, odbył się koncert symfoniczny zatytułowany Najpiękniejsza muzyka filmowa, którego program w pierwszej części ułożony został z utworów jubilata. Piosenki z serialu Na kłopoty Bednarski i filmu Vabank śpiewał jak zwykle z werwą (nie pierwszy raz w Busku-Zdroju) Wojciech Stolorz a towarzyszyła mu orkiestra symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka.

Przed koncertem burmistrz Jerzy Szydłowski oraz przewodniczący Rady Miejskiej Jacek Wach wręczyli artyście akt nadania Honorowego Obywatelstwa Miasta i Gminy Busko-Zdrój. – Popularność wielu moich kompozycji była dla mnie miłym zaskoczeniem. Bardzo się cieszę, że spotkały się z tak dobrym odbiorem, ale to nie był dla mnie priorytet. Tytuł dziś otrzymany, ma dla mnie szczególne znaczenie.
Mimo, że urodziłem się w Czeladzi, dzieciństwo spędziłem w Stopnicy i Busku-Zdroju. Od tamtej pory czuję się mocno związany z ziemią świętokrzyską i z wielką ochotą tutaj powracam – mówił na scenie Henryk Kuźniak. Honorowe obywatelstwo otrzymali także jego żona oraz mąż patronki festiwalu Sergiusz Mikulicz. W drugiej części koncertu gwiazdą była Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa, reżyserka, menedżerka kultury oraz dyrektorka Warszawskiej Opery Kameralnej, która solo śpiewała arie operowe a z Marcinem Jajkiewiczem – duety z popularnych musicali. Tego samego dnia artystka odsłoniła swoje Słoneczko w Buskiej Alei Gwiazd.
Na buskim festiwalu wystąpili także laureaci pierwszych nagród Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego Vadim Brodski (1977 r.) i Bartłomiej Nizioł (1991 r.), który po raz pierwszy zawitał do Buska, a co warto podkreślić, w tym roku będzie przewodniczącym jury 17. edycji Konkursu Wieniawskiego. Jest też pierwszym skrzypkiem powstałego w 2007 roku Stradivari Quartett, którego wszyscy muzycy grają na instrumentach Antonio Stradivariego.
W Buskim Samorządowym Centrum Kultury artysta zachwycił nas Wariacjami na temat własny Henryka Wieniawskiego i muzyczną elegancją Sonaty A-dur na skrzypce i fortepian Césara Francka z towarzyszeniem pianisty Michała Francuza. Na bis wzruszająco zagrał Medytacje z opery Thais Julesa Masseneta. Tej samej sonaty Francka melomani mogli na festiwalu jeszcze dwukrotnie posłuchać.
W sali koncertowej sanatorium Marconi w Busku-Zdroju w wykonaniu litewskiego Duo Andersson (Julija Andersson – skrzypce, Paulius Andersson – fortepian) oraz w synagodze w Chęcinach, w koncercie muzyki francuskiej i polskiej, w ekspresyjnym i porywającym wykonaniu Marceliny Sztekmiler, laureatki m.in. Grand Prix Międzynarodowego Konkursu „Citta di Barletta” (Włochy), I nagrody Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego Sergue Azizian (Kopenhaga) czy I nagrody Konkursu Muzyki Polskiej im. Wandy Wiłkomirskiej. Artystce, która grała na skrzypcach Carlo Bergonziego z 1730 r., towarzyszył na fortepianie Michał Francuz.

Vadim Brodski, ukraiński wirtuoz skrzypiec z polskim obywatelstwem, jest związany z buskim festiwalem niemal od początku jego istnienia. Koncertował tu wielokrotnie. Ma też swoje Słoneczko w Buskiej Alei Gwiazd. Tu warto przypomnieć, że jest jednym z nielicznych skrzypków w historii, który miał zaszczyt zagrać w 1998 roku, podczas tournée z orkiestrą Sinfonica di Savona, na słynnym instrumencie Il cannone Guarneri del Gesù, należącym do Niccolò Paganiniego.
W tym roku miał swój benefis w Ośrodku Edukacyjno-Muzealnym Świętokrzyski Sztetl w Chmielniku. Towarzyszyła mu Akademicka Orkiestra Kameralna Wirtuozi Lwowa pod batutą Serhija Burko. Na program złożyły się m.in. fragmenty Czterech pór roku (Zima) Antonio Vivaldiego, Melodie cygańskie Pablo de Sarasatego, Czardasz Vittorio Montiego oraz Allegro z Sonaty na skrzypce i fortepian Ludviga van Beethovena.
Na fortepianie towarzyszył mu Kielczanin, Hubert Pisera. Publiczność gorąco oklaskiwała także przeboje zespołu The Beatles we własnej aranżacji artysty. Brodski to prawdziwy showman. Zachwycał nie tylko techniką, ale także łatwością nawiązywania kontaktu z publicznością. Jego muzyczna energia zapada głęboko w serca, co udowodnił grając Medytacje z opery Thais. W programie koncertu znalazły się też prawykonania: Childhood Memory na orkiestrę smyczkową Wojciecha Stępnia oraz Suite pollaca per ochestra da camera Jerzego Mądrawskiego.

Akademicka Orkiestra Kameralna Wirtuozi Lwowa pojawiła się w Busku już na pierwszej edycji festiwalu (wówczas jako Orkiestra Kameralna Filharmonii Lwowskiej). Wykonała wówczas fragmenty Stabat Mater Giovanniego Battisty Pergolesiego a solistkami były: Monika Chabros – sopran i Maria Olkisz – mezzosopran. Dyrygował Serhij Burko a koncertmistrzem był Wołodymyr Duda. Od tamtej pory muzycy występowali w Busku wielokrotnie, cenieni za znakomite interpretacje muzyki klasycznej.

Koncert Przeboje Wiednia w Muszli Koncertowej, w Parku Zdrojowym, w ich wykonaniu, zgromadził tłum publiczności, która nagrodziła artystów gorącymi brawami. W programie znalazły się kompozycje najwybitniejszych twórców związanych z wiedeńską tradycją muzyczną – Wolfganga Amadeusza Mozarta, Leopolda Mozarta, Johanna Straussa, Franza Schuberta i Fritza Kreislera. Słuchacze nie ukrywali, że właśnie na takie wydarzenia czekają przez cały rok. Wielu z nich od wielu lat uczestniczy w festiwalu. Podkreślali, że koncerty w Parku Zdrojowym mają wyjątkowy klimat.
Na koncercie zatytułowanym Bolero sala widowiskowa Buskiego Samorządowego Centrum Kultury wypełniła się do ostatniego miejsca. Zanim jednak podano główne danie wieczoru mieliśmy okazję posłuchać jak gra… dyrektor festiwalu Artur Jaroń. Artysta nie ukrywał, że chce od czasu do czasu przypominać buskiej publiczności, że jest nie tylko dyrektorem, ale także koncertującym pianistą.

Tym razem z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Śląskiej pod batutą Pawła Kosa-Nowickiego zagrał Koncert fortepianowy F-dur George’a Gershwina, który od lat ma w repertuarze i grał go wielokrotnie w kraju i za granicą. Nic więc dziwnego, że radość artysty z grania tego utworu udzieliła się publiczności i na bis usłyszeliśmy Sarabandę Ignacego Jana Paderewskiego. A potem była suita West Side Story Leonarda Bernsteina i wreszcie Bolero.

Zachwycona publiczność długo nie chciała puścić artystów ze sceny. Jeden z festiwalowych koncertów jest zwykle dedykowany szerokiej publiczności. W Busku śpiewali m.in. Stanisław Soyka, Alicja Majewska, Kuba Badach, Justyna Steczkowska czy zespół Raz Dwa Trzy. W tym roku, w cyklu Gwiazdy polskiej estrady, wystąpił Mietek Szcześniak z zespołem. Artysta nie tylko śpiewał ale sam prowadził koncert, opowiadał o swoich piosenkach i zachęcał słuchaczy do wspólnego śpiewania. Nie obyło się, oczywiście, bez bisów.
Najbardziej oryginalnym zespołem na buskim festiwalu był kwartet saksofonowy WHOOP Group. Ich występ pod hasłem Klasyka inaczej w Muszli Koncertowej, w Parku Zdrojowym, cudem doszedł do skutku w upalne lipcowe popołudnie. Choć żar się z nieba lał publiczność dopisała a artyści zagrali m.in. uwerturę do opery Wesele Figara, a dla ochłody (co dowcipnie zapowiedział prowadzący koncert saksofonista sopranowy Jakub Muras) – Zimę z Czterech pór roku Antonio Vivaldiego.

Trzeba podkreślić, że festiwal im. Krystyny Jamroz jest chyba jedynym festiwalem w kraju, w ramach którego koncerty odbywają się w kilkunastu miejscowościach, czyli, jak mówi dyrektor Jaroń, wszędzie tam, gdzie lokalne władze w regionie świętokrzyskim uznały, że warto zainwestować w kulturę. A więc: w Ożarowie, Szańcu, Chęcinach, Starachowicach, Staszowie, Pińczowie, Szydłowie, Solcu-Zdroju, Glinianach, Ćmielowie, Chmielniku a nawet w Kielcach.

Ważnym elementem festiwalu jest także koncert uczniów Szkoły Muzycznej I stopnia im. Krzysztofa Pendereckiego w Busku-Zdroju i Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Ludomira Różyckiego w Kielcach. Na deptaku przed hotelem Bristol zaprezentowali się: Janina Habryło i Helena Żuber (fortepian), Zenon Habryło (akordeon), Barbara Sokołowska (saksofon) i Gabriel Łuszczek (perkusja) ze szkoły w Busku oraz Gabriela Matachowska i Myroslava Honcharenko (fortepian), Oliwer Kingdom (skrzypce), Maciej Jakubczyk (gitara) i Anika Owczarska (flet) ze szkoły w Kielcach.
Lidia Zawistowska