Przegląd nowości

Filoktet z pomidorem w kosmos

Opublikowano: poniedziałek, 08, grudzień 2025 20:36

Znaleźć jeden temat wiodący w przedstawieniu Filokteja. Powrót, który jest koprodukcją TR Warszawa i Teatru 21, to prawie jak wygrać w telewizyjnym turnieju o milion. Historia wzięta z Odysei Homera miesza się z opowieściami bohaterów igrzysk olimpijskich w bieganiu, losami pisarki cierpiącej na trudny kompleks chorobowy, kosmonauty samotnie przemierzającego przestrzeń pozaziemską, a także kobiety, której brytyjska administracja odmówiła pomocy socjalnej.

 

Filoklet 1

 

To ponoć symulacje doświadczeń homerowskiego bohatera. Posklejane to zostało byle jak i poukładane nie chronologicznie, bo w sumie chodziło twórczyniom spektaklu – Justynie Wielgus, która zrobiła reżyserię i choreografię oraz Justynie Lipko-Koniecznej, która przygotowała scenariusz i dramaturgię – o to, jak poradzić sobie z samotnością i słabością nie traktując ich w kategoriach kary czy winy, lecz jako część ludzkiego doświadczenia. To także apel obu pań o relacje oparte na empatii, trosce, solidarności i odwadze, bo one są naszym najważniejszym kapitałem. Obie twórczynie są zaangażowane w działalność w organizacjach pozarządowych przeciwdziałających wykluczeniu społecznemu. 


I w tym miejscu pojawia się jeden z kluczowych atutów spektaklu – udział osób z niepełnosprawnością, które niczego nie muszą grać ani udawać. Z miejsca wyczuwamy ich siłę i kruchość zarazem. To one dodają zawodowym aktorom autentyzmu w zmaganiach z okrutnym losem – własnym i odgrywanych postaci. Co więcej, osoby z deficytami przełamując strach czy wstyd inicjują dobrowolne interakcje z publicznością. Jest to ich wielkie osobiste zwycięstwo.

 

Filoklet 2

 

Wszystko to jednak ginie w trakcie ciągnącego się dwie i pół godziny spektaklu, niestety przegadanego i zdecydowanie wyprowadza niektórych widzów z równowagi. Część z nich opuszcza salę przed końcem. Czy zatem porażka? Niezupełnie. Gdyby przedstawienie nieco skrócić efekt mógłby być lepszy. Są jeszcze inne atuty, które mogą złagodzić rozczarowanie tych nadmiernie niecierpliwych. To są takie składowe, jak niezła, choć prosta, scenografia Wisły Nicieji oraz muzyka w sporej części wysublimowana elektronicznie Zoi Michailovej. I jest jeszcze dobry śpiew dwojga aktorów, Justyna Wasilewska i Kamila Studnickiego. Ten ostatni, zwycięzca turnieju piosenki aktorskiej, rzeczywiście ma głos tenorowy na tyle wyrobiony, że nawet porywa się na zaśpiewanie prawie bez akompaniamentu jednej z najniezwyklejszych barokowych arii Henry Purcella z opery King Arthur – What power art thou?, znanej też jako The Cold song, gdzie w końcówce pojawiają się słowa „pozwól mi  znów umrzeć z zimna”. I właśnie w tej sekwencji jedna z bohaterek spektaklu mieszkająca w bogatym Albionie umiera z głodu. W jej lodówce policja znajduje tylko resztki sosu pomidorowego kupionego przed kilkoma miesiącami w miejscowym Tesco.

                                                                     Joanna Tumiłowicz