... która wisi nad widownią i łączy ją w ten sposób ze sceną, ustanawiając pomiędzy nimi jedność, tak że aktorzy kilkakrotnie zwracać się będą wprost do publiczności i tworzyć z nią interakcje.

Czyżby można się w tym dopatrywać aluzji do dwuwiersza Karola Balińskiego Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem/Polska jest Polską, a Polak Polakiem i tradycji mesjanistycznego utożsamiania się z losem Jezusa? Zresztą performens z rozmontowywaniem jej z krzyża na placu przed teatrem pojawia się w jednej z sekwencji widowiska w formie filmowego reportażu wyświetlanego na ekranie w głębi sceny.
A instalacja z krzyżami i napisem Wszystko wreszcie będzie dobrze czeka na widzów wychodzących z Nowej Sceny do westybulu Starego Teatru po spektaklu Rewizja procesu Jezusa. Jego postać i fenomen stanowi przedmiot adoracji ze strony wyznawców, ale zarazem niepokoi tych, którzy nie wierzą w jego boskość, a nawet podważają samo istnienie tej postaci.
Za taką uważa się Katarzyna Kozyra, pomysłodawczyni i wraz z Krystyną Bednarek współautorka omawianego przedstawienia. Wielokrotnie zresztą przywoływana jest w trzeciej osobie jako podmiot tej akcji scenicznej. Spodziewałem się, że będzie to raczej instalacja teatralna niż przedstawienie.
A tytułowa rewizja procesu okaże się współczesnym sądem nad Jezusem: ile jego wystąpienie przyniosło dobrego, a ile złego (zbrodnie popełniane w imieniu głoszonej przezeń nauki - eksterminacja Prusów i Indian, a także Katarów), w duchu Opowieści o Wielkim Inkwizytorze Fiodora Dostojewskiego. I na ile on za to odpowiada, a na ile winni są ci, którzy, powołując się na niego, wypaczyli jego pierwotne przesłanie? Do pewnego stopnia ten wątek pojawia się w jednej z faz spektaklu, a mianowicie tej o Pawle z Tarsu, który z historycznego Jezusa, będącego w istocie Marcinem Lutrem judaizmu, a więc reformatorem narodowej religii, uczynił Boga, a wokół jego osoby ustanowił uniwersalne wyznanie.
Tej części towarzyszą w tle obrazy przywołujące różne epoki, przy czym uporczywie powraca dewiza Gott mit uns, sankcjonująca i uświęcająca wojny oraz zabijanie na masową skalę. Wcześniej natomiast ma miejsce dekonstrukcja mitu o Jezusie: jego postaci i pochodzenia w świetle naukowych badań. Tytułowa rewizja dotyczy zaś samej procedury postępowania przed Sanchedrynem, a następnie przed Poncjuszem Piłatem.

I od strony czysto teatralnej to ostatnie wywołuje największe wrażenie, podzielone na kwestie Rzymian utrzymane w formie chorału gregoriańskiego oraz żydowskie przybierające postać zdobionego melizmatami śpiewu synagogalnego. A potem następuje na poły orgiastyczna scena quasi-adoracji, odwołująca się między innymi do ekstatycznego wirowania derwiszy.
Irracjonalne zdobywa zatem przewagę nad pierwiastkiem dyskursywnym, ale być może tylko w ten sposób dotknąć można świętości pokrewnej szaleństwu, którym naznaczeni bywali obcujący z nią wybrani charyzmatycy? Dlatego może po tym wszystkim światu i ludziom przywrócić trzeba ich naturalną postać, którym jest wspomniane już przejście pod bramą utworzoną z dwóch krzyży i napisem zapowiadającym ustanowienie jednak lepszego porządku niż ten, który dotąd był ich udziałem ?
Lesław Czapliński