Przegląd nowości

Słowicza Kermes

Opublikowano: sobota, 18, kwiecień 2026 20:23

Głos niemieckiej sopranistki Simone Kermes uwodzi swoją czystością, wdziękiem, jakością i swobodą. Dlatego też La Luce wydaje się bardzo odpowiednim tytułem do jej płyty, właśnie z uwagi na jasne alikwoty pojawiające się w większości wykonywanych utworów. Wysoka pozycja, wręcz dziecięca barwa głosu przebija szczególnie w utworach, które odwołują się do spraw wiecznych, boskich, ostatecznych. Ale prócz świetlistości mamy tutaj do czynienia z niezwykłą sprawnością operowania głosem, z muzykalnością w kształtowaniu frazy, nieskończenie długim oddechem i umiejętnością osiągania w wysokich fermatach zachwycającego piana. Absolutnym mistrzostwem jest w jej wykonaniu Aria Kunegundy z opery (operetki) Leonarda Bernsteina Kandyd. Tutaj możemy obcować nie tylko z niepospolitymi walorami głosowymi, ale także doskonałym warsztatem aktorskim wyrażanym w partiach quasi-mówionych i szeptanych.

 

CD Simone Kermes

 

Aż dziwne się wydaje, że źródła nie podają, iż artystka, która swoje mistrzostwo doskonaliła w przeszłości u takich sław, jak Elisabeth Schwarzkopf czy Dietrich Fischer-Dieskau, nie ma w repertuarze sztandarowej pozycji sopranów koloraturowych, partii Królowej Nocy z Mozartowskiego Czarodziejskiego fletu. Na wspomnianej płycie La Luce śpiewaczce towarzyszy polska orkiestra MACV z Warszawskiej Opery Kameralnej pod dyrekcją Juliena Salemkoura, a prócz arii z repertuaru dawnego znalazły się w nagraniu pozycje całkiem współczesne, także skomponowane przez polskich twórców jak Wojciech Kilar czy Zbigniew Preisner, którzy pisali muzykę dla filmu. Pojawia się też nazwisko Krzysztofa Pendereckiego, tym razem jest to utwór wyłącznie orkiestrowy. Warto jeszcze odnotować to, co sama artystka powiedziała o doborze utworów do tego nagrania: Ta płyta nie jest retrospektywą, ale otwieraniem przestrzeni. Szeroki dobór i różnorodność repertuaru wynika z mojej chęci przekraczania granic i barier. Nie kuszą mnie jednak „pawie ogony”. Poruszam się między różnymi stylami nie po to, by prowokować, ale by łączyć. Zaś co do walorów samego głosu Simone Kermes stwierdza, że: to nie jest tylko dźwięk, brzmienie, ale także przywołanie pamięci, nadziei i prawdy. 

                                                                       Joanna Tumiłowicz