W sensie dosłownym, skoro wisi on w rodzinnym domu bohaterki, a nawet schodzi z fotografii i osobiście ją nawiedza. Choć jakiś niepodobny do swego pierwowzoru. Młody i przystojny brunet (Łukasz Szczepanowski). Teatr Nowy w Krakowie kontynuuje swój przewodnik sceniczny po legendarnych gwiazdach muzyki pop, których dużej części twórczynią jest Katarzyna Chlebna.

Po Korze Jackowskiej i Ewie Demarczyk przyszła kolej na następną kobietę, tym razem Irlandkę Sinéad O'Connor. W jej historii i muzyce przeglądają się zarazem najnowsze dzieje Zielonej Wyspy. Stała się poniekąd twarzą medialną rewelacji o nadużyciach irlandzkiego kościoła w prowadzonych przez niego instytucjach szkolno-opiekuńczych, do których trafiła na krótko w wieku nastoletnim. Wyniesione stamtąd urazy oraz zdominowane przez przemoc relacje z matką (charakterystyczny epizod Marty Bizoń), która zginęła w wypadku samochodowym u progu jej pełnoletności, zaciążyć miały na jej osobowości i dalszym życiu.
Znalazło to wyraz w niezrównoważeniu psychicznym, manifestującym się w licznych, zaskakujących i wzajemnie sobie zaprzeczających zachowaniach, decyzjach (przejście na islam) oraz wywołujących skandale wystąpieniach publicznych (podarcie zdjęcia JP2).

Odzwierciedleniem tego w dramaturgii poświęconego jej przedstawienia Nasza mama Sinéad jest następstwo krótkich, nerwowych scen, w których ujawniają się brutalne prawa rządzące komercyjnym przemysłem rozrywkowym czy konflikt z Princem. Dominuje w nich aktorstwo odwołujące się do wyrazistych i przerysowanych środków na pograniczu paroksyzmu. Więcej liryzmu pojawia się w odniesieniu do najstarszego, idącego w jej ślady syna Jake'a Reynoldsa (Jakub Kowalski).
Rolę komentatorów pełni Chór Dzieci ze studni, wprost nawiązujący do skandali odnoszących się do irlandzkiego kościoła katolickiego, w ten właśnie sposób ukrywającego śmiertelność powierzonych jego pieczy noworodków. Muszę przyznać, iż mam problem z tym obecnie nie wymagającym wielkiej odwagi antyklerykalizmem, kiedy religia i jej instytucje również w Polsce ulegają coraz większej marginalizacji. Przedstawienie Nasza mama Sinéad mimo udziału niemałej obsady, posiada wybitnie autorski charakter, albowiem Katarzyna Chlebna jest nie tylko scenarzystką i reżyserką, ale odtwórczynią tytułowej postaci, wykonującą również utwory muzyczne swojej bohaterki.
Lesław Czapliński