Przegląd nowości

„Eugeniusz Oniegin” w Opéra national de Paris

Opublikowano: poniedziałek, 02, luty 2026 20:56

Ta realizacja Eugeniusza Oniegina w Operze Paryskiej była przez publiczność i krytykę z różnych względów niecierpliwie oczekiwana. Po pierwsze od wielu lat nie pojawiła się na czołowej scenie Francji nowa inscenizacja arcydzieła Czajkowskiego, prezentowanego niezmiennie od dłuższego już czasu w wersji Willy Deckera. Po drugie przy okazji tej premiery za pulpitem dyrygenckim stanął Siemion Byczkow, mianowany właśnie nowym dyrektorem muzycznym paryskiej placówki.

 

Oniegin,Paryz 1

 

Po trzecie zaś ciekawość wzbudziło powierzenie rzeczonej inscenizacji Ralphowi Fiennesowi, brytyjskiemu reżyserowi i aktorowi, doskonale znanemu ze swojego udziału w słynnych filmach (np. Lista Schindlera czy Angielski pacjent), a także z cenionych kreacji teatralnych.

 

Oniegin,Paryz 2

 

Owo zainteresowanie podsycał dodatkowo fakt, że zmierzenie się Fiennesa z Eugeniuszem Onieginem stanowi jego pierwszą przygodę ze sztuką liryczną. W efekcie otrzymaliśmy przedstawienie utrzymane w klasycznej - i tym samym dla niektórych może zaskakującej - wszakże niezwykle teatralnie skutecznej estetyce. Brytyjczyk zrezygnował bowiem z rewolucjonizowania operowej reżyserii i z radykalnej konfrontacji z nawykami tradycyjnie nastawionych widzów, proponując w zamian wierne trzymanie się wywiedzionego z poematu Puszkina libretta. Wraz ze scenografem Michaelem Levinem, kostiumolożką Annemarie Woods i oświetleniowcem Alessandro Carlettim przeprowadził całą akcję sceniczną za pomocą plastycznych obrazów o wręcz malarskim charakterze.  


Już na wstępie przywołana zostaje sceneria rosyjskiej prowincji w jesiennej tonacji. Obszerne tło wypełnia widok nagich i utrzymanych w żółtych barwach pni drzew oraz pokrywających całą powierzchnię liści. Tak nakreślona perspektywa przywołuje od pierwszych chwil melancholijny klimat życia na skostniałej w sztywnych tradycjach prowincji. Emanuje z tej wizji egzystencjalny smutek i stan rozmarzenia, a zarazem poczucie braku perspektyw na zmianę egzystencji.

 

Oniegin,Paryz 3

 

Słynny epizod pisania przez Tatianę miłosnego listu do Oniegina rozgrywa się na niemalże pustej scenie, na której widnieje jedynie stół i krzesło. Ta otwarta przestrzeń może symbolizować zagubienie bohaterki w obojętnym wobec budzących się w niej uczuć świecie, ale zarazem w pewnej mierze pozbawia tę scenę tak bardzo tutaj pożądanej intymności.

 

Oniegin,Paryz 4

 

Podczas balu, wydanego przez Łarinę na cześć Tatiany w dniu jej urodzin, w tle nadal widnieją sylwetki wznoszących się niemalże do nieba drzew. W tym mocniejszym zatem kontraście z opisaną scenerią melancholii pozostają radosne tańce zaproszonych na tę okazję gości (choreografia Sophie Laplane). Radosny nastrój zostaje niespodziewanie zakłócony ostrym spięciem pomiędzy Onieginem i Leńskim. Przenoszą oni nabierający coraz bardziej dramatyczne akcenty konflikt na zewnątrz, gdzie następnie pod padającymi z góry płatkami śniegu rozgrywa się pomiędzy nimi mający tragiczny finał pojedynek. 


I dopiero w akcie trzecim reżyser zamienia krajobraz rosyjskiej przyrody na przykuwające wzrok przepychem wnętrze petersburskiego domostwa księcia Gremina, w którym odbywa się wydany przez gospodarza wielki bal. Ciekawym, choć tylko dwukrotnie wykorzystanym, pomysłem jest użycie małej ruchomej platformy, której przybliżanie lub oddalanie pozwala na zajmującą zmianę perspektywy akcji.

 

Oniegin,Paryz 5

 

Nie do końca natomiast przekonuje sposób, w jaki Fiennes prowadzi grę aktorską. Albowiem obok intrygujących epizodów, jak wspomniana scena pisania listu, pojawiają się także momenty rozczarowujące konwencjonalną statycznością. Pełnej satysfakcji dostarcza natomiast poziom wokalny wszystkich solistów, z Borisem Pinkhasovitchem na czele.

 

Oniegin,Paryz 6

 

Swoim ciemnym i mocnym barytonem kreśli on sugestywnie postać Oniegina, może nieraz zbyt chłodnego i zdystansowanego, ale pewnie tak sobie tego bohatera wyobraża reżyser. Na gorący aplauz publiczności zasługuje młody ukraiński tenor Bogdan Volkov, w roli Leńskiego, dysponujący ciepłym, lirycznym i wrażliwie cieniowanym głosem. Swoim zjawiskowym wykonaniem ostatniej arii z drugiego aktu wywołuje on u słuchaczy szczere wzruszenie. Rozległą skalę emocji wznieca także wcielająca się w rolę Tatiany Ruzan Mantashyan. Armeńska sopranistka przejmująco oddaje szczerość i delikatność uczuć ulegającej pierwszym miłosnym porywom dziewczyny, cynicznie zlekceważonej przez Oniegina. 


Odmienną wokalnie i charakterologicznie postać beztroskiej i wesołej Olgi buduje imponująca scenicznym temperamentem maltańska mezzosopranistka Marvic Monreal, posiadająca szeroki wachlarz możliwości interpretacyjnych. Efektownie wypadają interwencje - szkoda, że z woli kompozytora tak krótkie - ukraińskiego basa Alexandra Tsymbalyuka, nadającego szlachetny i dostojny wymiar postaci księcia Gremina.

 

Oniegin,Paryz 7

 

Z dużą przyjemnością słucha się interpretacji dwóch nestorek scen operowych, w osobach występującej w roli Madame Łariny Susan Graham i śpiewającej partię niani Filipiewnej Eleny Zaremby. Ich doświadczenie sceniczne i kunsztowne wokalne aktorstwo dają o sobie znać już na wstępie, kiedy dwie protagonistki rozmyślają nad przebrzmiałymi urokami młodości.

 

Oniegin,Paryz 8

 

Obsadę dopełniają brytyjski tenor Peter Bronder, ucieleśniający wykonującego wdzięcznie ułożone przez siebie kuplety Monsieur Triqueta oraz irański bas Amin Ahangaran (Zariecki) i Mikhail Silantev (Kapitan). Ponadto okrągłe i bogate brzmienie prezentuje zaangażowany scenicznie chór. Znający wszelkie niuanse arcydzieła Czajkowskiego Siemion Byczkow wydobywa z tej partytury ponętny urok, bogactwo kolorystyczne i giętkość fraz, uwydatniając też zawartą w niej urzekającą inwencję melodyczną. Nieustannie dba też o w pełni wyważony dźwiękowy balans pomiędzy orkiestrą i sceną. 

                                                                                Leszek Bernat