Przegląd nowości

Genezis z ciała, nowa antropogeneza - Boska komedia 2025

Opublikowano: sobota, 20, grudzień 2025 14:06

Pokazane dzień po dniu, a powstałe na przestrzeni roku autorskie widowiska Wojciecha Grudzińskiego: Threesome/Trójka i Teach me not! złożyły się na swoisty dyptyk o pochodzeniu człowieka jako istoty fizycznej, jeszcze niezdeterminowanej kulturowo. Na początku wydaje się być ciało, które jest niemym tworzywem dla (S)twórcy. Niczym nieożywiona materia, czekająca na ożywcze tchnienie, nieruchome ciało spoczywa w głębi sceny.

 

Boska komedia 34

 

Powoli, poprzez nieznaczne ruchy dłoni jakby budzi się do życia lub ono samoistnie wykluwa się z niego. Stopniowo przybiera różne nieoczekiwane i zadziwiające kształty. Mamy bowiem do czynienia ze świecką wizją pochodzenia życia odwołującą się do urody i ekspresji ludzkiego ciała. Właśnie ludzkiego, a nie człowieczego. Gdyż niczym w czystym mimie Étienne'a Decroux, głowa z twarzą  pozostają zasłonięte, aby manifestująca się poprzez nie indywidualna psychika nie zakłócała prawdy o człowieku jako takim, reprezentancie gatunku i tworze cielesnym.


Dopiero wraz z przywołaniem ikon polskiego tańca: Wojciecha Wiesiołowskiego, Gerarda Wilka i Stanisława Szymańskiego, a więc trójki z tytułu widowiska, Wojciech Grudziński odkrywa głowę i tym samym zyskuje twarz. Pojawiają się figury z rozstawionymi ramionami i dłońmi z rozpostartymi palcami na podobieństwo gwiazd. 

 

Boska komedia 35

 

A także jednoczesny ruch wirowy dookoła własnej osi i po okręgu, charakterystyczny dla archaicznych technik wprowadzania w stan ekstazy, kiedy znów zanika alienująca jednostkowa odrębność na rzecz doświadczenia pierwotnej kosmicznej jedni. W drugim spektaklu pojawia się drugie ciało należące do Marii Magdaleny Kozłowskiej. Różnią się nieco od siebie i stanowią na razie potencjalne byty.

 

Boska komedia 36

 

Na marginesie warto zauważyć, że w polszczyźnie słowo „człowiek“, w przeciwieństwie do większości innych języków, nie oznacza jednocześnie „mężczyzny“, utożsamiając obydwa pojęcia, lecz pozostaje otwarte w równym stopniu na kobiety, włączając je w swój zakres. Z wolna wydobywają się spod materii rozpostartej w przestrzeni gry, na razie fragmentarycznie, przybierając malownicze pozy i stopniowo zyskując coraz pełniejszą formę. Zadziwiające, ile niezwykłych figur wykreować można z nagiego ludzkiego ciała? Obydwa niezindywidualizowane, skoro z zakrytymi głowami. Prawdopodobnie zatem nie mające jeszcze świadomości, a nawet poczucia siebie? 


W przeciwieństwie do poprzedniego dnia pojawia się nie tylko partner do zabawy, ale dochodzą także rekwizyty w postaci różnej wielkości dild. Zabawa niepostrzeżenie przekształca się w grę, w której coraz większą rolę zaczyna odgrywać rywalizacja ustanawiająca siatkę zależności. Falliczność bynajmniej nie prowadzi do fallokracji, wręcz przeciwnie obraca się przeciwko jednej ze stron. Staje się powodem udręki, a nie przyjemności, kiedy przypomina jedną z najdotkliwszych tortur z ubeckich katowni.

 

Boska komedia 37

 

Dopiero po tego rodzaju inicjacji odsłaniają twarze i wreszcie mamy do czynienia z nią i nim świadomymi swej istności. A zatem proces Genezis w pełni się dokonał. Przeżyciu tego rodzaju wizji służy nie tylko rytmiczny ruch, ale i odpowiadające mu rozbłyski światła (Jacqueline Sobiszewski), a także rozsnuwane dymy i elektronicznie generowana, transowa oprawa muzyczna (Lubomir Grzelak i Wojciech Blecharz).

 

Boska komedia 38

 

Jeśli nawet doznania twórcy spektaklu i jego przesłanie nie w pełni udzielają się i są zrozumiałe dla publiczności, to pozostaje czysto estetyczna przyjemność i satysfakcja z oglądanej akcji. W przeciwieństwie do powszechnej w takich sytuacjach praktyki (na przykład w przypadku rozpoczynającego tegoroczną  Boską komedię choreograficznego widowiska Florentine Holzinger Rok, w którym nie było lata), do oklasków artyści bezpruderyjnie wyszli w swych scenicznych kostiumach. 

                                                                      Lesław Czapliński