Trudno jest napisać krótką recenzję z filmu dokumentalnego pt. Romuald Twardowski. Kompozytor w zwierciadle muzyki autorstwa Alicji Twardowskiej i Grzegorza Czerniaka, jeśli muszę wspomnieć na wstępie, że bohater tej opowieści, zmarły przed dwoma laty, był moim sąsiadem z tego samego osiedla, spotykaliśmy się w różnych miejscach, np. na Festiwalu Muzyki Cerkiewnej w Hajnówce, a także brałam udział w wykonaniu jego utworów.

A jednak ów trwający ok. 70 minut kalejdoskop twórcy dostarcza mnóstwa nowych i ciekawych informacji o postaci i o muzyce autora Małej Liturgii Prawosławnej, które ogromnie poszerzają wizerunek tej niezwykłej i ogromnie interesującej, choć zarazem skromnej osoby. Film zaczyna się w sposób bardzo poetyczny.
Romuald Twardowski, gdy w tle słyszymy kobiecą wokalizę, nadchodzi z daleka przez wypełniony jesienią park przy Królikarni. Identyczny motyw wizualny i muzyczny – Wokaliza – towarzyszy końcowym scenom, tyle, że tutaj kompozytor oddala się od nas, odchodzi tą samą drogą. Trudno o piękniejszą i bardziej wymowną klamrę spinającą ów dokument filmowy. W pierwszej jego części są zachwycające zdjęcia z jego rodzinnego Wilna, zbliżenie na Ostrą Bramę, o której słyszał przecież każdy Polak, a potem zaraz odbieramy krótkie, jednozdaniowe wypowiedzi ponad 20 osób, głównie muzyków, wykładowców Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, w którym nasz bohater również pracował. Są tutaj pianiści, skrzypkowie, kompozytorzy, dyrygenci, śpiewacy, chórmistrzowie, jest też jeden nie-muzyk, reżyser, co trochę oddala nas od sedna sprawy, bo w końcu termin kompozytor jest w tytule.

I tu pojawia się bardzo miłe zaskoczenie, bo poznajemy oryginalną odnogę twórczości Twardowskiego – utwory dla dzieci, kompozycje pedagogiczne, łatwiejsze, trudniejsze i przeznaczone na różne instrumenty, czy też niewielkie zespoły kameralne. Kompozytor puentuje ten dział swojej twórczości w sposób zabawny: utwory „dla dorosłych" grają muzycy dla pieniędzy, ale dzieci, młodzież, uczniowie robią to z czystej przyjemności lub zdrowego zainteresowania. W tym, między innymi, kompozytor dostrzega swój sukces i sens tworzenia muzyki. Mamy więc krótkie fragmenty różnych utworów granych przez muzyczną młodzież, obserwujemy ucznia profesora Twardowskiego, którzy przy fortepianie odbiera uwagi Mistrza, jakieś dziewczynki wypowiadają dosyć stereotypowe uwagi, ale z pewnością nie ma w nich odrobiny profesjonalnego „lukrowania” muzyków zawodowych. Tego typu wypowiedzi w filmie też dają się wyczuć i tylko kilka osób podaje konkretne przykłady własnego zaangażowania w promocję muzyki Romualda Twardowskiego. Agnieszka Duczmal mówi, iż jej zespół, orkiestra Amadeus, nagrał wszystkie koncerty skrzypcowe Mistrza.
Światowej sławy bas-baryton Tomasz Konieczny też ma na swoim koncie krążek z pieśniami Twardowskiego, wykonuje również te utwory w swoich recitalach, zaś sopranistka i wykładowca UMFC Dorota Całek, śpiewa, nagrywa, a nawet napisała i obroniła rozprawę doktorską związaną z twórczością tego kompozytora. Ciekawą wypowiedź, choć pozornie nie na temat, zarejestrował skrzypek i pedagog prof. Roman Lasocki. On stara się przeciwstawić twórczość Mistrza zalewowi muzycznej tandety, a także pustosłowiu, które cechuje oficjalne wypowiedzi osób zobowiązanych do wykonania jakiejś okazjonalnej laurki.

Wartość filmu Romuald Twardowski. Kompozytor w zwierciadle muzyki zasadza się jednak w tym, że mamy podane muzyczne przykłady twórczości ogromnie różnorodnej i skierowanej do różnych wykonawców i odbiorców. Wśród jego dzieł są utwory symfoniczne, kameralne, koncerty instrumentalne, miniatury, pieśni, kompozycje chóralne, sakralne, opery, oratoria, jest balet, twórczość dla filmu. Dokument biograficzny pełen rozmaitej muzyki jest nią po prostu przepełniony, co się rzadko zdarza nawet w filmach o kompozytorach. Dlatego dziwić może fakt, że ten przykład solidnie opracowanego dorobku Romualda Twardowskiego, a właściwie stworzonego przez niego „kombinatu muzycznego", nie był dotąd upowszechniany przez zobowiązane do tego instytucje. Film powstawał przez 4 lata i miał swą premierę w 2020 roku, ale i dziś jest w stanie zgromadzić zainteresowaną i pozytywnie nastawioną publiczność. Jest on regularnie przypominany na pokazach specjalnych – np. w styczniu 2026 roku odbył się seans w ramach cyklu CU Cinema w Warszawie – jednak Telewizja Polska, a nawet TVP Kultura go na razie zignorowała, PWM, które posiadało licencję na rozpowszechnianie nic nie zrobił, więc sprawa jest nadal otwarta.
Joanna Tumiłowicz