Przegląd nowości

„Kastor i Polluks” Jean-Philippe’a Rameau w Grand Théâtre w Genewie

Opublikowano: sobota, 28, marzec 2026 16:44

W 2019 roku Grand Théâtre w Genewie zainaugurował cykl francuskich oper barokowych, otwarty operą-baletem Les Indes Galantes (Zamorskie zaloty) Jean-Philippe’a Rameau. Trzy lata później sięgnięto po Atys Jean-Baptiste Lully’ego, obecnie zaś ponownie uhonorowano Rameau, wystawiając jego tragedię muzyczną w pięciu aktach z prologiem: Castor et Pollux (Kastor i Polluks).

Kastor i Polluks 1

W każdym z tych przypadków za pulpitem dyrygenckim stawał pochodzący z Argentyny Leonardo Garcia-Alarcón, prowadzący swój zespół Cappella Mediterranea. Pierwsza wersja ostatniego z wymienionych dzieł, powstałego do libretta Pierre’a-Josepha Bernarda (nazywanego przez Woltera „Miłym Bernardem), miała swoją prapremierę w roku 1737 w Académie royale de musique, mieszczącej się wówczas w paryskim Palais-Royal. Spotkała się wówczas z dosyć umiarkowanym powodzeniem i zeszła z afisza po 21 przedstawieniach.


Sytuacja uległa diametralnej zmianie w przypadku drugiej wersji owej opery (bez prologu i z nowym I aktem), zaprezentowanej w 1754 roku, która doczekała się 10 wznowień i 324 przedstawień. Otóż znany z upodobania do stawiania sobie ambitnych wyzwań artystycznych i proponowania publiczności niebanalnych realizacji Garcia-Alarcón zdecydował się jednak na wystawienie pierwszej wersji rzeczonej pozycji, dobierając sobie do współpracy rumuńskiego choreografa Marko Japelja, debiutującego tym samym w charakterze operowego reżysera.

Kastor i Polluks 2

Treść libretta Kastora i Polluksa koncentruje się na temacie mocy poświęcenia oraz braterskich więzi w zderzeniu z prawami boskimi. Dwaj bracia bliźniacy zostali poczęci przez różnych ojców: Kastor przez śmiertelnego Tyndara, zaś Polluks przez nieśmiertelnego Jupitera. Obaj darzą bezgraniczną miłością piękną Telairę, córkę Słońca. Kiedy Kastor ginie podczas walki ze zbrodniczym Linceuszem, Polluks postanawia uwolnić brata z Pól Elizejskich, czyli ze szponów śmierci.

Kastor i Polluks 3

Ten szlachetny czyn wiąże się jednak nie tylko ze stratą ukochanej Telairy, ale także z utratą nieśmiertelności. Braterska miłość sprawia, że Polluks jest gotowy ponieść tę ofiarę. Po wielu perypetiach poruszony taką postawą Jowisz wypowiada swój ostateczny wyrok: bracia będą mogli się podzielić nieśmiertelnością. Otwierają się niebiosa, ukazując zodiak; wielki balet gwiazd i planet uwieńczy koronacja nowej konstelacji, Kastora i Polluksa.


Przeniesiony ze względu na remont operowego gmachu do przepastnej sali genewskiego Bâtiment Des Forces Motrices spektakl osadzony jest w estetyce odwołującej się do funkcjonującego w zbiorowym imaginarium obrazu niebios i gwiazdozbioru. Są one przywoływane za pomocą fascynujących pod względem plastycznym i zmiennych kolorystycznie projekcji wideo (Rok Predin) rzucanych w tle przestrzeni scenicznej.

Kastor i Polluks 4

W zamieszczonym w programie wywiadzie Marko Japelj deklaruje chęć osadzenia swojej wizji na pograniczu tego, co namacalne i wyczuwalne oraz tego, co mityczne. Jego celem okazuje się też być zniesienie granicy pomiędzy sacrum i naszą codziennością, co znajduje dobitne i często zaskakujące odzwierciedlenie na planie wizualnym.

Kastor i Polluks 5

Na niemalże pustej i cały czas pogrążonej w półmroku scenie (oświetlenie Tomaž Premzl) dominują czarne bryły, przesuwane przez tancerzy, którzy kładą się u ich stóp lub na nie wspinają. Albowiem w tym utrzymanym w choreograficznej formie spektaklu to właśnie znajdujący się w ciągłym ruchu członkowie baletu zagospodarowują i symbolicznie kształtują poszczególne miejsca akcji. Ich nieustające ewolucje mogą momentami wprowadzać pewne poczucie monotonii, wszakże przyznać też trzeba, że niektóre epizody z ich udziałem nabierają niekiedy nadspodziewanie poetyckiego wymiaru.


Dzieje się tak na przykład wówczas, kiedy wylewana przez chórzystów z butelek biała ciecz, mająca kojarzyć się z mlekiem, zamienia całą podłogę w śliskie podłoże, po którym z imponującą sprawnością prześlizgują się niemalże nagie ciała odpychających się od bocznych ścian tancerzy. Owo „mleko” nabiera tutaj różnych symbolicznych znaczeń. Odsyła nas na przykład do postaci Jupitera, personifikującej miłość karmiących swoje dzieci rodziców.

Kastor i Polluks 6

Mleko kojarzy się także z przyjemnością i wyciszeniem, ale też z Drogą Mleczną, nazywaną inaczej Galaktyką, której częścią jest również Gwiazdozbiór Bliźniąt, z najjaśniej świecącymi gwiazdami...Kastorem i Polluksem. Na dawnych rycinach bracia ci są często wyposażeni w kaski w formie jajka, który to motyw pojawia się na niektórych, mieszających akcenty antyczne ze współczesnymi, kostiumach, autorstwa Leo Kulaša.  Najbardziej zaskakującym pomysłem jest jednak wykorzystanie przez reżysera na scenie - poza parasolami czy schowanymi w plastikowych torebkach lampionami - pokaźnej liczby współczesnych wózków na zakupy.

Dama pikowa,Liege 9

To właśnie w nich dusze zmarłych zmierzają do piekielnych czeluści, co sugestywnie wyobrażają realizujący z owymi wózkami wręcz nieprawdopodobne figury choreograficzne tancerze. Owe intrygujące i fantazyjne koncepcje Marko Japelji paradoksalnie składają się - również dzięki „zatapianiu” niektórych odsłon w teatralnej mgle - na frapujący i zaburzający operową rutynę spektakl. W niecodziennej konwencji doskonale odnalazł się prezentujący dość wyrównany poziom zespół solistów.


Jego filarem okazał się w pełni oddający swoim szlachetnie brzmiącym tenorem-barytonem przeżycia Kastora Reinoud von Mechelen. W roli jego brata Polluksa ładnie nasyconym barytonem i przekonującą grą sceniczną uwagę przykuwał Andreas Wolf. Partię Jowisza śpiewał imponujący eleganckim frazowaniem Alexandre Duhamel, zaś postać towarzyszącego mu Arcykapłana trafnie nakreślił urodzony na Madagaskarze Sahy Ratia.

Kastor i Polluks 8

Natomiast wcielająca się w obdarzaną głębokim uczuciem przez obu braci Telairę francusko-belgijska sopranistka Sophie Junker, zdradzająca na początku przedstawienia pewne problemy z kontrolą głosu i utrzymaniem czystości dźwięku, odzyskała pełną formę dopiero w dalszej części wykonania. Pewne wątpliwości wzbudzały też niekiedy zbyt ostre interwencje Eve-Maud Hubeaux, użyczającej mocnego mezzosopranu postaci Febe, szczególnie poruszającej w finale opery, w którym ta pogrążona w rozpaczy bohaterka zadaje sobie śmierć.

Dama pikowa,Liege 11

Dużo satysfakcji dostarczają występy w drugoplanowych emploi Charlotte Bozzi (Planeta) i Giulii Bolcato (towarzyszka Hebe i Cień Szczęśliwy). Zachowujący idealne proporcje pomiędzy głosami, imponujący zbiorową muzykalnością i niezwykle aktywny scenicznie chór, pracujący pod kierunkiem Marka Bigginsa, bezbłędnie się prezentował w wyjątkowo tutaj ważnych pod względem dramaturgicznym epizodach zbiorowych. Zaś czuwający nad emocjonalną intensywnością gęstej harmonicznie i urzekającej wysublimowaną urodą partytury Leonardo Garcia-Alarcón pokazał raz jeszcze swoją dogłębną znajomość tajników tak bardzo mu bliskiego repertuaru.

                                                                                  Leszek Bernat