Przegląd nowości

Najdotkliwsze są chwile ciszy

Opublikowano: środa, 04, marzec 2026 21:23

W Teatrze Współczesnym temat współczesny, jakby niewinnie przeniesiony z wielkich agencji newsowych, które rozdrapują sprawę śledztwa po zmarłym Jeffreyu Epsteinie. Bohater tego dramatu – 23 i pół godziny autorki Carey Crim – jest nauczycielem i zostaje oskarżony o niedozwolone kontakty z uczennicami. To główna oś dramaturgiczna spektaklu, którego tytuł jest mylący, bo widz nastawia się na to, że zobaczy trwający 1,5 godziny zapis tego, co się działo przez prawie całą dobę, a tymczasem historia przebiega przez kilka lat, może 4, może 5, a nawet więcej.

 

Teatr Współczesny 1

 

Rytm upływającego czasu wyznaczają przerwy muzyczne między scenami, które zostają wypełnione utworami z ulubionego repertuaru dwóch zaprzyjaźnionych par małżeńskich, Hodgesów i Wagnerów. Nawet na początku wylicza się nagrania tych muzycznych idoli – zapamiętałam tylko dwa zespoły – The Doors i Sex Pistols. Z głośników dobiega więc w tych głośnych chwilach „zmiany czasu" (reżyseria i opracowanie muzyczne Jarosław Tumidajski) rock, potem punk-rock, potem kolejne jego odmiany, aż do jakiejś quasi lirycznej repetytywności.

 

Teatr Współczesny 3

 

Ten okresowo włączany elektroniczny hałas każe nam pamiętać, że sytuacja w życiu bohaterów się zmienia. Tom Hodges wraca z więzienia i chce zacząć nowe życie. Ale o wiele bardziej znamienne i przekonujące są długie chwile milczenia na scenie, bo uczestnicy rozmów wciąż zastanawiają się co powiedzieć i jak to powiedzieć, aby nie urazić swych rozmówców. Po długich chwilach napięcia i ciszy, gdy wreszcie ze sceny pada jakieś nieostrożne słowo sytuacja się zmienia, następują histeryczne krzyki, ale to już nie robi takiego wrażenia, jak poprzedzająca je cisza.


I tak to leci przez całe przedstawienie. Mamy tutaj popisy znakomitej gry aktorskiej, w której przewodzi żona głównego „oskarżonego” Leigh Hodges grana przez Katarzynę Dąbrowską. Znakomicie partneruje jej syn Nicolas Hodges. To Jan Scardina, student Akademii Teatralnej, który świetnie, z pełną swobodą i naturalnością odtwarza postać trochę narwanego, trochę buńczucznie zbuntowanego, trochę bezbronnego, ale też szanującego matkę wyrostka.

 

Teatr Współczesny 2

 

Pozostałe postacie mniej lub bardziej wiarygodnie tworzą tło dla tej pary. Może jeszcze Tom, Szymon Mysłakowski, gdy otrząśnie się jakoby z więziennej traumy, pokazuje że cieszy go puszczana z radia muzyka, podskakuje, podśpiewuje i to też jest naturalne. A cała sprawa, niby importowana z USA sztuka amerykańskiej dramatopisarki, odnosi się wprost do naszych czasów i naszego ekosystemu. Choćby do młodzieży, z którą coraz gorzej radzi sobie szkoła i rodzice. Odnosi się też do „hejtu”, który współcześnie jest tak łatwo rzucany.

 

Teatr Współczesny 4

 

Może trzeba pomyśleć o krzywdzie, która jest adresowana do „niby winnego”, a rozlewa się na całą jego rodzinę. Może to trzeba potraktować jako gwizdek alarmowy, choć publiczność sceny w Baraku jakby nie dostrzega naszej specyfiki. Na widowni, gdzie jest kilku ludzi z branży, są też przedstawiciele elity krytyków teatralnych, śmiechy dotyczą wyłącznie sytuacji, gdy ktoś gra pijanego i jeszcze dolewa sobie alkoholu do szklanki. Nie dotarło, że to nic wesołego? Sztuka wymaga pogłębionej refleksji.

                                                             Joanna Tumiłowicz