Przegląd nowości

Drakula straszy Bułgarią

Opublikowano: niedziela, 26, październik 2025 10:50

Spektakl konkursowy Drakula z Festiwalu Arcydzieł odbywającego się w rzeszowskim Teatrze im. Siemaszkowej, w założeniu ma straszyć upiornym i nieznanym z historii powszechnej hrabią z Transylwanii, który wgryza się w szyje swoich ofiar i pije ich krew. Czy dzisiaj można takimi bzdurami podnieść temperaturę na widowni?

 

 Drakula 1

 

Można, jeśli się danie odpowiednio przyrządzi. Teatr Miejski z Gliwic z pomocą reżysera Jakuba Roszkowskiego, który rzecz przetłumaczył i zaadaptował na scenę, znalazł kilka sposobów. Umiejętnie zaaranżował wizualnie przedstawienie rękoma scenografa Mirka Kaczmarka, który ustroił też aktorów w jakieś dziwne fatałaszki, zastosował kamery i pokraczne wideo, co jakiś czas gasił całkowicie światło, a reżyser dodatkowo wpuszczał aktorów w środek widowni. 


Ale to jeszcze nie wszystko. Do przedstawienia dokooptowano Dominika Strycharskiego, autora muzyki granej i śpiewanej na żywo. To dzięki niemu atmosfera w spektaklu od samego początku balansuje na granicy grozy. Kompozytor i flecista staje przed publicznością i profesjonalnie dyryguje wokalistami. Podaje głosem jakiś dźwięk, potem dodaje kwintę i mamy pierwszy akord, potem sekunda w dół, jest trójdźwięk.

 

Drakula 2

 

Dominik Strycharski jednym ruchem zdejmuje głosy i zaczyna od początku, ale to nie jest próba chóru. To maszyna potęgująca strach, bo w kolejnych ruchach ręką z gardeł wokalistów wydobywają się zbiorowe okrzyki, piski, wycia,  klastery wokalne, trochę w stylu beskidzkich piosnek zespołu pieśni i tańca Śląsk, ale po prawdzie to pomysł na muzykę wokalną Bułgarii.

 

Drakula 3

 

Podczas spotkania z realizatorami Drakuli kompozytor i zapamiętały flecista, który w przedstawieniu reguluje też stronę elektronicznych generatorów, zdradził się z zamiłowania do muzyki naszych bałkańskich sąsiadów i kusicieli wakacyjnych destylacji. Choć Bułgaria to nie Transylwania, ale być może duch upiorów od Drakuli wpłynął na wyobraźnię dźwiękową ludów starożytnej Tracji. 


Co by nie powiedzieć, co chwilę na kurtynę rzucane są drukiem informacje, że bułgarski port w Warnie posłużył hrabiemu do wypadu morskiego aż do Anglii, gdzie krwiopijca pozarażał swoim zboczeniem bogobojną ludność Albionu.

 

Drakula 4

 

Czytamy więc: „Witajcie w Warnie, trzecim co do wielkości mieście w Bułgarii położonym nad Morzem Czarnym”. I dalej wspomniany jest też piękny kurort Złote Piaski, gdzie od dawna Polacy tłumnie grzali swoje przemarznięte kości, ale teraz przez całe ciało przebiega im mrożący dreszcz. To największe osiągnięcie spektaklu.

 

Drakula 5

 

Tak na marginesie, to nasz wieszcz Adam Mickiewicz właśnie w Bułgarii ciężko się zatruł jakimś lokalnym specjałem i odszedł z tego świata. Jego ciało dostarczono do Polski w trzech kawałkach. Takie były wówczas przepisy sanitarne. Może tu też zadziałała szczęka transylwańskiego hrabiego?

 

P.S. Marzeniem gliwickiego zespołu teatralnego jest pokazanie Drakuli na festiwalu w Rumunii, w Sibiu. Czy uda się tam kogokolwiek wystraszyć?

                                                                     Joanna Tumiłowicz