Przegląd nowości

Przepustka z piekła...

Opublikowano: czwartek, 04, czerwiec 2026 10:57

... czyli Mictlán, azteckiej krainy zmarłych. Otrzymuje ją od Catriny, personifikacji śmierci, Frida Kahlo, na wezwanie swego stojącego nad grobem męża Diega Rivery. Pod warunkiem zakazu dotyku. Gdy zostanie on złamany, wraca poczucie żywego ciała wraz z wrażliwością na ból. Ostatecznie Frida i Diego odbywają odwrotną podróż niż Orfeusz i Eurydyka, gdyż mężczyzna dołącza do swojej ukochanej w zaświatach. A więc klasyczny melodramat, tyle że pozbawiony większych namiętności. Jak przystało na miłość na pograniczu życia i śmierci. Ostatnie marzenie Fridy i Diega (el Último sueño de Frida y Diego - transmisja obejrzana 30 maja w krakowskim kinie Kijów, należącym do sieci Apollo Film), dwuaktowa opera Gabrieli Leny Frank, napisana jest umiarkowanie nowoczesnym i dość eklektycznym językiem muzycznym. Z uwagi na uczynienie bohaterami artystów malarzy istotną rolę odgrywa operowanie dźwiękowymi barwami. A zatem uprzywilejowanie instrumentów koloryzujących brzmienie orkiestry jak marimba, wibrafon czy czelesta.

 

MET,marzenie Fridy i Diega

 

Poza rodzajowymi scenami na cmentarzu oraz przy wykonywaniu nowego muralu na początkach obydwu części, akcja jest dość anemiczna i skupiona na odczuciach postaci. Tytułowa para obsadzona została przez głosy średnie. Hiszpański baryton Carlos Álvarez obdarzył postać Rivery mocnym i nośnym, a zarazem ciemnym tembrem swego głosu, w pełni korespondującym z potężną sylwetką malarza, umiejętnie powiększoną przez kostiumografa Wilbertha Gonzaleza. We Fridę wcieliła się mezzosoprantka Isabel Leonard, posiadająca dramatyczną odmianę mezzosopranu, który potrafi wszak w celach ekspresyjnych dobarwić niezbędnymi alikwotami. Niewątpliwie postacią skupiającą na sobie najwięcej uwagi okazała się egzotyczna Catrina, strażniczka światów. Ukształtowana została przez modernistycznego artystę José Guadelupe Posadę, a ostatecznie jej wizerunek skodyfikował Rivera. Dlatego może okazała względy Kahlo i zezwoliła jej na czasowe opuszczenie piekła? Przedstawiana jest jako elegancka kobieta z nagą czaszką w miejsce twarzy. Jej odtwórczyni Gabriella Reyes sięgać musiała zarówno po najwyższe koloraturowe fioritury, jak i do rejestru piersiowego, oddając w ten sposób jej złożoną i budzącą grozę naturę. Galerię solistów uzupełniał niemiecki kontratenor Nils Wanderer jako genderowy Leonardo, odgrywający Gretę Garbo. Moją uwagę zwrócił też dźwięczny tenor Angela Raii Gomeza w epizodycznej partii jednego z trzech odwiedzających cmentarz, rozpoznajacych Riverę i wdających się z nim w rozmowę. W finale scenografia Jona Brausona z motywem drzewa świata utrzymana jest w ulubionych barwach tytułowych bohaterów: czerwieni, błękicie i żółci. Prowadzący przedstawienie od pulpitu dyrygenckiego Yannick Nézet-Séguin zgodnie ze swoim obyczajem wystąpił w kostiumie dostosowanym do jego treści. A więc tym razem jaskrawie kolorowym jak przystało na meksykańskie miejsce akcji oraz charakter malarstwa pary protagonistów.

                                                                                 Lesław Czapliński