Przegląd nowości

trzy-czte-ry – Nostalgia

Opublikowano: piątek, 28, listopad 2025 17:02

Concerto grosso na trzy altówki z Orkiestrą Sinfonia Varsovia Ignacego Zalewskiego, forma sięgająca swoimi korzeniami baroku, wybiło się na prowadzenie w piątym koncercie Festiwalu trzy-czte-ry. Kompozytor tej ciekawej i bardzo nastrojowej pozycji uprzątnął z estrady wszystkich altowiolistów i pozostawił po nich tylko krzesła. Czy orkiestra była przez to zubożona brzmieniowo?

 

trzy-czte-ry – Nostalgia 1

 

Chyba nie, bo troje solistów – Katarzyna Budnik, której utwór dedykowano, oraz dwóch kolegów Mateusz Doniec i Tomasz Rosiński, zaprezentowali zbiorowo w pełni możliwości tego instrumentu. Z początku wydawało się, że orkiestra gra jakby muzykę z innego świata, bliską minimalu, statyczną, snującą się sekundami wokół jednego dźwięku, trzy altówki natomiast pokazują różne wirtuozowskie sztuczki, ostinata, łamane akordy, grę na dwóch strunach i pozostały repertuar smyczkowców z epoki romantyzmu. Sprawa jednak szybko się wyjaśniła, bo choć autor odżegnywał się od wszelkiej programowości, nie wykluczył jednak pewnych pozamuzycznych treści.


A zatem była to wyrafinowana ilustracja morskich fal uderzających o skałę, na której stały trzy grające osoby. Materiał muzyczny, dosyć zmodyfikowany, przypominał popularną pieśń kościelną „Chwała i dziękczynienie, ile minut w godzinie, a godzin w wieczności...”. Następujący po Concerto grosso utwór skrzypcowy Pawła Szymańskiego o nazwie A Violin's Tale (Skrzypcowa opowieść) wyrastał ze zbliżonego rdzenia stylistycznego.

 

trzy-czte-ry – Nostalgia 2

 

Było tutaj sporo stojących dźwięków w orkiestrze, powolne sekundowe pochody w górę lub w dół, którym towarzyszyły nerwowe pociągnięcia smyczkiem, wyłącznie w dół, wykonywane przez Dorotę Anderszewską grającą jej dedykowany trzyczęściowy utwór. I znowu w początkowej fazie świat solistki nie dialogował z zespołem prowadzonym przez Szymona Bywalca, ale w kolejnej części, burleskowej, to się zmieniło. Tutaj mieliśmy już typowego Pawła Szymańskiego, pocięte zwroty melodyczne muzyki epok wcześniejszych, trochę eklektyzmu, dużo rytmów, sporo staccata. Na zakończenie skoczne tańce ustały, nastąpiło uspokojenie, aż do zaskakującego finału. 


Po zdecydowanej generalnej pauzie krótki motyw, jakby pytanie do solistki, zagrał rożek angielski. Dorota Anderszewska odpowiedziała, choć niektórzy utrzymują, że to także było pytanie. Ten fragment spodobał się bardzo, więc go powtórzono na bis. W drugiej części koncertu Radosław Kurek wykonał muzykę sprzed 50 lat, choć w kategoriach nowoczesności mogłaby konkurować z dorobkiem roku 2025. 

 

trzy-czte-ry – Nostalgia 3

 

II Koncert fortepianowy Andrzeja Czajkowskiego był i jest prawdziwą rewelacją. Ten kompozytor po prostu niczego i nikogo nie naśladuje i można tylko żałować, że nie rozwinął w pełni swego talentu, bo pewnie miałby wpływ na całe pokolenie następujące po nim. W czasie strojenia orkiestry waltornista zagrał „dla draki” cztery pierwsze tony wstępu do Koncertu fortepianowego Czajkowskiego, ale Piotra. Andrzej może mógłby stanąć po latach w szranki z nim. Nie ma także wśród nas dyrygenta Renarda Czajkowskiego. Na bis Radosław Kurek zagrał miniaturkę, Inwencję Andrzeja Czajkowskiego. Nostalgia.

                                                             Joanna Tumiłowicz