Przegląd nowości

Pasja według Macieja Tworka

Opublikowano: piątek, 03, kwiecień 2026 14:52

W poniedziałek 30 marca minie sześćdziesiąt lat od prawykonania Pasji według św. Łukasza Krzysztofa Pendereckiego w westfalskim Monastyrze z okazji siedemsetlecia tamtejszej katedry. Na pewno nie słyszałem jej sześćdziesiąt razy, ale po wielokroć i myślałem, że dzieło to nie ma już przede mną żadnych tajemnic i niczym mnie nie zaskoczy.

 

Filharmonia Krakowska 647

 

Sobotnie wykonanie pod dyrekcją Macieja Tworka, autoryzowanego przez samego kompozytora na wzorcowego interpretatora jego muzycznej spuścizny, odsłoniło wszakże przede mną nieprzeczuwane pokłady. Przede wszystkim dotyczy to jego strony chóralnej, stanowiącej zasadniczy zrąb architektoniczny, w znacznej mierze ograniczający się do śpiewu a cappella. Dyrygent skupił się więc na wyjątkowo plastycznym kształtowaniu planów dynamicznych, zagęszczaniu i rozrzedzaniu głosów, zwłaszcza w ustępach operujących klasterami. Dołączył do tego czynnik kolorystyczny, sprawiający, że mieniły się one różnymi barwami.


Na tym tle jeszcze wyraziściej zarysowało się powstałe wcześniej i następnie włączone Stabat Mater nr 24, wykorzystujące efekt polichóralności i w którym daje znać o sobie nawiązanie do niderlandzkiej polifonii. W realizacji swych pomysłów Maciej Tworek znalazł równorzędnych  partnerów w osobach artystów śpiewaków Chóru Filharmonii Krakowskiej przygotowanego przez Janusza Wierzgacza, wspomaganego przez zespoły: Dziecięcy i Ukraiński oraz dawny krakowski Chór Polskiego Radia, obecnie afiliowany przy Lusławicach.

 

Filharmonia Krakowska 648

 

Stronę wokalną dzieła współtworzą ponadto soliści. Andrzej Hiolski, wieloletni odtwórca partii Jezusa, znalazł godnego siebie następcę w niezawodnym Mariuszu Godlewskim, który zwłaszcza z pierwszej, wzruszającej arii nr 3 Deus meus dobył głębokich pokładów ekspresji, odwołując się w tym celu między innymi do przejmująco brzmiącego falsetu. Artur Janda z powodzeniem zmierzył się z ujęciem postaci św. Piotra oraz Piłata.

 

Filharmonia Krakowska 649

 

Nie w pełni zaś odnalazła się w sopranowych ariach Natalia Rubiś. Zwłaszcza w dwóch pierwszych: nr 4 Domine, quis habitabit i nr 11 Jerusalem, w których dochodzi do preparacji głosu na wzór brzmienia generowanego elektronicznie i w górze skali dawał znać o sobie pewien wysiłek i przebarwienie tembru. Artystka korzystniej zaprezentowała się dopiero w bardziej tradycyjnie ujętej i odwołującej się do kantylenowej artykulacji arii nr 18 Crux fidelis.


Nic nie poradzę, ale w odniesieniu do występu narratora nie mogłem uwolnić się od wspomnienia tych dawniejszych: pierwszego, Leszka Herdegena, oraz późniejszego Edwarda Lindego-Lubaszenki. Oczekiwałbym jedynie większej drapieżności w instrumentalnych ustępach natury sonorystycznej, a także silniejszych kontrastów w zakresie kształtowania przebiegu dramaturgicznego, szczególnie  zapamiętanych z interpretacji pod batutą Jerzego Katlewicza czy Antoniego Wita.

 

Filharmonia Krakowska 650

 

Wbrew twierdzeniu Piotra Krasnowolskiego, że wykonanie przeniesiono do kościoła św. św. Piotra i Pawła z powodu szczupłości Filharmonii, w której przecież Pasja wg św. Łukasza rozbrzmiewała wielokrotnie: po raz pierwszy w Polsce pod dyrekcją Henryka Czyża i potem, lecz było to zapewne spowodowane faktem, że w tutejszych podziemiach spoczywają prochy autora, którego szósta rocznica śmierci przypada dokładnie nazajutrz.

 

Filharmonia Krakowska 651

 

Udało się natomiast pomyślnie pokonać związane z kopułą niesprzyjające warunki barokowej akustyki poprzez odpowiednie rozmieszczenie zespołów w transepcie oraz dobór spokojniejszych temp. Dokonywano rejestracji koncertu, można zatem żywić nadzieję, iż nie pozostanie on wydarzeniem jednorazowym, lecz będzie można z nim obcować i w przyszłości.

                                                            Lesław Czapliński