Przegląd nowości

„Złoto Renu” Wagnera w Opéra de Marseille

Opublikowano: piątek, 08, maj 2026 18:35

Jeśli nowa realizacja Złota Renu w Operze Marsylii wzbudziła tak wyjątkowo duże zainteresowanie, to złożyło się na to parę różnych czynników. Po pierwsze ostatni raz rzeczone dzieło pojawiło się na tutejszej scenie trzydzieści lat temu i doprawdy był już najwyższy czas, aby miejscowa publiczność mogła - niezależnie od swojego tradycyjnego przywiązania do repertuaru włoskiego - ponownie zanurzyć się w wagnerowskim świecie dźwięków. 

Złoto Renu,Marsylia 1 

Ponadto spore oczekiwania wiązano z pojawieniem się w kanale orkiestry włoskiego dyrygenta Michele Spottiego, skądinąd szefa muzycznego rzeczonej placówki. Oto bowiem zmierzenie się w Marsylii - na zaproszenie dyrektora Maurice’a Xiberrasa - z prologiem uroczystego widowiska scenicznego Wagnera otwiera nowy rozdział w jego błyskotliwie rozwijającej się karierze. Jest również spełnieniem artystycznych marzeń młodego artysty, który już w nieodległej przyszłości planuje eksplorację kolejnych arcydzieł mistrza z Bayreuth. 


Obecnie podjęte  przez Spottiego wyzwanie było tym bardziej wymagające i odważne, że stanął on na czele orkiestry nie mającej do tej pory wielu okazji pracować nad wagnerowskim stylem. Wreszcie dużo sobie też obiecywano w związku z faktem, iż reżyserię przywołanej pozycji powierzono bardzo cenionemu przez tutejszych widzów Charles’owi Roubaud, który w 2007 roku przedstawił już w tym samym miejscu niezapomnianą wizję Walkirii.

 Złoto Renu,Marsylia 2

Powiedzmy od razu, że również w przypadku Złota Renu, przygotowanego wspólnie z wiernymi mu współpracownikami w osobach Katii Duflot (kostiumy), Emmanuelle Favre (scenografia) i Jacques Rouveyrollis (oświetlenie), jego realizacja spotkała się z gorącym przyjęciem publiczności. Przedstawienie (pokazane bez przerwy) otwiera widok pomieszczenia bankowego gmachu, o czym informuje też umieszczony centralnie napis Rheinbank i widniejące za nim na wznoszącej się w tle ścianie sejfy.

 Złoto Renu,Marsylia 3

To właśnie w nich, a nie w wodnych głębinach, spoczywa tytułowe złoto, którego strzegą trzy siostry, czyli Córy Renu, ukazane tutaj jako uwijające się przy biurkach urzędniczki, odziane przez Katię Duflot w jednakowe, błyszczące złotymi odbiciami suknie. Te figlujące rusałki rozpalają żądze pokracznego Alberyka,  ukazanego jako wyposażony w fartuch, szczotkę i kubeł sprzątacz, zmywający podłogę i zarazem lubieżnie uganiający się za drwiącymi z niego i pogardzającymi jego nędzną pozycją społeczną dziewczętami. 


Według libretta w drugiej odsłonie przenosimy się na szczyty, ponad chmury, gdzie bogowie świętują ukończenie zuchwałego przedsięwzięcia, jakim jest wzniesienie upragnionego przez Wotana zamku. W omawianej produkcji ów zamek jest symbolizowany przez przywołujący nowojorski Manhattan wieżowiec, którego przygniatająca i kojarząca się z kapitalistycznym centrum finansowym sylwetka dominuje sceniczną perspektywę. 

Złoto Renu,Marsylia 4

To w rozległym i charakteryzującym się mieszczańskim wystrojem biurze wspomnianego wieżowca przebywają Fryka i jej mąż Wotan o wyglądzie biznesowego potentata. Roubaud wprowadza wiele prostych, ale pod względem dramaturgicznym skutecznych pomysłów, wykorzystując wyraziste i czytelne elementy scenografii. Na przykład kiedy Fasolt i Fafner porywają boginię Freję, która jako jedyna potrafi hodować dające bogom  wieczną młodość złote jabłka, z góry zjeżdża przykrywająca owe owoce prostokątna kolumna, jakby odcinająca tych mistrzów-olbrzymów od tak bardzo pożądanej przez nich tajemnicy.

Złoto Renu,Marsylia 5

Symboliczne znaczenie posiada też pochylona pod kątem scena obrotowa pozwalająca solistom prowadzić sugestywną grę aktorską. Nieco komicznego aspektu nabierają natomiast epizody, w których karzeł Alberyk wdziewa czarodziejski hełm, rodzaj czapki-niewidki, pozwalającej mu przybrać dowolną postać. Otóż najpierw zmienia się on w potwornego gada, a następnie w małą ropuchę, co zostaje spektakularnie osiągnięte za pomocą pomysłowo prowadzonych przez Juliena Souliera projekcji wideo. 


Te ostatnie frapująco ukazują też Walhallę, przyjmującą w inscenizacji Roubaud wygląd biurowca-drapacza chmur, utrzymanego w pełnym luksusu i przepychu stylu art-déco. Nic zatem dziwnego w tym, że udający się na jego szczyt bogowie, z Wotanem na czele, wsiadają kolejno do przygotowanej dla nich złoconej windy. Wszystkie te odsłony, sprawnie zmieniane przy opuszczonej kurtynie, są pod względem plastycznym skutecznie wspierane doskonale zaprojektowaną reżyserią świateł.

 Złoto Renu,Marsylia 6

Dodajmy jeszcze, iż niemały udział w budowaniu atrakcyjności wizualnej spektaklu mają oryginalnie i nieszablonowo różnicowane stroje. Duże nadzieje wiązano z zachęcająco się zapowiadającą obsadą solistów, z debiutującym w partii Wotana barytonem Alexandrem Duhamelem na czele, który zaledwie parę miesięcy temu triumfował w roli tytułowej w Holendrze tułaczu.

Złoto Renu,Marsylia 7

Tym razem niewystarczająco bogaty wolumen głosu nie zawsze pozwala mu skutecznie się przebijać przez masę dźwięku orkiestry. Wszak niezależnie od tego mankamentu francuski artysta potrafi zajmująco ujawniać złożoną osobowość tego ojca bogów i zarazem centralnej postaci całej Tetralogii. W pokracznego karła Alberyka z powodzeniem wciela się Zoltán Nagy, bezbłędnie oddający ostrym i mocnym brzmieniem swego barytona złość i nienawiść tego wypełzającego z podziemi protagonisty. 


W zasadzie pozbawioną lirycznych fraz, choć nie zmiennych emocji, partię Fryki wrażliwie śpiewa mezzosopranistka Marion Lebèque, a traktowaną jak zakładniczka Freją jest ujmująca dramatycznym napięciem i wokalnym zacięciem sopranistka Elodie Hache. Ciemne zabarwienie altu Cornelii Oncioiu idealnie pasuje do niecodziennej postaci Erdy, wszechwiedzącej bogini ziemi, a jako przebiegły Loge, bóg ognia i płochych płomieni, bez zarzutu sprawdza się przykuwający uwagą przednim aktorstwem tenor Samy Camps.

Złoto Renu,Marsylia 8

W dwóch olbrzymów, Fasolta i Fafnera, wcielają się stanowiący zgrany duet Patrick Bolleire i Louis Morvan, zaś ciekawie dopasowane barwą głosów trio Cór Renu tworzą Amandine Ammirati (Woglinda), Marie Kalinine (Wellgunda) i Lucie Roch Flosshilda). Obsadę dopełniają tenor Marius Brenciu, występujący jako genialny kowal Mime, oraz użyczający swych solidnych głosów postaciom Froha i Donnera (braci Freji) tenor Eric Huchet i baryton Yoann Dubruque.

Złoto Renu,Marsylia 9 

Pod czujną batutą Michele Spottiego, nieustannie czuwającego nad niczym niezakłóconym balansem pomiędzy sceną i orkiestrą, całe wykonanie elektryzuje perfekcyjnie rozplanowaną dramaturgią, wyrafinowanie realizowaną dynamiką i przede wszystkim przestrzennością brzmienia, osiąganą także poprzez przemyślane rozlokowanie poszczególnych grup instrumentów (na przykład umieszczenie zestawów perkusji i sześciu harf w bocznych lożach).                                                                                       Leszek Bernat