Przegląd nowości

Krew, śluz i fekalia albo Cyrk Holzinger - Boska komedia 2025

Opublikowano: wtorek, 09, grudzień 2025 21:00

Cyrk bynajmniej nie w prześmiewczym sensie. Na jego pokazy składają się bowiem różnorodne numery. I podobnie jest w widowisku Rok, w którym nie było lata berlińskiej Volksbühne am Rosa-Luxemburg-Platz (występ w ramach tegorocznego festiwalu „Boska komedia“). Wszystko jest w tym przedstawieniu-show: taniec, songi, akrobatyka, sztuczne roboty w postaci psów, a nawet karlica.

 

Boska komedia 10

 

Tylko nie ma w nim mężczyzn. Poza epizodem o charakterze kabaretowego skeczu, kiedy jedna z aktorek wciela się w lekarza-psychoanalityka głoszącego teorię kobiecego kompleksu braku penisa i brawurowo rozgrywa tę sytuację.

 

 Boska komedia 11

 

Tytuł odnosi się do wybuchu indonezyjskiego wulkanu odpowiedzialnego za ochłodzenie klimatu, wskutek czego towarzystwo angielskich pisarzy (George Byron, Mary i Percy Bysshe Shelleyowie oraz ich lekarz John William Polidori) nie opuszczało domu w Szwajcarii i urządziło między sobą konkurs literacki, dzięki czemu powstał Wampir Polidoriego, a Mary Shelley stworzyła postać lekarza Frankensteina dokonującego podejrzanych eksperymentów medycznych. W spektaklu jego dwudziestowieczną inkarnacją okazuje się Josef Mengele z Auschwitz, którego przywołuje wspomniana karlica. Spektakl rozpoczyna się orgią, ale jakby odrealnioną, w spowolnionym tempie i ze zmiękczonymi sylwetkami za sprawą zadymionej sceny, pozbawioną wszelkiej gwałtowności. 


Jej skutkiem jest poród dający początek światu przy dźwiękach wschodu słońca z Tako rzecze Zaratustra Richarda Straussa – czyżby aluzja do obscenicznego obrazu Gustave'a Courbeta, skoro pojawia się monstrualna lalka z waginą, przez którą przedostają się na scenę kolejne postacie?

 

 Boska komedia 12

 

Do dziedzictwa Frankensteina nawiązuje sekwencja, w której dokonuje się poprawianie dzieła Stwórcy lub Natury, a więc medycyna kosmetyczna, która nie leczy, lecz upiększa i usiłuje ukryć upływ czasu, gdyż w cywilizacji konsumpcyjnej głównym imperatywem jest jednostkowe „chcę“, któremu wszystko ma się podporządkować. W finale pojawia się natomiast apokaliptyczna wizja geriatrycznej nieśmiertelności i wieczności w całej swej fizjologicznej namacalności, zazwyczaj usuwanej z pola publicznego widzenia, a która nie będzie miała końca. 


Powiew pewnej nadziei wnosi epifania Śmierci na podobieństwo dawnych bóstw. Wspomniany finał z automatyzmem zachowań, a dziś powiedzielibyśmy sytuacyjnym zapętleniem, przywodzi przed oczy teatr śmierci Tadeusza Kantora z jego równie uporczywą, choć nie tak dosłowną fizjologią. Pod tym względem nasuwają się też skojarzenia z Wielkim żarciem Marco Ferreriego, tyle że doprowadzonym do krańcowości, kiedy nas wszystkich pochłoną fekalia.

 

Boska komedia 13

 

Niektóre południowoamerykańskie plemiona indiańskie nie osłaniały genitaliów, ale za nieprzyzwoite uznawały brak naramienników czy nagolenników, tak aktorki i wykonawczynie omawianego spektaklu za jedyny element garderoby posiadały opaski przytrzymujące nadajniki mikroportów.

 

Boska komedia 14

 

W podobnych kostiumach „z powietrza“, jakby to określili dżiniści, występowały również muzyczki: skrzypaczka i wiolonczelistka. Znamienne, że coraz częściej wybitną rolę w teatrze odgrywają choreografki: Pina Bausch, Sasha Waltz czy właśnie Florentine Holzinger, tworzące synkretyczne widowiska, w których główną rolę odgrywa nieokiełznany czynnik wizualny ekspresyjnej natury, w omawianym spektaklu łączący wyzywający turpizm z nieodpartą urodą, gdy purpurowa poświata zalewa scenę na zakończenie jednego z songów. Wszystko to budzi jednocześnie sprzeczne i gwałtowne emocje.

                                                               Lesław Czapliński