Przegląd nowości

Con gran espressione

Opublikowano: czwartek, 13, listopad 2025 19:41

Albowiem z tego rodzaju pasją zagrane zostało przez filharmoników śląskich pod dyrekcją Jerzego Dybała Marcia funebre z III Symfonii Es-dur op. 55 „Eroiki“. Gęstym dźwiękiem i z zacięciem wychodzącym naprzeciw elegijnej tonacji tej muzyki. Jak przystało na zakończenie zabrskiego XII Festiwalu im. Krzysztofa Pendereckiego, którego dyrektorem jest prowadzący koncert, lwią część programu wypełniła muzyka jego Patrona.

 

 Filharmonia Slaska 1

 

Francuski klarnecista Michel Lethiec ze Śląską Orkiestrą Kameralną wykonał finałowe Larghetto czyli Abschied z II Sinfonietty, ujmując słuchaczy wydobywanymi ze swego instrumentu efektami barwowymi i subtelnościami dynamicznymi, w czym wrażliwie sekundowali mu towarzyszący muzycy. Chaconne o wiele większe wrażenie wywiera jako utwór autonomiczny, niezależny od Polskiego Requiem, w którego skład ostatecznie została włączona.


Świadczy ona o perfekcyjnym opanowaniu przez kompozytora techniki wariacyjnej o jeszcze barokowym rodowodzie. Instrumentaliści  Śląskiej Orkiestry Kameralnej dołożyli wszelkich starań, by wydobyć nie tylko walory konstrukcyjne kompozycji, ale również zawarty w niej ładunek ekspresyjnej natury. 

 

Filharmonia Slaska 2

 

Odkryciem repertuarowym była Serenata na trzy wiolonczele, mająca stanowić zalążek przyszłej IX Symfonii, ostatecznie niepowstałej i do której zachowały się jedynie nieliczne szkice. Niewątpliwie największy ciężar gatunkowy w tej części programu reprezentowała Suita orkiestrowa z Króla Ubu, czwartej i niestety, jak się okazało, ostatniej opery Pendereckiego. 

 

Filharmonia Slaska 3

 

Kompozytor autoryzował wersję koncertową, zestawioną przez Jerzego Dybała, który w 2016 roku przygotował muzycznie ostatnie jak dotąd  wystawienie tego dzieła w Polsce, a mające miejsce w Operze Śląskiej. Jej ramy nawiązują do głównego, buńczucznego tematu drużyny uzurpatora. Polonezowy motyw przenosi na dwór Króla Wacława, którego tytułowy antybohater Jarryego obala za sprawą okrzyku „merdre“, będącego zniekształconą postacią popularnego francuskiego przekleństwa. Jego błazeńskie panowanie przywołuje z kolei nawiązanie do Chaplinowskiej Titiny. A gdy akcja prowadzi do carskiego pałacu, pojawiają się instrumentacyjne asocjacje z Borysem Godunowem Musorgskiego z dominującymi dźwiękami rurowych dzwonów. 


Baletowe Adagietto poprzedza rozstrzygającą polsko-moskiewską bitwę, której zgiełk i upadek Ubu ilustrują aleatoryczne klastery orkiestrowego tutti, a niesławnej rejteradzie towarzyszą dźwięki o nieokreślonej wysokości w sekcji skrzypiec oraz wibrujące, przenikliwe  brzmienie piły.

 

Filharmonia Slaska 4

 

Powrót otwierającego tematu świadczy wszakże o nieśmiertelności Ubu niczym Dyla Sowizdrzała z poematu Richarda Straussa. Jerzy Dybał wydobył całą efektowność tej partytury, skrzącej się kolorystyczną pomysłowością i utkaną z paracytatów, sprawiających wrażenie déjà entendu, a więc czegoś gdzieś już zasłyszanego, wychodzącego naprzeciw eklektyczności literackiego pierwowzoru, z dezynwolturą zestawiającego Shakespeare'a z uproszczonymi wyobrażeniami na temat historii odległych, na poły legendarnych krajów.

 

Filharmonia Slaska 5

 

Na przykład Polski czyli Nigdzie. Na słowo wyróżnienia zasłużył wiolista w dłuższym solo altówkowym. Nie przypadkiem na koniec zabrzmiała VIII Symfonia G-dur op. 88 Antonína Dvořáka, którą szczególnie sobie upodobał Krzysztof Penderecki i włączył do swego repertuaru jako dyrygent. Jerzy Dybał bardzo plastycznie poprowadził orkiestrę Filharmonii Śląskiej, wyraziście zarysowując dwa kontrastowe tematy: płynący rozlewną kantyleną oraz zdecydowanie potoczysty, a następnie czytelnie przeprowadził poprzez ich przetworzenie. Urzekało soczyste brzmienie, zwłaszcza kwintetu smyczkowego, stanowiącego najmocniejszą stronę tego zespołu, o czym się przekonuję już po raz któryś z rzędu, choć być może decyduje też o tym akustyka katowickiej sali.  


Tak zagranego Adagia chyba jeszcze nie słyszałem. Dyrygent zadbał o ukazanie pokrewieństwa inicjującego motywu z tym charakteryzującym Ubu u Pendereckiego, ale przede wszystkim oczarował słuchaczy bogactwem zastosowanych odcieni dynamicznych, z naddatkiem rekompensując wyczuwany przeze ich niedosyt w pierwszej części. Tym razem brzmienie smyczków odznaczało się lekkością, również artykulacyjną.

 

Filharmonia Slaska 6

 

Zwiewne, znów płynące szeroką frazą Scherzo w rytmie melancholijnego walca, niespodziewanie zakończone zostaje energiczną kodą, przygotowującą grunt pod porywający wariacyjny finał w rytmie furianta. Tym razem zwracała uwagę kotlistka umiejętnie dozująca siłę swego instrumehtu, niekiedy zaznaczając tylko rytm. Beethovenowskie allentamente, a więc zwolnienie tempa, spotęgowane jeszcze przez kapelmistrza, wyostrza prawem kontrastu accelerando czyli przyśpieszenie samego zakończenia, dzięki temu sprawiającego wrażenie jeszcze szybszego niż w rzeczywistości jest możliwe do zagrania. Bravo, Maestro!

 

 Filharmonia Slaska 7

 

PS. Z uwagi, że festiwal odbywa się na poziomie 320 dawnej kopalni węgla Guido w Zabrzu, nie mogło zabraknąć pary górników w galowych strojach. Uderzeniami w kopalniany dzwon przyzywali publiczność do audytorium, a na koniec wnieśli kosz kwiatów.

                                                         Lesław Czapliński