Przegląd nowości

Warto rozmawiać z Filharmonią

Opublikowano: piątek, 29, maj 2026 19:30

Zupełnie odmienny styl kontaktów ze środowiskiem zapoczątkował nowy, choć formalnie działający już drugi sezon, dyrektor artystyczny Filharmonii Narodowej Krzysztof Urbański. Ponieważ jako dyrygent przyzwyczajony jest do rozmowy z muzykami siedzącymi na estradzie zaprosił na krzesła dla członków orkiestry sponsorów filharmonii, wyróżniających się melomanów czyli posiadaczy złotych karnetów, a także dziennikarzy.

 

Krzysztof Urbanski 759-114

 

Zaaranżował to spotkanie jako swoistą „próbę” nowego utworu – konkretnie był to Krzesany Wojciecha Kilara – i trochę dla „draki” rozłożył na pulpitach nuty dla określonych instrumentów, dla skrzypiec, altówek, wiolonczel itd. Były to jedynie „atrapy” nut, ale na pięcioliniach, tak jak prawdziwi muzycy, zaproszeni goście mogli dołączonymi ołówkami robić uwagi i notatki. Mnie przypadły „nuty” dla puzonu (trombone III). Krzysztof Urbański miał co opowiadać zaproszonej „niby orkiestrze”. Wspominał więc swoje początki pracy w Filharmonii jako świeżo upieczonego asystenta prof. Antoniego Wita, a potem robiącego karierę na Zachodzie młodego kapelmistrza.


Zwierzał się ze swoich emocji, nawet popełnionych błędów, ale mówił też o planach na przyszłość, o nowym sezonie artystycznym Filharmonii Narodowej i o wielu nawet czysto przyziemnych sprawach organizacyjnych, np. o przebudowie warunków akustyki sali koncertowej. Swoją rozmowę przeplatał krótkimi utworami wykonywanymi, tym razem przez usadowionych po przeciwnej stronie estrady, czyli w fotelach dla publiczności, muzyków orkiestry i chóru.

 

Krzysztof Urbanski,Kilar 

 

Repertuar tego mini-koncertu był też bardzo oryginalny i wysmakowany, świadczący o świadomym doborze utworów wyłącznie współczesnych, co najmniej XX-wiecznych, jak np. aranżacja na zespół dętych blaszanych znanych wariacji wg Paganiniego na dwa fortepiany Witolda Lutosławskiego.  Podobny skład zagrał też Fanfarę dla bohaterów Arthura Blissa, natomiast kameralny oktet smyczkowo-dęty wykonał Podwójny kwartet ulubionego francuskiego kompozytora obecnego szefa artystycznego FN Guillauma Connessona – sympatycznie i umiarkowanie nowoczesny kawałek neoklasyczny w typie Bacewiczówny. Muzykami orkiestrowymi dyrygował Julian Gilewski. Natomiast szef Chóru Filharmonii Narodowej Bartosz Michałowski poprowadził dwa inne „przerywniki” monologu Krzysztofa Urbańskiego.


Była to nastrojowa i postromantyczna pieśń do słów Kazimierza Przerwy-Tetmajera, którą na chór przełożył 37-latek Michał Ziółkowski, a także oparta na sakralnym tekście łacińskim z Liturgii Godzin „O magnum misterium” Jana Krutula. Wszystkie utwory niezbyt długie dawały wytchnienie gospodarzowi spotkania, a zarazem zachęcały do refleksji zgromadzonych na estradzie gości. Padło więc z ich strony kilka pytań, m.in. o stosunek do muzyki rosyjskiej dyrygenta i autora repertuaru na nowy sezon. Jesteśmy już w 4 roku po napaści Rosji na Ukrainę, ale w nowym, tak jak i w kończącym się sezonie pojawi się sporo pozycji skomponowanych przez Rosjan.

 

Krzysztof Urbański 1

 

Zadano też pytanie o nową kompozycję polską, zamówioną przez Filharmonię Narodową u Grażyny Pstrokońskiej, która na razie nie ma tytułu. Krzysztof Urbański przyznał, że jeszcze nie wie, czym obdaruje kierowaną przez niego instytucję współczesna kompozytorka, ma jednak do niej pełne zaufanie i wie, że będzie to utwór godny uwagi. Resztę pytań mogli zebrani zgłosić już po „próbie”, podczas koktailu, który zapewne wejdzie teraz do harmonogramu wydarzeń filharmonicznych. Wszak nie tylko muzyką człowiek żyje.

                                                                           Joanna Tumiłowicz