Gotyk w Karpatach (od 9 kwietnia do 9 sierpnia 2026 w Nowym Gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie) to wystawa na ludzką miarę. Nieprzeładowana, a zatem nie przytłacza ogromną ilością eksponatów przekraczając możliwości percepcyjne zwiedzających. Można spokojnie podążać pomiędzy nimi, zatrzymywać się i kontemplować wybrane, powracać do szczególnie przyciągających uwagę. Interesująca aranżacja na podobieństwo trzynawowej świątyni.
Zwłaszcza środkowa wywiera takie wrażenie, boczne zaś wypełnione zostały sakralnymi artefaktami. Jej autorem jest Wojciech Marcinkowski. Całość przywołuje sztukę gotycką powstającą po obydwu stronach Karpat. Od Małopolski i Krakowa po Siedmiogród i Sibyn, od Pragi po Braszów, obejmując terytoria trzech królestw: polskiego, czeskiego i węgierskiego, przez krótki nawet okres jagiellońskich. Surową, na miarę otaczającej przyrody, choć po pracach konserwatorskich mieni się żywymi barwami. A z ukrytych głośników dyskretnie sączy się oprawa dźwiękowa odwołująca się do muzyki lutniowej z epoki.
Obiekty (rzeźby i obrazy na deskach) zgrupowano według tematycznego klucza ewangelijnego, a więc zestawiając wyidealizowane figury Marii z Dzieciątkiem z tymi przedstawiającymi Matkę z ciałem martwego Syna (Pieta), Apostołów i świętych z mniej lub bardziej naturalistycznymi wyobrażeniami Ukrzyżowania. Pochodzą one z różnych warsztatów artystycznych: między innymi Wita Stwosza (nagrobne figury rycerzy, Jan Chrzciciel i jego syna o odziedziczonym po ojcu imieniu) czy Pawła z Lewoczy.

Okazuje się, że na południe od Karpat nie starano się zatrzeć żydowskiego pochodzenia Jezusa, ukrywając oznakę przynależności do tej wspólnoty pośród bujnych, długich włosów i pochodzące stamtąd jego podobizny zawierają pejsy. Przedstawienia Świętej Trójcy, a nawet Czwórcy w przypadku koronacji Marii w niezamierzony sposób unaoczniają wątpliwy charakter chrześcijańskiego monoteizmu. Duże wrażenie wywierają przedstawienia z zamarłymi oczyma martwego Jezusa w ramionach swojej Matki oraz Jana Chrzciciela (głowa na misie). Jak to w surowych okolicznościach bywa, Gotyk o odizolowanych górskich lub peryferyjnych okolicach trwał dłużej niż gdzie indziej, a wystawa obejmuje czasokres pomiędzy wiekami XIV a XVI.
Lesław Czapliński