Przegląd nowości

„Tosca“ lubi deszcz?

Opublikowano: wtorek, 23, czerwiec 2026 22:08

Skoro ilekroć przychodzi jej przeżyć swój tragiczny los na Wawelu (21 czerwca w ramach XXVII Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej), to nawet niebo lituje się i roni nad nim łzę przybierającą postać kropli deszczu. W ten sposób odpowiada na jej zarzut z arii Vissi d‘arte, vissi d'amore, że nie okazuje jej współczucia: Dlaczego Tobie, Boże/Dlaczego obojętnym jest mój los.

 

Tosca,Kraków 20

 

Przenosząc najnowszą inscenizację opery Pucciniego na Dziedziniec Arkadowy na Wawelu dokonano w niej pewnych modyfikacji. Przede wszystkim wykorzystano przestrzeń tego miejsca, z którego wkraczają na scenę Tosca, Scarpia i jego przyboczni, uczestnicy dziękczynnego nabożeństwa oraz pluton egzekucyjny, tym samym będąc na wyciągnięcie ręki od widzów. Zarazem spoczywająca na posadzce figura Ukrzyżowanego pozostaje na niej do końca pierwszego akta i nie zostaje uniesiona wzwyż przy dźwiękach Te Deum, zaoszczędzono publiczności naoczności tortur Cavaradossiego, zrezygnowano z egzekucji innego więźnia na początku trzeciego aktu i nakazano Tosce popełnić samobójstwo za pomocą tego samego narzędzia, którym zadała śmierć Scarpii, a więc sztyletu wyrwanego z ręki Spoletty.


Czyżby w ten sposób wróciła do niej karma, gdyż oboje nie zamierzali dotrzymać danej sobie obietnicy? Pod względem muzycznym zmienił się wobec premiery jedynie odtwórca Cavaradossiego, którym na Wawelu był trzydziestotrzyletni tenor norweski Bror Magnus Tødenes. Satysfakcji dostarcza głos o młodym, wyrównanym brzmieniu i lirycznym odcieniu.

 

Tosca,Kraków 21

 

Jeśli w obietnicy ocalenia Angelottiego w pierwszym akcie b' przy słowie „vita“ było nieco chwiejne, to w bliźniaczym ustępie w drugim, w hymnie na część wolności, słowo „vittoria“ jaśniało już pełnym blaskiem. Sztuczne nagłośnienie ma to do siebie, że eksponuje najmniejsze nawet niedociągnięcia. Zaburzyło także proporcje przestrzenne, kiedy dobiegający z oddali głos torturowanego Cavaradossiego brzmiał jakby znajdował się on obok Toski. W tytułowej partii wystąpiła dobrze znana krakowskiej publiczności Olga Busuioc.

 

Tosca,Kraków 22

  

Oboje wykonawcy największe wrażenie wywarli na mnie w finałowym duecie O dolci mani mansuete e pure, w którym wykazali się dużą muzykalnością w ustępach śpiewanych w lekkiej dynamice, mezza voce. O ile pierwszy akt rozgrywa się w południe, więc jasny jeszcze dziedziniec nie przeszkadzał. W następnych, dziejących się po zmierzchu, kiedy rzeczywiście on zapadł, można było operować oświetleniem, w tym zalewającym krwistym szkarłatem po zasztyletowaniu się przez Toskę i utrzymującym się do końca orkiestrowej kody, stanowiąc na koniec mocną puentę.

                                                               Lesław Czapliński