Przegląd nowości

OLÉ! czyli FIESTA PALOMY

Opublikowano: czwartek, 19, luty 2026 21:21

Zarzuela, gatunek u nas nieznany, jako pierwsze miejsce w Polsce wybrała Łódź. Przybyła tutaj dzięki przesyłce kurierskiej z Teatro de la Zarzuela w Madrycie. Ale, aby wystawienie nosiło cechy oryginalności sprowadzono też realizatorów i nawet kilka wykonawczyń, choć całość została zrealizowana siłami łódzkimi.

 

Verbena de la Paloma 9

 

Tylko dyrygent, Piotr Sułkowski, przybył z Południa, czyli z Krakowa. Od razu zrobiło się cieplej w ten zimny, walentynkowy wieczór. Maria Entina Cortizo, profesorka muzykologii z Uniwersytetu Oviedo napisała uczoną rozprawkę co i jak się „je” w tej zarzueli, która jest muzyczną duszą Hiszpanii.

 

Verbena de la Paloma 10

 

Nazwa pochodzi od myśliwskiego pawilonu, w którym wystawiano pierwsze przedstawienia muzyczne za czasów króla Filipa IV (ale nie tego z opery Don Carlos Verdiego). Dziś myśliwi są już na cenzurowanym, ale zarzuela, jako gatunek hybrydowy, przetrwała wszystkie burze i zawieruchy, a namnożyło się ich mnóstwo – statystyki mówią o 13 tysiącach różnych zarzueli, ale dziś wykonuje się te powstałe na przełomie XIX i XX wieku. Objęto je nawet patronatem UNESCO, aby nie zaginęły w potoku różnych innych gatunków. Spektakl łódzki La Verbena de la Paloma jest w zasadzie antologią różnych tytułów i przeglądem dzieł kilku autorów. 


Reżyserowi Jesúsowi Gª Salgado udało się jednak połączyć różne wątki w jedną całość i choć występuje tu około 30 postaci, to w finale mamy przynajmniej dwie pary szczęśliwych kochanków.

 

Verbena de la Paloma 11

 

Taki zabieg stworzenia hybrydy był pewnie potrzebny, aby polska publiczność poznała specyfikę gatunku zarzueli, gdzie są śpiewy i tańce, są kwestie mówione, jak w klasycznej operetce, ale jest jeszcze coś, co nazwalibyśmy duchem regionu, temperament nie tylko muzycznych sekwencji tanecznych, ale i specyficzny, dosyć gwałtowny sposób rozwiązywania pojawiających się problemów, a także potrzeba świętowania obejmująca demokratycznie wszystkie warstwy społeczne, od najbiedniejszych do najbogatszych, choć nierzadko z tej okazji dochodzi do większych konfliktów.

 

Verbena de la Paloma 12

 

Jak to wszystko zagrało na łódzkiej scenie Teatru Wielkiego? Pochwalić trzeba wielkie zaangażowanie zespołu w stworzenie barwnego widowiska, które jednak przez swą wielowątkowość i hybrydowość nie ma tempa, z początku się nieco wlecze. Trzeba więc wypunktować jego mocne strony i chyba najmocniejszym elementem był występ zorganizowany przez Hiszpanów w foyer Teatru Wielkiego podczas przerwy w przedstawieniu premierowym. Autorka choreografii Malena Mexia wygłosiła po angielsku krótki wykład na temat hiszpańskich tańców i sama, klaszcząc kastanietami zaprezentowała kilka figur, zresztą do muzyki wcale nie hiszpańskiej. 


Popisywały się też kilkoma tańcami, m.in. flamenco i furia dwie młode adeptki, studentki miejskiej szkoły tańca z Madrytu, Martina i Lucia, które również miały swoje „okienko" na dużej scenie. Warto wspomnieć, że wśród wyboru najlepszych solistów Teatru bardzo znacząco zaprezentowały się takie gwiazdy jak w roli fryzjera Arkadiusz Anyszka, w rolach hiszpańskich diw śpiewających Olga Maroszek i Agnieszka Makówka.

 

Verbena de la Paloma 13

 

Nie dało się nie zauważyć tytułowej Palomy Hanny Okońskiej i głównego amanta, awanturnika i do tego tenora, choć śpiewającego bez wdzięku, Adriana Domareckiego. Wymieńmy jeszcze latynoskiego solistę i tenora z Meksyku, Pepe Diaz-Cruz, wziętego z chóru, który miał swoją pokaźną rolę solową. Marnie natomiast wypadła sprawa nagłośnienia.

 

Verbena de la Paloma 14

 

Wszyscy soliści wyposażeni byli w mikroporty i ich kwestie mówione były „ni stąd ni z owąd" rzucane z niewidocznych głośników w publiczność, choć trudno było zauważyć, kto w tej wielkiej gromadzie wykonawców właśnie otwiera usta. Podczas śpiewania mikroporty chyba wyłączano, były jednak małe mikrofony nad wykonawcami, ale tylko dobre głosy przebijały się wśród ogólnego poszumu i tanecznego korowodu różnych postaci. Właśnie ta barwność i rozmach zaserwowany przez scenografię i kostiumy (Eva Iszoro i Małgorzata Żak) zastępowały jakiś sens i dramatyczny puls przedstawienia.

                                                                      Joanna Tumiłowicz