12 lat temu, 29 grudnia 2013 roku, odszedł od nas kompozytor Wojciech Kilar. Z tej okazji radiowa „Dwójka", bez jakiejkolwiek zapowiedzi, powtórzyła przygotowaną rok temu audycję wspomnieniową korzystając przede wszystkim z nagrań muzyki Kilara, ale również z zarejestrowanych wypowiedzi samego Mistrza oraz wspomnień osób, które dobrze go zapamiętały.

Byli to głównie muzycy i osoby związane ze środowiskiem, jak Iwona Hossa, Marek Moś, Joanna Wnuk-Nazarowa, Jadwiga Górecka. Dziennikarzy głównie interesowały pasje kompozytora, zwłaszcza uwielbienie dla szybkiej jazdy samochodem czy poczucie humoru połączone z dosyć wybuchowym charakterem. Najmniej „muzyczne” było pytanie stawiane rozmówcom, czy byli świadkami jakiejś awantury czy wybuchu temperamentu autora Krzesanego.
Pewne urozmaicenie wniósł do tych wspominków znany reżyser Krzysztof Zanussi, który współpracował z kompozytorem, co prawda niezbyt często, ale wykorzystywał w swoich filmach także koncertową muzykę Mistrza, już gotową i nie pisaną pod dyktando scenariusza, np. przy pracy nad filmem Z dalekiego kraju o Karolu Wojtyle.

Z wypowiedzi Zanussiego wynikało, że kompozytor uważany za jednego z najwybitniejszych twórców muzyki filmowej naszych czasów, bardzo starannie i świadomie wybierał reżyserów z którymi chciał współpracować i często odrzucał nawet bardzo, wydawałoby się, „dobre propozycje”, które gwarantowały wielki ekranowy sukces. Dotyczyło to nie tylko kina polskiego, ale także hollywoodzkiego, amerykańskiego. Krzysztof Zanussi przyznawał się, że m.in. dzięki jego pomysłowi i kontaktom Wojciech Kilar napisał muzykę do Draculi Francisa Forda Coppoli, ale później odrzucił kilka bardzo lukratywnych amerykańskich kontraktów, bo uznawał je za filmowe gnioty.
Dowiedzieliśmy się także, że znakomita muzyka do legendarnego już filmu Andrzeja Wajdy Pan Tadeusz początkowo była przygotowywana do innego obrazu, który w rezultacie nie zadowolił autora słynnego Poloneza.

Warto zauważyć, że ten utwór, bez jakiejkolwiek przesady, stał się ogólnopolskim hitem obecnym w przestrzeni publicznej od premiery w 1999 roku, a przynajmniej od roku 2000 jest obowiązkowym repertuarem otwierającym bale maturalne polskich licealistów i zastąpił wcześniej obowiązujący tradycyjnie grane podczas takich uroczystości Pożegnanie ojczyzny Ogińskiego. Kilarowego Poloneza nie przypomniano podczas wspomnianej audycji w „Dwójce”, zaprezentowano natomiast Walc z filmu Trędowata Jerzego Hoffmana. Nadano również, choć jedynie we fragmentach, inne znane kompozycje z elementami etnicznej muzyki podhalańskiej, a więc Krzesanego i Orawę.
Wiadomo, że nasze Tatry były ulubionym miejscem wycieczek Wojciecha Kilara, co znalazło odbicie także w kilku innych utworach, jak choćby Kościelec 1909 i Siwa mgła. Jakby w komentarzu do powtórki audycji o Wojciechu Kilarze dwa dni wcześniej TVN wyemitował dwa „tatrzańskie" filmy będące dalekimi inspiracjami komedii Szekspira Poskromienie złośnicy.
Filmy będące od strony gatunkowej tzw. romantycznymi komediami, nazwano bez specjalnej fantazji Poskromieniem złośnicy i Poskromieniem złośnicy 2. Aby było zabawniej oba filmy o podobnej fabule i wykorzystujące w zasadzie taką samą obsadę aktorską – ze znakomitą rolą Doroty Stalińskiej – były dziełami dwojga różnych reżyserów, Anny Wieczur i Filipa Zylbera. Nie miejsce tutaj, aby oceniać poziom tych produkcji, których zapewne nie zaakceptowałby kompozytor Wojciech Kilar, miały również dwóch odmiennych autorów muzyki.

Pierwsze Poskromienie oprawił muzycznie wykształcony klasycznie Ignacy Zalewski. Tę ścieżkę dźwiękową w wykonaniu orkiestry symfonicznej można by bez wstydu wykonać nawet na tradycyjnym koncercie filharmonicznym. Poskromienie 2 otrzymało muzykę Łukasza Targosza, która do filharmonii się nie nadaje. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście oba filmy czerpiące wizualnie i akustycznie z góralskiego folkloru prezentowały również typowe podhalańskie kapele oraz twórczość folkową czerpiącą z tego samego źródła, ale to już temat na inne opowiadanie.
Joanna Tumiłowicz