Przegląd nowości

Rzeźbienie w dźwiękach

Opublikowano: piątek, 17, kwiecień 2026 06:46

Piątkowy koncert krakowskich filharmoników zdominowało wykonanie Symfonii e-moll op. 7 „Odrodzenie“ Mieczysława Karłowicza. Gianandrea Noseda, nagrywając to dzieło, chyba nie przypuszczał, iż przyczyni się do „odrodzenia“ jego popularności w rodzinnym kraju kompozytora, gdzie wcześniej było protekcjonalnie traktowane jako juvenilium. Niewątpliwie dosłuchać się w nim można muzycznych fascynacji studenta berlińskiego profesora Heinricha Urbana. Na przykład symfoniką rosyjską, w tym Czajkowskim.

 

Filharmonia Krakowska 652

 

Tropy te pozostawały uchwytne w interpretacji pod batutą Michała Klauzy. Chyba najbardziej klarownego ujęcia tego neoromantycznego utworu o gęstej fakturze orkiestrowej jaki miałem okazję wysłuchać. Dyrygent bowiem wprowadził ład w tę jak się okazało tylko pozornie rozwichrzoną partyturę. Przejrzyście zarysował pracę tematyczną w Allegro. W Andante non troppo rozpoczynajacym się solo wiolonczelowym, wrażliwie zagranym przez Franciszka Palla, operował zróżnicowaną dynamiką, acz wyważoną i nieprzesadną.

 

Filharmonia Krakowska 653

 

Wydobył kontrast pomiędzy zwinnie przebiegającymi figuracjami drzewa właściwego Scherza a nastrojowym  rozkołysaniem jego tria. Szlachetnie zabrzmiał chorałowy temat w finałowym Allegro maestoso, uzyskując organową nieomal jednorodność brzmienia sekcji blachy, a całość zwieńczył brawurowym accelerando w kodzie. Szkoda, że nie zestawiono tej kompozycji z innymi utworami tego autora z tego samego okresu: Białą gołąbką i Koncertem skrzypcowym, co zapewniłoby programową spójność.


Pierwszą część wypełniły natomiast trzy poniekąd okolicznościowe pozycje. Agnus Dei Krzysztofa Pendereckiego na chór a cappella na pogrzeb Stefana Wyszyńskiego. Pamiętam jego wykonanie przez krakowski chór radiowy pod dyrekcją Antoniego Wita. Tym razem wysłuchaliśmy wersji na smyczki.

 

Filharmonia Krakowska 654

 

Autor ten  żywił upodobanie do tworzenia alternatywnych wersji wcześniejszych kompozycji: na przykład Koncert altówkowy z możliwością zastąpienia solowego instrumentu przez wiolonczelę lub klarnet, Koncert fletowy z zamianą na klarnet. Instrumentalne Agnus Dei w pełni zachowuje siłę wyrazu wokalnego pierwowzoru, z rozdzierającą kulminacją w formie dysonującego klasteru. Po czym następuje uspokojenie i powrót do bardziej eufonicznych brzmień z początku.

 

Filharmonia Krakowska 655

 

I tak było pod batutą Michała Klauzy. W przypadku Epitafium katyńskiego Andrzeja Panufnika, stopniowo rozwijającego się z sola skrzypcowego zabrakło mi mocniejszego zarysowania tego crescenda i dźwiękowej drapieżności jaką zapamiętałem z innych wykonań. Mimo, że niegdyś sam grałem na fagocie, nie potrafię się przekonać do koncertu tego twórcy na ten instrument, mimo całego wysiłku włożonego przez muzyków z solistą Szymonem Michalikiem. Pozostawił mnie obojętnym mimo całego pozamuzycznego programu, w znacznej mierze wydającego mi się koniunkturalnym.

                                                                     Lesław Czapliński