Przegląd nowości

Czy Trump ma także na sumieniu Cho-Cho-San?

Opublikowano: piątek, 29, maj 2026 19:30

Madama Butterfly Giacoma Pucciniego to melodramat w najczystszej postaci. Operuje wyrazistymi i skrajnymi, a niekiedy wręcz przejaskrawionymi afektami, które wywoływać mają równie mocne emocje i wzruszenia u odbiorców. Ostatni akt przybiera wręcz formę egzekucji dokonywanej na bohaterce, kiedy oczekuje się od niej nie tylko rezygnacji z uczucia do wiarołomnego męża, ale i wyrzeczenia swego macierzyństwa poprzez oddanie mu dziecka.

 

Madama Butterfly,Bytom 1

 

Skądinąd sama wydała na siebie wyrok, kiedy zdradziła się przed konsulem Sharplessem, że ze związku z Pinkertonem urodził się synek, naiwnie licząc, że stanie się to mocnym argumentem przemawiającym za jego do niej powrotem. I w trzecim akcie Anna Wiśniewska-Schoppa, odtwórczyni tytułowej roli, w pełni sprostała tragicznemu wymiarowi postaci, wspinając się na wyżyny swych możliwości. W jej ujęciu szczególnie przejmująco brzmiały urywane frazy, a przy tym artystka uniknęła wszelkiej przesady.


Od strony wokalnej operowała ściszoną dynamiką pomiędzy mezzoforte a mezza voce, w którym to przedziale jej głos najlepiej prezentuje się pod względem brzmieniowym. Tragiczna aura udzieliła się również pozostałym wykonawcom, w których zachowaniach i śpiewie wyczuwało się podskórny niepokój i przeczucie nieuchronnie zbliżającej się katastrofy. Dotyczyło to zwlaszcza Anny Boruckiej jako Suzuki, bardzo skupionej w wyrazie i oszczędnej w środkach aktorskich. Opera ta w inscenizacji Henryka Konwińskiego od 38 lat obecna jest w repertuarze Opery Śląskiej, choć w następujących po sobie obsadach przewijają się kolejne pokolenia solistów związanych z tym teatrem.

 

 Madama Butterfly,Bytom 2

 

Nawiązuje ona do obiegowych wyobrażeń o japońszczyźnie, a więc przebywamy w kręgu tradycji kimonowych kostiumów oraz architektury z domkami o rozsuwanych ścianach (scen. Jan Bernaś). Wybrałem się do Katowic (przedstawienie Opery Śląskiej w Bytomiu na scenie Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego), by przekonać się, na ile pozostaje ona wciąż żywym przedstawieniem?

 

Madama Butterfly,Bytom 3

 

Horyzont podświetlony w fantazyjnej tonacji barwnej nie nawiązującej do rzeczywistych  pierwowzorów, a z kolei skąpanie w błękitnym świetle dachu domku pod koniec drugiego aktu i w purpurze na początku trzeciego odznaczają się znacznymi walorami plastycznymi i bardziej odzwierciedlają doznania postaci niż stan faktyczny. 

W zakresie muzycznym odpowiada im kolorystyczne wyrafinowanie dobiegającego zza sceny chóru alle bocche chiuse w pierwszym przypadku oraz śpiew rybaków w drugim.


Szlachetnym tembrem swego mocnego i nasyconego alikwotami barytonu ujmował Stanisław Kufluk jako Konsul Sharpless. Znaczne wrażenie wywierała jego dramatyczna scena z Cho-Cho-San, kiedy czytając list od Pinkertona stara się ją przygotować na fakt zaistniałego rozstania. Matheus Pompeu w partii tego ostatniego, jak na typowego tenora przystało, przywiazuje znaczną wagę do wywoływanego efektu, stąd szafowanie znacznym natężeniem dynamicznym.

 

Madama Butterfly,Bytom 4

 

Odnotowałbym też udane epizody Zbigniewa Wunscha jako Yamadoriego oraz Szymona Komandery w charakterystycznej roli Gora. W grze orkiestry pod dyrekcją Piotra Mazurka brakowało mi w pierwszym akcie brzmieniowej drapieżności, która pojawiła się dopiero w intermezzo poprzedzajacym trzeci akt i w nim samym. Twórcy inscenizacji sprzed 38 lat nie mogli się spodziewać, że historia wykorzystania japońskiej gejszy przez amerykańskiego oficera wojennej marynarki nabierze aktualnych znamion.

 

Madama Butterfly,Bytom 5

 

Współczesny kontekst polityczny nieoczekiwanie przydał melodramatycznej akcji nowych akcentów znaczeniowych. Motyw hymnu USA i toast „America forever“ współbrzmi ze współczesną doktryną Trumpa „America First“ oraz imperialnym egoizmem. Butne i cyniczne zachowanie Pinkertona, pijącego za prawdziwą amerykańską żonę bezpośrednio przed zaślubinami z Cho-Cho-San koresponduje z obecnym zachowaniem waszyngtońskiej administracji jako wiarołomnego sojusznika i negocjatora, z pogardą traktującego inne kraje i narody, zuchwale depcącej prawa, zwłaszcza słabszych i zależnych od siebie. Niczym Pinkerton wielobarwnego, delikatnego motyla jakim jawi się ufna Cho-Cho-San, przed czym przestrzegał go Sharpless.

                                                                       Lesław Czapliński