Przegląd nowości

Nadający Filharmonii Krakowskiej artystyczny kierunek

Opublikowano: piątek, 21, listopad 2025 08:08

16 listopada przypadła dziesiąta rocznica śmierci Jerzego Katlewicza, wybitnego polskiego dyrygenta, wieloletniego, zgodnie z ówczesną nomenklaturą, dyrektora i kierownika artystycznego Filharmonii Krakowskiej.

 

Jerzy Katlewicz 76-255

 

Z tej okazji jej sala koncertowa zyskała patrona w osobie tego muzyka, do którego wychowanków należą między innymi Paweł Przytocki, przez jakiś czas kierujący tą instytucją, aktualnie zaś Filharmonią Łódzką, Piotr Sułkowski, obecny dyrektor Opery Krakowskiej (to Katlewicz poprowadził 17 listopada 1954 roku spektakl Rigoletta uważany za początek działalności tej instytucji), Tomasz Tokarczyk, w przeszłości kierownik muzyczny Oper: Krakowskiej i Śląskiej. W Złotej Sali urządzono okolicznościową wystawę afiszów z występów byłego dyrektora. Na niektórych z nich miałem okazję być. Szkoda że zabrakło tego najbardziej efektownego z Szirazu.


Pamiętny był prowadzony przez Jerzego Katlewicza cykl Beethovenowski z okazji  dwustulecia urodzin wiedeńskiego klasyka, ale rodem z Bonn, prezentujący zarówno jego słynne dzieła, jak i zwłaszcza wtedy zupełnie zapomniane (Młodzieńczy Koncert fortepianowy Es-dur WoO 4, Msza C-dur, Zwycięstwo Wellingtona pod Vittorią czy przypisywana mu Symfonia C-dur „Jenajska“). Stąd uczczono jego pamięć właśnie utworem tego kompozytora – III Koncertem fortepianowym c-moll op. 37. Nawiązuje on do molowych kompozycji tego gatunku Wolfganga Amadeusa Mozarta i zapowiada już romantyczny rodzaj ekspresji.

 

Filharmonia Krakowska 599

 

Pierwsze, pełne dynamicznego impetu wejście solisty mogło sprawiać wrażenie, że będzie się koncentrować na popisie technicznym, lecz wnet okazało się, że stać go również na operowania bardziej subtelnymi środkami wyrazu.

 

Filharmonia Krakowska 600

 

Taką była również wieńcząca Allegro co brio kadencja. Ale dopiero Largo pod palcami Caleba Boricka nabrało refleksyjnych znamion, pod względem klimatu uzyskując zabarwienie nieomal Romanzy, mimo że pianista posługiwał się właściwym dla klasycyzmu zobiektywizowanym dźwiękiem, chłodnym, wyzbytym brzmieniowej korystyki. Wewnętrznie skontrastowane Rondo, z wyrazistym refrenem i bardziej lirycznym drugim kupletem, pozwoliło pianiście sięgać do różnej mocy touché, a przeprowadzone na głównym temacie efektowne fugato stanowiło już własny wkład dyrygenta i orkiestry w całość wykonania. Poniekąd dopełnieniem nastroju wspomnianego Larga było zagrane na bis Dla Elizy.


Po dramatycznym rozstaniu Krzysztofa Pendereckiego z Henrykiem Czyżem, to właśnie Jerzy Katlewicz przejął od tamtego propagowanie wraz z krakowskimi zespołami muzyki tego kompozytora na świecie, w tym również w jego egzotycznych stronach jak Baalbek w Libanie czy Sziraz w Iranie. Nie dziwi zatem, iż tego wieczora zabrzmiało też dzieło Pendereckiego, gdyż z kolei za 9 dni przypadnie 92 rocznica jego urodzin, a przez pewien czas i on kierował Filharmonią Krakowską od strony artystycznej.

 

Filharmonia Krakowska 601

 

Może najlepszy wybór na tę okazję stanowi II Symfonia „Wigilijna“. Należy ona do tej części jego twórczości, kiedy nastąpił radykalny zwrot ku przeszłości. I to bynajmiej nie na zasadzie stylizacji. Słuchanie tych utworów może dostarczać czysto sensualnej przyjemności i satysfakcji, szczególnie w bardzo dobrych wykonaniach jak to było w przypadku przywołanej kompozycji w autorskiej interpretacji Pendereckiego z orkiestrą Filharmonii Leningradzkiej 11 czerwca 1988 roku podczas pierwszego jego krakowskiego festiwalu.

 

Filharmonia Krakowska 602

 

Pod względem estetycznym wzbudzają jednak wiele zastrzeżeń i wątpliwości. Czy można bowiem komponować, nie biorąc pod uwagę tego wszystkiego, co zdarzyło się w XX wieku, a w czym swój udział miał również sam Penderecki od końca lat pięćdziesiątych do początku siedemdziesiątych. Materiał tematyczny II Symfonii wykazuje wiele wspólnego z powstałym mniej więcej w tym samym czasie sacra rappresentazione Rajem utraconym. 


W jej przebiegu rozpoznać można motywy muzyczne towarzyszące szturmowi szatańskich hufców na niebo czy wygnaniu Adama i Ewy z tytułowego raju, a także z passacaglii związanej z wizją czekających ludzkość nieszczęść. Jak w Chopinowskim Scherzu h-moll op.40 pojawia się Lulajże Jezuniu, tak w II Symfonii Pendereckiego spoza gęstej, neoromantycznej faktury orkiestrowej trzykrotnie na moment wyłania się krótki cytat kolędy Cicha noc, święta noc, dostarczając jej wspomnianego miana Wigilijnej.

 

Filharmonia Krakowska 603

 

Zamierzona klasycznie jako czteroczęściowa, jak to często u tego twórcy bywało, jedno ogniwo nadmiernie się rozrosło i stało całością (Credo zamiast pełnej mszy). A jak zabrzmiała ona omawianego piątkowego wieczoru w Filharmonii Krakowskiej? Może nie do końca tak perfekcyjnie jak w przywołanym przypadku sprzed lat, zwłaszcza w odniesieniu do waltorni. Wraz z upływem czasu pewne niedociągnęcia uległy stonowaniu.

 

Filharmonia Krakowska 604

 

Imponować mógł dźwiękowy monumentalizm, pozbawiony wszak oznak przerysowania, o które  nietrudno w masie instrumentalnego tutti. Czytelnie rysowały się wspomniane grupy tematyczne i ich przetworzenia, znaczny efekt wywoływały dramatyczne kulminacje. A więc Alaksandr Chumała, do niedawna także dyrektor artystyczny krakowskich filharmoników, mógł być w pełni zadowolony z osiągniętych rezultatów.

                                                           Lesław Czapliński