

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościDwa wieczory w Berliner Philharmoniker. Muzyka, która przekracza granice
Strona 2 z 5
Wieczór otworzyła Suita rustica Vítězslavy Kaprálovej. W tej muzyce jest coś niezwykle ujmującego – świeżość, naturalność i energia, które nie potrzebują efekciarstwa. Brzmiała jak zaproszenie do świata zakorzenionego w tradycji, a jednocześnie zaskakująco nowoczesnego. Następnie zabrzmiała Fantazja Josefa Suka z Julią Fischer jako solistką. Było to jedno z tych wykonań, podczas których równie wielką przyjemność sprawia słuchanie, jak obserwowanie artystów. Fischer nie sprawiała wrażenia osoby stojącej przed orkiestrą. Była częścią muzycznej rozmowy. Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałem, jak reaguje na poszczególne grupy instrumentów, jak wsłuchuje się w odpowiedzi orkiestry i jak wspólnie z dyrygentem buduje przestrzeń muzyczną pomiędzy sceną a widownią. To właśnie słowo „przestrzeń” najczęściej wracało do mnie podczas tego koncertu. Muzyka nie zatrzymywała się na estradzie, lecz wypełniała całą salę.
Szczególne wrażenie robiły subtelne piana solistki i orkiestry. W tych najcichszych momentach można było niemal fizycznie odczuć skupienie kilku tysięcy słuchaczy. Po entuzjastycznie przyjętym koncercie Fischer podziękowała publiczności brawurowym wykonaniem Paganiniego. Owacja, jaka rozległa się po ostatnich dźwiękach, nie była wyłącznie reakcją na techniczną perfekcję. Była wyrazem wdzięczności za prawdziwe muzyczne spotkanie. Wieczór zamknęła I Symfonia Bohuslava Martinů – dzieło monumentalne, wielobarwne i pełne kontrastów. Słuchając tej muzyki, miałem poczucie uczestnictwa w szeroko zakrojonej narracji, która nieustannie zmienia perspektywę, kolor i nastrój. Uderzające było bogactwo brzmienia orkiestry. Wsłuchiwanie się w kolejne plany dźwiękowe, w subtelne niuanse dynamiczne i zmieniające się odcienie barw przypominało obserwowanie wielowymiarowego pejzażu, który odsłania przed słuchaczem coraz to nowe szczegóły. Przez cały koncert uwagę przyciągał jednak jeszcze jeden element – autentyczna radość muzykowania. Muzycy Berliner Philharmoniker sprawiali wrażenie, jakby grali ten repertuar z młodzieńczą świeżością i autentyczną przyjemnością. Było to widoczne nie tylko podczas wykonywania utworów, ale również w chwilach oczekiwania na wejście artystów czy podczas przyjmowania owacji. Miałem poczucie obcowania z zespołem, który mimo osiągnięcia absolutnego szczytu wykonawstwa nie utracił ciekawości ani radości wspólnego tworzenia muzyki. To doświadczenie powróciło trzy dni później podczas poranka organowego. Jeżeli pierwszy koncert był opowieścią o środkowoeuropejskiej wyobraźni symfonicznej, drugi stał się podróżą przez świat monumentalnych brzmień organowych. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||