Po Konradzie Swinarskim, przyszedł czas na kolejną legendę tego krakowskiego domu artystycznego. Andrzeja Wajdę. Reżysera filmowego, ale i teatralnego. Podążającego pod tym względem tropem Ingmara Bergmana. Nie przypadkiem zatem, wzorem szwedzkiego twórcy, który w Królewskim Teatrze Dramatycznym w Sztokholmie nadał próbom do Woyzecka Georga Büchnera publiczny charakter, również Andrzej Wajda adaptację Idioty Fiodora Dostojewskiego poprzedził 27 próbami z udziałem widzów.

Ostatecznie spektakl przybrał formę dialogu dwóch mężczyzn: Myszkina i Rogożyna, a jego tytułowa bohaterka Nastazja Filipowna, jak się okaże zamordowana, pozostaje obecna wyłącznie za ich sprawą. Próby i przedstawienie odbywało się w Sali im. Heleny Modrzejewskiej, czyli dawnych Salach Redutowych, powstałych po przebudowie teatru na salę koncertową. W tej też przestrzeni zagrano japońską wersję spektaklu, z udziałem onnagaty, czyli aktora kabuki specjalizującego się w rolach kobiecych, w tym przypadku występującego jako Myszkin, w którego ciało w finale wstąpi jego ukochana, a Tamasaburó Bandó przejdzie pełną metamorfozę.
Dostojewski stanie się znakiem firmowym scenicznej twórczości Wajdy za sprawą wcześniejszej adaptacji na dużej scenie (w dawnym audytorium koncertowym) Biesów, które otworzą przed Starym Teatrem liczne zagraniczne tournées. Trylogię według rosyjskiego pisarza domknie Zbrodnia i kara. Trzykrotnie z zespołem tego teatru Wajda zmierzy się z Hamletem Williama Shakespeare'a.

Dwukrotnie, korzystając częściowo z materiałów pozostałych po inscenizacji Konrada Swinarskiego (dekoracje i kostiumy Lidii i Jerzego Skarżyńskich), prace nad którą przerwała tragiczna śmierć artysty. Na dziedzińcu wawelskim, a następnie na dużej scenie. W związku z panującą w 1981 roku sytuacją polityczną w kraju w tytułowej roli obsadzony został Jerzy Stuhr, ówczesny przewodniczący Solidarności w teatrze. Po raz czwarty wystawił ten utwór w odtworzonej w scenicznej kulisie garderobie aktorki grającej duńskiego księcia. Była nią Teresa Budzisz-Krzyżanowska, gdyż, jak utrzymywał reżyser, nie było w tym czasie mężczyzny zdolnego udźwignąć tę rolę.

Faktycznie jednak posiada ona genderowy charakter avant la lettre i od czasu Sarah Bernhardt przywłaszczana była przez aktorki (Asta Nielsen, Hanka Ordonówna). W stanie wojennym światła rampy ujrzała zaktualizowana wersja Antygony Sofoklesa o wyraźnie politycznej wymowie, z zastępami Zomowców i snującymi się dymami gazów łzawiących. Warto też wspomnieć swoisty serial teatralny o Krakowie Z biegiem lat, z biegiem dni, będący montażem sztuk i powieści rozgrywających się od czasu ustanowienia autonomii galicyjskiej po pierwsze dni wojny wybuchłej w 1914 roku. Wystawiany był w dwóch wariantach: w ciągu kolejnych trzech dni lub jednego wieczoru i nocy.
Wszystkie przywołane miejsca, w których pracował Andrzej Wajda, można było odwiedzić w ramach tzw. spaceru performatywnego, w trakcie którego w przewodnika wcielał się reżyser Łukasz Zaleski, jeszcze jako licealista nagrodzony przez filmowca pierwszą nagrodą za zgłoszoną etiudę. W przyteatralnym muzeum MICET zorganizowana została w tym czasie wystawa kostiumów Krystyny Zachwatowicz (między innymi do wspomnianych Biesów), od pewnego momentu prawie wyłącznie współpracującej z mężem. Odbyły się też pokazy zapisów telewizyjnych Nocy listopadowej oraz przywołanej Zbrodni i kary. A także panel poświęcony formom pracy reżysera z aktorami, w którym wzięli udział mający okazję pracować z artystą.

Wszystko to od 2 do 8 marca w związku z przypadającym w tym roku stuleciem urodzin Andrzeja Wajdy. Warto jeszcze przywołać dwie inscenizacje powstałe w Teatrze Kameralnym, drugiej scenie Starego. Emigrantów Sławomira Mrożka, zrealizowanych w konwencji kinowego seansu, oraz eksperymentalną Zemstę Aleksandra Fredry, w której większość ról była podwójnie obsadzona, choć o tym, kto ostatecznie w jakiej wystąpi, decydowano niedługo przed występem, co każdorazowo wymuszało dostosowanie się do gry z nie do końca spodziewanym partnerem, nadając kolejnym spektaklom nieco odmienny przebieg.
Lesław Czapliński