

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościFicio symfonicznie
Strona 2 z 2
Płytę otwiera kompozycja młodego Fitelberga, Koncert skrzypcowy d-moll z roku 1902, a więc pisanego jeszcze w obowiązującym wówczas neoromantycznym szablonie wirtuozowskim. Trzy części dzieła, a więc Allegro, Canzonetta i Finale, są dosyć przyjazne dla ucha, a tematy wprowadzane przez instrument solowy mają sporo słodyczy. Skrzypek Wojciech Niedziółka świetnie pokonuje wirtuozowskie figuracje, narracja ma odpowiednie tempo, orkiestra złożona z muzyków Akademii Muzycznej w Gdańsku ze sporymi uzupełnieniami, radzi sobie pod batutą Zygmunta Rycherta bardzo dobrze. Czy jednak ten utwór wyróżnia się zdecydowanie np. na tle Koncertu Mieczysława Karłowicza powstającego niemal w tym samym czasie? Nie próbujemy nawet porównań z I Koncertem skrzypcowym Karola Szymanowskiego datowanym na rok 1916, bo to już zupełnie inna historia.
Druga kompozycja na krążku to, zrekonstruowana na podstawie rękopisu dopiero w ubiegłym roku przez Józefa Domżała, II Symfonia A-dur Fitelberga. Słychać tu zdecydowaną zmianę podejścia do materii muzycznej, pojawiają się współbrzmienia bliskie Szymanowskiemu, bo to dzieło ukończone w 1914 roku. Są nawet jakieś charakterystyczne wtręty jakby z Salome Ryszarda Straussa, ale również próby nieśmiałego wyjścia z systemu dur-moll. Krajobraz dźwiękowy Symfonii buduje się powoli, tajemniczo, w sposób dźwiękowo wyrafinowany i nie ma wątpliwości, że jest to dobra, a nawet bardzo dobra muzyka. Tyle tylko, że nikt jej do tej pory nie wykonywał. Wreszcie trzeci utwór stojący jakby w połowie drogi pomiędzy Koncertem skrzypcowym i II Symfonią – Rapsodia Polska, powstała jeszcze u zarania I wojny światowej, a więc mająca być może kulturowo-patriotyczne znaczenie, bo wprowadzająca kilka typowo polskich motywów muzycznych wziętych z folkloru. Co ciekawe, jeden z pojawiających się tu tematów melodycznych wykorzystał już po ostatniej wojnie inny świetny dyrygent, ale i kompozytor, Jan Krenz. Nie jest to jednak żaden apel o wolną ojczyznę, jak w Symfonii Ignacego Paderewskiego, raczej nostalgiczny fresk przywołujący wspomnienie. Co ciekawe, utwór ten został wydany drukiem w Wiedniu, ale chyba nie trafiał do wykonań koncertowych i pozostał kompletnie nieznany. Na koniec należy pochwalić sam pomysł odtworzenia symfonicznej muzyki Grzegorza Fitelberga, bo są to pozycje wartościowe i z wielu względów ciekawe. Słowa podziękowania i gratulacje należą się też wykonawcom, w tym orkiestrze Sinfonia Gedania, w której grają nie tylko polscy studenci, ale jest sporo przybyłej w ramach programu wymiany Erasmus włoskiej i hiszpańskiej młodzieży muzycznej. Z tego zmontowano orkiestrę całkiem solidnych rozmiarów, która gra zgodnie z partyturą, równo i czysto. Ma dobre sekcje dęte – np. 6 waltorni, 4 oboje, 4 fagoty, ale i sporo smyczków, w tym 10 altówek, 10 wiolonczel. Gra tutaj także kilkoro muzyków dokooptowanych i całość jest ładnie wykonana, stylistycznie spójna, choć bez jakiejś nadmiernej emocji. Po prostu dobra robota. Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||