Poświęcona Alinie Szapocznikow wystawa w Nowym Gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie (19 marca - 23 sierpnia 2026) rozpada się na dwa odrębne działy, odzwierciedlające dwa nurty w jej twórczości, różne również pod względem stylistycznym. Ten figuratywny, już przez to nietypowy wobec większości prac, posiada bardzo osobisty wymiar, wynikający z bliskiej relacji z Piotrem, jak się okazało po śmierci Artystki przybranym synem. Składają się nań trzy jego akty oraz cykl obiektów zatytułowanych Zielnik.

Trzy przedstawienia postaci Piotra Stanisławskiego znajdują się poza bezpośrednią przestrzenią okolicznościowej wystawy w formie aneksu do niej, w sąsiadującej z nią części stałej ekspozycji Muzeum - Galerii Sztuki Polskiej XX i XXI wieku. Zapoznanie się z nimi wymaga zatem odbycia promenady. Tworzą je: podległy z czasem częściowej destrukcji model gliniany oraz wykonane z niego odlewy: gipsowy i poliesterowy. Swoją pociągłością i chudością sylwetek, a także sposobem odzwierciedlenia długich włosów oraz ogólną ekspresją przywodzą na myśl rzeźby gotyckie.
Mimo prawie poziomego ułożenia mnie zdały się jakby wyjęte spomiędzy figur z szaf ołtarzowych Wita Stwosza. Z kolei Głowa Piotra w głównej części wystawy przypomina renesansowe przedstawienia putt, podobnie jak poliesterowe wizerunki z Zielnika. Wykonane w formie odlewów bezpośrednio z ciała modela, poddane następnie w różnym stopniu sprasowaniu na podobieństwo roślin z tytułowego albumu, przypominają wokółołtarzowe dekoracje. Czyżby w tym należało dopatrywać się sakralizującej idealizacji postaci bliskiej osoby? W ramach wystawy znalazły się jeszcze trzy rzeźby przedstawiające, niezwiązane z rodziną.
A mianowicie dwustronna rzeźba poliesterowa Piersi, kolaż Głowa z łyżką oraz Koński ogon (Głowa Meksykanki), który tym razem skojarzył mi się z nieco egzotyczną urodą pewnej polskiej diwy operowej. Ale takie ryzyko zawsze wiąże się z formami figuralnymi. Druga część wystawy poświęconej Szapocznikow osobista z okazji stulecia urodzin Artystyki w krakowskim Muzeum Narodowym wychodzi naprzeciw jej lepiej znanemu charakterowi twórczości.
A więc poliesterowym rzeźbom o nikłym pierwiastku przedstawiającym, których aspekt figuralny zawiera się głównie w tytułach. Od pewnego momentu zdominowanej przez nawiązania do narośli nowotworowych, odkąd ta choroba zdiagnozowana została u rzeźbiarki i naznaczyła jej życie, stając się jej obsesją, czego przykładem jest Guz II, kolaż z poliesteru i barwionej wełny. A zatem wszystko zdaje się zdążać do nieuchronnego kresu czyli Pogrzebu Aliny. Jego przygotowanej zawczasu wizji, w którą wtopione zostały pamiątki po niej jak zdjęcie. Żeby zobaczyć ten obiekt trzeba jednak odbyć promenadę poza przestrzeń samej wystawy do Galerii Sztuki Polskiej XX I XXI wieku, gdzie jest na stałe eksponowana.

W innych pracach można obserwować napięcie pomiędzy ich formami a dość arbitralnie, niczym u nadrealistów, nadanymi nazwami. W przestrzeni wystawy pojawia się także zyskujący muzealny status przedmiot użytkowy -Kubraczek dla Magdaleny Fangor. Na koniec refleksja nad meandrami współczesnego prawa. Przy wszystkich eksponatach znajduje się tajemnicza adnotacja: ¤ ADAGP Paris Courtesy Estate Alina Szapocznikow, Galerie Loevenbruck, Paris, a więc „dzięki uprzejmości Powiernictwa Aliny Szapocznikow, Galerii Loevenbruck w Paryżu“. A przecież większość z nich jest własnością krakowskiego Muzeum Narodowego, nabytą za życia Artystki, zanim pozostały po niej dorobek stał się masą spadkową, do której prawa zyskali zstępni?
Lesław Czapliński